Grigorij Klimow «Protokoły Mędrców Sowieckich»

Protokół 20. Pokarm Bogów

...otworzą się wasze oczy i będziecie jak bogowie, znający dobro i zło.

Rodzaju 3:5.

„Towarzysze, poprosiłem was o zadawanie mi pytań na piśmie, aby lepiej przygotować odpowiedzi” – generał-profesor Malinin położył przed sobą plik kartek papieru. – Dziś odpowiem na niektóre z tych pytań.

Pytanie pierwsze: „Powiedz mi trochę prawdy o carskiej Rosji”. Dobre pytanie, na które z wielką przyjemnością odpowiem. Wielu z Was jest zmęczonych tymi wiecznymi kłamstwami na temat naszej przeszłości.

Aby uniknąć wątpliwości, ponownie sięgam po zagraniczne źródło: książkę Franka Brittona „Za Kulisami Komunizmu”, Kalifornia, 1970. Książka została opublikowana przez prawicowych Amerykanów i napisana ze szczerym ciepłem i współczuciem dla narodu rosyjskiego, jako pierwszej ofiary komunizmu. We wstępie Frank Britton pisze:

„Niestety, każda poważna analiza komunizmu i marksizmu dotyka kwestii żydowskiej… To jest główny powód, dla którego tak mało wiemy o komunizmie. Pisarze historyczni, co jest całkiem zrozumiałe, starali się nie poruszać tego tematu w obawie, że zostaną napiętnowani jako „rasiści i fanatycy”… W tej pracy postanowiliśmy za wszelką cenę przełamać mur milczenia i pokazać ten problem w sposób uczciwy i obiektywny, jak to tylko możliwe”.

Poniżej cytuję ciekawe fragmenty:

„W 1804 r. wszystkie szkoły w Rosji zostały otwarte dla Żydów i uczęszczanie do tych szkół było obowiązkowe. Obowiązek szkolny był nowością nie tylko w Rosji, ale na początku XIX wieku, w każdym kraju…” (s. 16).

To tyle na temat zacofanej Rosji! A ograniczenia dla Żydów rozpoczęły się dopiero po zabójstwie Aleksandra II, które przygotowywano w mieszkaniu Żydówki Gelfman. Rząd rosyjski doszedł wówczas do wniosku, że „jeśli Żydów nie zadowoliły rządy Aleksandra II, którego żydowski premier Disraeli nazwał „najbardziej cnotliwym monarchą, jaki kiedykolwiek rządził Rosją”, to Żydów nie zadowoliłoby nic, brakuje bezpośredniej dominacji nad Rosją (s. 17).

O reformach Stołypina: „Jego reformy rolne, z których stał się szczególnie sławny, nie tylko dały chłopom prawo do posiadania ziemi, ale w zasadzie finansowały te zakupy pożyczkami rządowymi”.

Kiedy w 1917 roku Lenin wzywał chłopów do „zagarnięcia ziemi”, ponad 3/4 tej właśnie ziemi należało już do chłopów – w wyniku reform Stołypina. I nie mówi tego jakiś biały emigrant, ale to dane z książki głównego amerykańskiego komunisty, Bertrama Wolfa (s. 24). Mimo to, we wrześniu 1911 r., Stołypin został zabity przez żydowskiego terrorystę Mordechaja Bogrowa.

A socjolodzy od dawna wiedzą, że większość terrorystów, to, z reguły, chorzy psychicznie psychopaci. A według złotej formuły Lombroso wiemy, że wśród Żydów takich psychopatów jest średnio 6 razy więcej niż wśród gojów. Oto macie rezultaty.

Jeszcze o Stołypinie: „Wiele reform Stołypina wprowadzono po jego śmierci. W 1912 r. wprowadzono ustawę o przemysłowym ubezpieczeniu społecznym, która zapewniała wszystkim pracownikom przemysłu ubezpieczenie zdrowotne i wypadkowe w wysokości od 2/3 do 3/4 ich normalnego wynagrodzenia” (s. 24).

Oto trochę o oficerach armii carskiej podczas I wojny światowej: „Oficerowie rosyjscy, którzy wyruszyli w bój w pełni wyprostowani, jednocześnie nakazując żołnierzom czołganie się, ponosili straty dwukrotnie większe niż żołnierze”.

Następnie opisuje, jak w tym samym czasie, żydowscy rewolucjoniści w kraju i żydowscy dezerterzy za granicą przygotowywali rewolucję. Pamiętajcie, co mówi na ten temat Talmud (Pezachim 113a): „Rabin Jochanan powiedział: jeśli idziecie na wojnę, to nie idźcie w pierwszych szeregach, ale raczej w ostatnich rzędach, abyście jako pierwsi powrócili do domu”.

Oto fragmenty amerykańskiej „Encyklopedii Żydowskiej” (t. 9, s. 288), która podaje, że do rewolucji w Rosji 7/8 wszystkich wolnych zawodów, czyli prawników, lekarzy, dziennikarzy i tak dalej, było Żydami. Tym samym Żydzi, którzy stanowili wówczas zaledwie 4,2% ludności Rosji, zajmowali 87% wszystkich wolnych zawodów, zwanych potocznie inteligencją. Handlem zajmowało się 37% Żydów, czyli co trzeci (s. 26).

Z tego jasno wynika, że przy pomocy rewolucji Żydzi nie dążyli do równości, którą praktycznie już mieli, ale do całkowitego przejęcia władzy, do dyktatury żydowskiej, co nastąpiło po rewolucji”.

* * *

Generał-profesor Malinin grzebał w swoich notatkach:

„Pytania ułożyłem tak, aby zachować pewną logiczną kolejność. Tylko, że w domu kot wszedł na moje biurko i wszystko pomieszał. Następne pytanie: „Opowiedz mi więcej o Kiereńskim”.

„Aleksander Fiodorowicz Kiereński. Przywódca rewolucji lutowej. Szef Rządu Tymczasowego, który otworzył drzwi Leninowi i Rewolucji Październikowej. Wtedy był dla wszystkich czysto rosyjskm człowiekiem: Aleksander, a do tego Fiodorowicz, a do tego Kiereński!

Ale potem, gdy dzieło było już dokonane, z perspektywy czasu, zaczęto szeptać, że Kiereński był albo Żydem, albo pół-Żydem. Niektórzy twierdzili, że jego matką była Żydówka o nazwisku Kirbis. Inni twierdzili, że Aleksander Kiereński został adoptowany przez Fiodora Kiereńskiego, a w rzeczywistości był synem żydowskiej matki Kirbis z jakimś innym Żydem.

Podczas Wielkiej Czystki w latach 30-tych, postanowiono także wyjaśnić tę mroczną kwestię. Wtedy rozstrzeliwano tysiącami profesjonalnych rewolucjonistów z gwardii leninowskiej. Wielu z nich znało Kiereńskiego osobiście i dokładnie. A podczas przesłuchań tych ludzi, dowiedziano się na temat Kiereńskiego, co następuje:

Oficjalnie Kiereński urodził się w 1881 roku. W tym samym czasie 1 marca 1881 roku terroryści „Narodna Wola” zabili cara Aleksandra II, Cara-Wyzwoliciela, który zniósł pańszczyznę. Oprócz Żelabowa, Rysakowa, Kibalczycza i Perowskiej, w tym carobójstwie brała także czynny udział Żydówka Gesja Gelfman. Wszyscy zostali uznani za winnych i skazani na powieszenie. Wtedy Gesja Gelfman oświadcza, że jest w ciąży. A zgodnie z prawem, kobiety w ciąży nie mogą zostać poddane egzekucji. Sprawdzono – tak, jest w ciąży. Dlatego jej powieszenie zamieniono na dożywocie.

Faktem jest, że Gesja Gelfman zaszła w ciążę, siedząc w pojedynczej celi w kazamatach Twierdzy Pietropawłowskiej. Pytanie brzmi: jak? Widzicie, znowu te żydowsko-biblijne sztuczki.

Gesja Gelfman oszukała rząd carski. Ale nas nie oszukasz takimi sztuczkami. Na przykład, słynna komendantka Buchenwaldu, sadystka Elsa Koch, zastosowała taki sam trick. Wpadła po 1945 roku w ręce Amerykanów i wiedząc, że grozi jej wyrok śmierci, zaszła w ciążę, także siedząc w izolatce w więzieniu w Norymberdze, gdzie izolacja była tak ścisła, że mucha nie przeleciała. Pytanie brzmi – jak? Tak, to bardzo proste – wspólnicy lub krewni przenoszą nasiona do kapsułki, a następnie sztuczne zapłodnienie odbywa się palcem. W ten sposób Elsa Koch uniknęła śmierci.

I w ten sam sposób wiedźma Gesja Gelfman uciekła od pętli. W rezultacie Gesja urodziła 7-miesięcznego wcześniaka, co częściej zdarza się wśród degeneratów niż wśród innych ludzi. Dziecko trafiło do sierocińca, z adnotacją „rodzice nieznani”. Ale Gesja Gelfman nie uniknęła swojego losu: wkrótce zmarła w więzieniu – w wyniku trudnego porodu, który znowu jest częstszy wśród degeneratów, niż wśród innych ludzi.

A co się stało z synkiem Gesji? Można tu odkryć kilka warstw kłamstw. Gesja nie powie, że jej pomiot został stworzony jej własnym palcem. Dlatego wskazała palcem na ojca, oczywiście nieślubnego, na Mikołaja Kołotkiewicza, także terrorystę, który zmarł w więzieniu w 1884 r. W dodatku, sama policja, wysyłając tego dzieciaka do sierocińca, aby zatrzeć ślady, rozpuściła plotkę, że to dziewczynka. Lecz w rzeczywistości był to chłopiec, który został obrzezany i otrzymał imię Aaron.

Co więc stało się z tym małym bękartem o imieniu Aaronczik? Przecież dla Żydów był, swego rodzaju, bohaterem narodowym. Dlatego mały bękart Aaronczik został wkrótce adoptowany przez dobrych ludzi o nazwisku Kiereński. Przybranym ojcem jest żydowski konwertyta, który z Chaima stał się Fiodorem. A adopcyjna matka też jest Żydówką, jej panieńskie nazwisko to Kirbis.

Ojciec tego Fiodora Kiereńskiego był żydowskim fałszerzem, który został zesłany do miasta Kiereńsk w prowincji Penza. Jak wielu oszustów, chcąc zmylić policję, oświadczył, że nie pamięta ani swojego imienia, ani nazwiska. Dlatego, kiedy został zwolniony z wygnania w mieście Kiereńsk, policja nadała mu po prostu nazwisko Kiereński. Jak Judasz z Kariotu stał się Judaszem Iskariotą.

Syn tego fałszerza, Fiodor Kiereński, został później dyrektorem gimnazjum w Simbirsku, niedaleko Kiereńska. A towarzysz Lenin był wówczas uczniem szkoły średniej w tym gimnazjum. Kiedy jego brat, Aleksander, został powieszony za zamach na cara Aleksandra III, towarzysz Lenin miał poważne kłopoty w gimnazjum. I wtedy towarzysz Kiereński bardzo pomógł towarzyszowi Leninowi, żeby go nie wyrzucono z gimnazjum. Zobaczcie, jak kruk leci do kruka. I jak ręka myje rękę.

Tak więc mały bajstruk Aaronczik ostatecznie został przywódcą rewolucji lutowej, Aleksandrem Fiodorowiczem Kiereńskim. Jeśli chodzi o Kiereńskiego-Gelfmana, trzeba powiedzieć, że niedaleko pada jabłko od jabłoni.

W swojej przedśmiertnej biografii Kiereński przyznaje, że od 1912 r. był członkiem masonerii, czyli członkiem tajnych stowarzyszeń homoseksualistów. Oznacza to, że jego matka, terrorystka Gesja Gelfman, była lesbijką. I wszyscy oni, ci rewolucjoniści, tacy są!

Wiedząc o tym, zrozumiecie, dlaczego podczas Wielkiej Czystki zniszczono całe rodziny gwardii leninowskiej – żony, dzieci i krewnych. Ponieważ zwyrodnienie, podobnie jak syfilis, jest dziedziczne i rozprzestrzenia się na całą rodzinę. W zasadzie, niszcząc starych bolszewików, Stalin zniszczył psychicznie chorych degeneratów, ten legion, którego jednoczącą zasadą jest perwersja seksualna, a choroba psychiczna jest do tego darmowym dodatkiem. I ci psychole będą wpadać w szał, wzniecać bunt i anarchię, dopóki nie zostaną wystrzelani, używając wyrażenia Wyszyńskiego, jak wściekłe psy.

A wszystko to w walce o władzę. Pamiętajcie o kompleksie władzy, kompleksie murzyńskich czarowników i syberyjskich szamanów, który tworzy tak zwanego urodzonego przywódcę. Oto i jednym z takich przywódców był palcem zrobiony Kiereński.

Nasze dane dotyczące Kiereńskiego są zgodne z danymi publikowanymi za granicą. Każdy zainteresowany szczegółami, może przeczytać to w naszej specjalnej bibliotece – w książce Grigorija Bostunicza „Masoneria”, Belgrad, 1928, gdzie pisze on także o drogim braciszku Kiereńskim-Gelfmanie (s. 122-127).

Kiereński zmarł w Nowym Jorku w wieku 89 lat. Na jego pogrzebie słynny jewrykański dziennikarz, Izaak Don Levin, autorytatywnie oświadczył: „Kiereński był jedynym promieniem światła w całej tysiącletniej historii Rosji!”. Typowe masońskie kłamstwa i przesady. W ten sam sposób Sacharow i Sołżenicyn są teraz wychwalani pod niebiosy.

W prasie zachodniej, za jedyny okres prawdziwej wolności i demokracji w Rosji uważa się 8-miesięczny Tymczasowy Rząd Lwowa-Kiereńskiego. Ale pierwszy szef tego rządu, książę Gieorgij Lwow, był, między innymi, także znanym pederastą. Przeczytacie o tym w znanej już Wam książce Noela Garde „Od Jonathana do Gide’a” (s. 714), podręczniku wszystkich słynnych pederastów w historii. Słynny tancerz baletowy Niżyński otwarcie pisze o tym w swoich wspomnieniach.

Ale Lwow był nie tylko pedem, lecz także masonem. A po masonie Lwowie, kolejnym szefem Rządu Tymczasowego został mason Kiereński. Ministrowie Rządu Tymczasowego Guczkow, Miliukow, Sawinkow i inni, również byli masonami. I okazuje się, że jest to rodzaj mafii politycznej.

Jeśli będziecie podążać tą ścieżką krok po kroku, przekonacie się, że większość członków tego Rządu Tymczasowego była legionistami z legionu doktora Kinseya. I to nie tylko legionistów, ale legionistów-partyjniaków, czyli członków tajnych stowarzyszeń. A cała ta demokracja – satanokracja została zaplanowana dokładnie według zachodniego modelu. Dlatego zachodni legioniści krzyczą, że Rząd Tymczasowy to jedyny okres demokracji w Rosji. A w rzeczywistości był to najbardziej idiotyczny, podły i kłamliwy rząd w Rosji.

Zasadniczo, w starym, dobrym, kulturalnym społeczeństwie, na szczycie społeczeństwa, tacy legioniści zawsze stanowią większość. A w demokracji parlamentarnej, gdzie decyduje większość parlamentarna, tacy legioniści demokratycznie was przegłosują. Weźmy pod uwagę także kompleks władzy, który przyciąga ludzi do władzy, w tym do parlamentu. Nieważne, jak ci legioniści będą się przesiadać w parlamencie, rezultat zwykle będzie taki sam – będą stanowić większość.

Dlatego zachodni legioniści zawsze z pianą na ustach opowiadają się za demokracją parlamentarną. Lecz w istocie nie jest to demokracja, tylko satanokracja. Ten sam diabeł, książę tego świata, tym razem w przebraniu demokraty.

Wszyscy wiedzą, że Kiereński, Naczelny Wódz Rządu Tymczasowego, uciekał przed Leninem ubrany w kobiecy strój. Ale niewiele osób wie, że wcześniej wielki Lenin uciekał Kiereńskiemu – także ubrany w damską sukienkę. Znajdziecie to w tej samej książce Noela Garde „Od Jonathana do Gide”, s. 714.

Było to po nieudanym powstaniu z 4 na 17 lipca 1917 r., kiedy Lenin pośpiesznie uciekł do Finlandii i zamieszkał w chatce na stacji Razliw ze swoim sługusem-minionem Zinowiewem. Oczywiście radzieccy historycy czują się niekomfortowo, opisując tę delikatną kwestię. Dlatego w oficjalnych biografiach Lenina delikatnie piszą, że Lenin uciekł do Finlandii „w makijażu i peruce”, a o jego sługusie-minionie Zinowjewie teraz w ogóle nie wspominają.

Tak, Lenin nosił perukę, aby zakryć łysinę. A w dodatku w kobiecej sukience. Ramię w ramię z Zinowiewem. Coś takiego nigdy by nie przyszło do głowy normalnemu człowiekowi. Ale ten trick z przebieraniem się jest dobrze znany wszystkim biseksualnym sukom. I po raz pierwszy tego tricku użył towarzysz Lenin, a Kiereński poszedł tylko za jego przykładem. Przecież zachodni socjolodzy, na przykład profesor Harwardu, Nathan Leites, teraz otwarcie piszą o „utajonym kompleksie homoseksualizmu Lenina”.

Dlatego wsadzamy naszych nowych demokratów, nowych Kiereńskich i Leninów do domów wariatów”.

* * *

„Następne pytanie ma charakter filozoficzny: „Bierdiajew zawsze mówi o tragicznej wolności. Co to takiego?”

„Postawmy pytanie w ten sposób: komu najbardziej brakuje wolności? Oczywiste jest, w ogólności, że ci, którzy są pozbawieni wolności, przebywają w więzieniach lub zakładach dla obłąkanych. Albo tym, którzy mogą tam trafić – i wiedzą o tym.

Aby zbadać wodę oceaniczną, należy wziąć kroplę wody oceanicznej i umieścić ją pod mikroskopem. Przyjrzyjmy się zatem pojęciu „wolności” pod mikroskopem, które jest tak rozmyte, jak woda w oceanie. Ostatecznie nieograniczona wolność to anarchia.

Weźmy konkretny przykład takiej wolności. Po przybyciu do Moskwy kilku zachodnich hippisów przebranych za turystów przykuło się kajdankami do balustrady Teatru Operetki i przejścia Centralnego Domu Towarowego (TSUM) i zaczęło rozrzucać ulotki z żądaniem uwolnienia swoich sowieckich braci, którzy siedzieli w durdomach. Szybko złapaliśmy tych idiotów typu hippisowskiego i wydaliliśmy ich z ZSRR. A prasa międzynarodowa wtedy do ochrypnięcia krzyczała o bohaterach, którzy, jak twierdzą, walczyli o wolność i prawa człowieka w ZSRR.

Trzeba powiedzieć, że hippisi to młodzi degeneraci, w których obudził się homoseksualizm i którzy nie wiedzą, co robić. Więc się buntują. Uprawiają seks oralny. Palą narkotyki. I szaleją.

Potem gazety pisały, że jedna z tych moskiewskich bohaterek, hippiska Teresa Marinuzzi, członkini organizacji "Europa Civilta", czyli "Cywilizowana Europa", wystąpiła we Włoszech w mieście Bari i po zebraniu tłumu opowiadała o swoich wyczynach w Moskwie. I wtedy święta Teresa nagle zaczęła się rozbierać i rozebrała się do naga przed publicznością. Wyobraźcie sobie – co za widok! W terminologii klinicznej nazywa się to ekshibicjonizmem.

Włoska policja szybko zaciągnęła nagą orędowniczkę wolności do szpitala psychiatrycznego, gdzie psychiatrzy ustalili, że jest to po prostu schizofreniczka, cierpiąca na rozdwojenie jaźni. Ogólnie rzecz biorąc, świętą Teresę umieszczono w domu wariatów. Uwaga, nie sowiecki durdom, ale demokratyczny włoski durdom.

I takim samym ekshibicjonistą był słynny Jean-Jacques Rousseau, duchowy ojciec Wielkiej Rewolucji Francuskiej, który za takie sztuczki – opuszczanie spodni i publiczną masturbację, zwłaszcza w obecności dzieci, został kilkakrotnie pobity prawie na śmierć. Jedyna różnica jest taka, że Rousseau trafił do panteonu wielkich ludzi, podczas gdy setki takich samych ekscentryków trafiają do szpitali psychiatrycznych.

Jeśli będziecie podążać tą ścieżką w poszukiwaniu wolności, zawsze natkniecie się na takich psychopatów. Aż do filozofa Bierdiajewa, którego dlatego i nazywają filozofem tragicznej wolności.

Są to psychopaci typu Ch-S i P-L. A ich imię to legion. Przypomnijcie sobie amerykańskie procenty doktora Kinseya. Ale tych legionistów też mamy dość w ZSRR. Pamiętajcie o sowieckich procentach profesora Swiadoszcza. Jedyna zasadnicza różnica polega na tym, że na Zachodzie, zwłaszcza na górze społeczeństwa, stanowią oni większość. A tu, w ZSRR, w wyniku rewolucji i czystek, znaleźli się w mniejszości na szczycie społeczeństwa. Na tym polega cała istota tzw. nowego społeczeństwa i nowego człowieka sowieckiego, czyli, jak mówią na Zachodzie, homo sovieticus.

Stado hippisów rozrzucających w naszym kraju ulotki na rzecz wolności i praw człowieka, gdzie pod nazwą człowieka mieli na myśli naszych pensjonariuszy durdomów, zostało przysłane z Zachodu przez solidarystów z NTS, pracujących za pieniądze CIA. A ci hippisi - to typowe mikroby ideologicznej lub psychologicznej wojny, którą specjaliści nazywają psychowojną lub wojną psycholi.

Z punktu widzenia socjologii wyższej wojna ideologiczna między Wschodem a Zachodem nie jest wcale wojną między komunizmem a kapitalizmem, ale walką pomiędzy starym, chorym, umierającym społeczeństwem a zastępującym je nowym, młodym i zdrowym społeczeństwem, walką między ludźmi zdrowymi i chorymi. Z teologicznego punktu widzenia, z punktu widzenia naszego dialektycznego chrześcijaństwa, nie jest to nic innego, jak odwieczna wojna między Bogiem a diabłem. A teraz możecie sami zdecydować: po której stronie jest Bóg, a po której stronie jest diabeł.

Wiedząc o tym, zrozumiecie kolejną zagadkę społeczną. Chociaż komunizm jako system gospodarczy działa, szczerze mówiąc, gorzej niż kapitalizm, proces historyczny, co dziwne, rozwija się na naszą korzyść. Dlaczego? Tak, ponieważ na tym etapie rozwoju historycznego Bóg jest z nami!

Skoro już mowa o wolności... Dawno, dawno temu, Lenin rzekomo walczył o wolność Rosji. A teraz amerykański wywiad i profesor Harwardu, Nathan Leites, próbują uwolnić Rosję od leninizmu za pomocą „utajonego kompleksu pederastii Lenina”, który jest głównym źródłem wszelakich chorób psychicznych.

Gdzie tu jest logika? Logika jest taka, że nie jest to wcale walka o wolność, tylko walka o władzę. I tacy psychopaci z kompleksem władzy jak Lenin, Kiereński, Trocki i tak dalej, zawsze angażują się w tę sprawę. A teraz Sacharow i Sołżenicyn. Krzyki o wolność i prawa człowieka są tylko odwróceniem uwagi, zasłoną dymną.

Dlatego podczas Wielkiej Czystki Stalin rozstrzeliwał wszystkich leninistów jak wściekłe psy. A teraz wsadzamy ludzi z „kompleksem Lenina” do durdomów. To nadal jest bardzo liberalne. Zamiast do nich strzelać, jak robił to Stalin, po prostu dajemy im sulfazynę i aminazynę. Jeśli naszym pensjonariuszom durdomów się to nie podoba, niech ich przywódcy Sacharow i Sołżenicyn złożą skargę do profesora Nathana Leitesa, który, w rzeczywistości jest odpowiedzialny za utworzenie naszych durdomów.

Dostojewski w swojej „Legendzie o Wielkim Inkwizytorze” pisze, że gdyby Jezus Chrystus pojawił się w naszych czasach, zostałby ponownie ukrzyżowany. Dostojewski dobrze wiedział, co mówi. Dziś Lenin pełni w Związku Radzieckim rolę Jezusa Chrystusa. Ale gdybyśmy teraz mieli żywego Lenina, momentalnie wsadzilibyśmy go do durdomu”.

Generał-profesor nowej sowieckiej inkwizycji walnął pięścią w ambonę:

„Nauczymy Was kochać wolność!”

* * *

Następne pytanie: „Jak szybko następuje zwyrodnienie?”

„Profesor Lombroso podaje ten przykład. Z 487 rodzin zaliczanych do burżuazji berneńskiej od 1583 do 1654 roku, do 1783 roku pozostało przy życiu jedynie 168 rodzin. Oznacza to, że w ciągu 200 lat, dwie trzecie uległo degeneracji. A biorąc pod uwagę, że degeneracja rozciąga się na kilka pokoleń, należy założyć, że pozostała jedna trzecia to degeneraci średniego stopnia. Dlatego Lombroso twierdzi, że wszystkie żyjące jeszcze hiszpańskie rodziny grandów są zdegenerowane. Dlatego Ewangelia mówi, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do królestwa niebieskiego”.

* * *

Następne pytanie: „Kiedy zaczął się upadek cywilizacji chrześcijańskiej?”

„Za największy autorytet w tej dziedzinie uważa się niemieckiego filozofa idealistę, Oswalda Spenglera, który swoją filozofię historii nakreślił w dwutomowym dziele „Upadek Europy”. Słynny angielski historyk Arnold Toynbee zgadza się ze Spenglerem. I trzeba powiedzieć, że są to bardzo poważni ludzie.

Spengler uważa więc, że upadek Europy, czyli upadek cywilizacji zachodniej, zaczyna się od rewolucji francuskiej. Zwróćmy teraz uwagę na ten ciekawy fakt: Inkwizycja we Francji zakończyła się w 1772 r., a wkrótce potem, w 1789 r., rozpoczęła się rewolucja francuska. Ale jeśli spojrzycie na podręczniki historyczne, jest całkowicie jasne, że większość przywódców tej rewolucji składała się z masonów, to znaczy z pederastów wszelkiego rodzaju i odcieni, to znaczy z tych właśnie heretyków, wiedźminów i czarowników, którzy byli paleni przez Inkwizycję.

Jeśli chcecie poznać dokładną datę rozpoczęcia upadku cywilizacji zachodniej, jest to dzień, w którym Inkwizycja spaliła ostatniego pederastę na Place de Greve w Paryżu. Spalili go oczywiście nie za pederastię, ale za te zbrodnie, polityczne lub kryminalne, za które i dziś skazuje się na karę śmierci.

Warto zauważyć, że w wyniku rewolucji francuskiej największą wolność otrzymały dwie kategorie ludzi – homoseksualiści i Żydzi. Po raz pierwszy w historii cywilizacji chrześcijańskiej zniesiono prawa skierowane przeciwko pederastom, a Żydzi otrzymali we Francji prawa obywatelskie. Nazywa się to zjednoczeniem szatana i antychrysta. Od tego czasu ten rewolucyjny proces rozprzestrzenił się w całej Europie i ostatecznie dotarł do Rosji.

A podczas rewolucji rosyjskiej 1917 roku powtórzyła się ta sama tajemnicza historia: natychmiast, aczkolwiek powoli, potajemnie, uchylono wszystkie prawa skierowane przeciwko pederastom. Wolność dla biednych, uciskanych pederastów! A jaką wolność otrzymali Żydzi, sami już wiecie. Przecież praktycznie po rewolucji Żydzi przejęli całą władzę w ZSRR. I tutaj widać tę samą jedność szatana i antychrysta, o której tak uwielbia mamrotać poszukujący diabła filozof Bierdiajew.

Jednak w marcu 1934 r., Kalinin podpisał dekret, który ponownie zaliczył homoseksualizm do przestępstw społecznych i zakończyła się wolność dla pederastów. I zaraz potem, w 1935 r., Rozpoczęła się Wielka Czystka, podczas której w zasadzie złamano kręgosłup, nie tylko szatana, ale także antychrysta. A raczej łamali sobie nawzajem kręgosłupyy.

Jeśli dokładnie przeanalizujecie cały ten proces rewolucyjny, w którym Żydzi odegrali główną rolę, wyraźnie zobaczycie, że w walce o władzę, Żydzi po prostu strzelali do siebie. Dlatego filozofowie mówią, że diabeł ma skłonność do samozagłady. Oto ukryta, zaszyfrowana istota pierwszego prawa dialektyki marksistowskiej, którego nie wyjaśni wam żaden profesor marksizmu-leninizmu: prawo jedności i walki przeciwieństw, jako motorów historii.

Mówią, że diabeł obiecuje władzę, sławę i bogactwo, ale często płaci połamanymi odłamkami. Dlatego antychryst, który uwielbia zawierać układy z diabłem, często zostaje z niczym.

Żydzi oskarżają Hitlera o eksterminację Żydów. Powiem zupełnie szczerze, że współczuję Żydom, których pędzono do komór gazowych. Ale mam też dostatecznie dużo współczucia i uczciwości, aby współczuć milionom Rosjan, którzy pod pretekstem walki klasowej zostali wymordowani podczas rewolucji, w której główną siłą napędową byli Żydzi.

O co Hitler oskarżał Żydów? Przede wszystkim oskarżał ich o bolszewizm, który zasiali w Rosji i rozprzestrzenili na cały świat. Okazuje się zatem, że w komorach gazowych Hitlera Żydzi zdawali się płacić za rewolucję rosyjską. I okazuje się, że na świecie istnieją jakieś wyższe prawa równoważenia dobra i zła, rodzaj niebiańskiej księgowości, gdzie za każde zło, prędzej czy później, trzeba zapłacić. To właśnie te prawa nazywane są Bogiem i diabłem.

Działalność Hitlera spowodowała 6 milionów trupów wśród Żydów. Ale ponieważ Hitler i jego świta sami byli ludźmi z domieszką żydowskiej krwi {Гитлер и его окружение были сами с прожидью}, Hitler w pewnym sensie wyrównywał swoje osobiste rachunki z Żydami, że tak powiem, rodzinne rachunki.

Ale my, Rosjanie, mamy inne wyobrażenie o Hitlerze. Kierując się swoją teorią „rasy wyższej”, którą zapożyczył od Żydów, ćwierć-Żyd Hitler zaatakował Rosję – i to kosztowało nas, w wyniku II wojny światowej, 20 milionów trupów. A jeśli policzymy inne narody słowiańskie, Polskę, Jugosławię i tak dalej, które Hitler również uważał za untermenschów i humus, czyli gojów, to będzie to około 40 milionów istnień ludzkich, poświęconych dla szalonej absurdalnej idei „rasy wyższej”. I pojawia się pytanie: kto jest temu wszystkiemu winien?

Powtarzanie jest matką uczenia się. Dlatego przypomnę, że z religijnego punktu widzenia nazywa się to kompleksem antychrysta. Z punktu widzenia psychologii Freuda odpowiada to kompleksom zniszczenia i samozagłady, morderstwa i samobójstwa, za którymi zwykle kryje się sadyzm i masochizm, a na zewnątrz – złudzenia wielkości i złudzenia prześladowcze. Najczęściej spotyka się to wśród Żydów, bo jest to już wpisane w ich religię: naród, który ogłosił się wybranym, a jednocześnie od 2000 lat krzyczy, że jest prześladowany. Jeśli jesteście wybrańcami, dobrymi, lepszymi od innych, to kto będzie was prześladować? Kompletna sprzeczność. Absurdalne. Nazywa się to urojeniami wielkości i urojeniami prześladowczymi. I siedzą obok siebie, jak siostrzyczki.

I tutaj trzeba podkreślić, że kompleks antychrysta, podobnie jak choroba psychiczna, bardzo często występuje u osób z domieszką krwi żydowskiej – jak Kiereński, Lenin i Stalin, czy jak Hitler, Himmler i Eichmann. Dlatego w legendach o antychryście mówi się, że będzie to syn Żydówki z nie-Żyda. Ludzie od dawna zauważyli to poprzez praktyczne obserwacje.

Zatem kompleks antychrysta składa się z freudowskich kompleksów zniszczenia i samozniszczenia. Z pierwszego zrodziła się działalność Żydów w rewolucji rosyjskiej, z drugiego – hitlerowskie komory gazowe. Prawo akcji i reakcji. Żydzi jednak obwiniają za to kogokolwiek, tylko nie samych siebie.

Naukowcy obliczyli, że pierwsza wojna światowa z 1914 r. była siedem razy bardziej niszczycielska niż wszystkie 900 wojen w ciągu poprzednich 2500 lat historii ludzkości. A druga wojna światowa była cztery razy bardziej niszczycielska, niż pierwsza wojna światowa. Jak będzie wyglądać trzecia wojna światowa?

Towarzysze, zebraliśmy tu wybranych członków rządu radzieckiego, atomowych marszałków i admirałów. Wiecie, że jeśli wybuchnie trzecia wojna światowa, to najprawdopodobniej będzie to wojna atomowa, podczas której w ciągu pierwszych kilku godzin wojny, połowa światowej populacji zostanie zniszczona. A trzecia wojna światowa będzie rządzić się tymi samymi niewidzialnymi prawami natury, co druga wojna światowa. Więc słuchajcie uważnie.

Marszałku Gurdżijan, widzę, że przysypiasz. Zalecam spać nie na wykładach, ale w domu. Pamiętaj, że jeśli nie zdasz moich egzaminów, zostaniesz przeniesiony z artylerii atomowej z powrotem do piechoty-matki”.

* * *

„Towarzysze, w przyszłości każdy z was otrzyma temat do samodzielnych badań i będzie pracował ze źródłami pierwotnymi w naszej bibliotece, która pod względem studiów satanistycznych może w pełni konkurować z biblioteką watykańską. Po otrzymaniu wstępnej orientacji, będziecie mogli samodzielnie przeanalizować biografie wielkich ludzi, od Juliusza Cezara po współczesnych prezydentów. Następnie odbędą się seminaria i dyskusje, podczas których bardziej szczegółowo przestudiujecie „kompleks władzy”, który tworzy „naturalnych liderów”.

Podam mały przykład historyczny. Po stłumieniu rewolucji komunistycznej na Węgrzech w 1919 r. wszyscy przywódcy tej rewolucji uciekli do Austrii. W tym Bela Kun, dawniej Aron Kogan i Mathis Rákosi, dawniej Rosenkrantz, obaj Żydzi. Tak więc rząd austriacki szybko uwięził wszystkich przywódców rewolucji. Czy myślicie że poszli do więzienia? Nie, wszystkich umieszczono w domu wariatów! Przetrzymywano ich tam przez około rok, a następnie wysłano do ZSRR, gdzie później pracowali dla Kominternu. Prosto z domu wariatów.

Dlatego podczas Wielkiej Czystki rozstrzelano prawie wszystkich członków Kominternu, łącznie z Belą Kunem. Ale jego towarzysz z domu wariatów, Mathias Rakosi, został po II wojnie światowej czerwonym dyktatorem Węgier. A jego rywalem w walce o władzę był Janos Kadar. Czy wiecie, co Rakosi zrobił Kadarowi? Jak napisano w prasie amerykańskiej, po prostu go wykastrował. Sam, mający obsesję na punkcie kompleksu władzy, Rakosi doskonale wiedział, gdzie ten kompleks się kryje. Jednak po powstaniu węgierskim w 1956 r., Kadar, choć wykastrowany, zajął miejsce Rakosiego.

Przypomnę, że formuła władzy to: kompleks władzy = sadyzm + anomalie seksualne + choroba psychiczna. Znajdziecie to u prawie wszystkich książąt tego świata, począwszy od Iwana Groźnego i Piotra Wielkiego, aż po Lenina i Stalina. I muszę powiedzieć, że ta formuła jest dość dokładna.

W powieściach i filmach działalność wywiadowcza jest zwykle przedstawiana jako szpiegostwo. W rzeczywistości jest trochę inaczej. Na przykład amerykańska agencja wywiadowcza CIA, wydaje zaledwie 20% swojego budżetu na faktyczne szpiegostwo, a 80% budżetu przeznacza na inne zadania, w tym na zbieranie informacji z otwartych źródeł informacji, w tym gazet i czasopism.

Podobnie czasami cenne informacje uzyskujemy po prostu systematycznie przeglądając prasę. Na przykład biorę wycinek z nowojorskiej gazety „Nowe Rosyjskie Słowo”. W numerze z 10 września 1964 roku, korespondent mieszkający w Ameryce Południowej pisze o tamtejszych partyzantach komunistycznych. Syn właściciela hacjendy udał się do lasu, aby dołączyć do partyzantów, a sługa mówi autorowi:

„Żal mi Vladomero-Jose, taki dobry chico (chłopiec), związał się z tymi vagos (włóczęgami) i stał się, jak wszyscy oni, mariko (pederastą)…”

„Jak – Mariko?!” – byłem zdumiony.

„Tak, tak. Mariko... Tam w lesie – wszyscy są mariko (pederastami)”.

„A co z Fidelem Castro?” – pytam. – „Mariko?”

„Fidel?” – Amilcar zaczął się śmiać wesoło. – „O czym ty mówisz, doktorze? Jak Fidel może być mariko? W końcu to kastrado…”

„Jaki tam kastrado? Kto go wykastrował? Skąd to wiesz?..”

„Tak, castrado… Batista go wykastrował, dlatego Fidel jest taki zły… Ale Che Guevara to ten mariko (pederasta)”.

Wszystko to jest cytatem z „Nowego Rosyjskiego Słowa”. Przeanalizujmy teraz te informacje. Che Guevara był prawą ręką Castro. Ale Che był typowym permanentnym trockistowskim rewolucjonistą. Aby się go pozbyć, Castro wysłał go, aby wzniecił trwałą rewolucję w Boliwii, gdzie został skutecznie wyeliminowany.

Teraz czerpiemy informacje z innego źródła: amerykańskiego magazynu „Poufne” {„Confidential”} (11.1962, s. 18 i 60). Doniesiono tutaj, że brat Fidela Castro, Raul, minister wojny Kuby, również jest „Mariko”. Jego żona Vilma Espin jest pół-Żydówką, przed rewolucją była lesbijką i prostytutką, a po rewolucji została szefową policji i własnoręcznie strzelała do ludzi. A jej siostra, Nilsa Espin, popełniła samobójstwo. Znowu ta sama historia: jedna siostra jest morderczynią, a druga samobójczynią.

W książce dr R. Mastersa „Homoseksualna rewolucja” (Nowy Jork, 1962, s. 147) jest napisane, że Fidel Castro i jego otoczenie są homoseksualistami.

W swojej uznanej książce „Żydzi”, słynny francuski pisarz Peyrefitte, umieścił także Fidela Castro na liście „ukrytych Żydów”. Tak, jego matka była Żydówką i nosiła nazwisko Ruiz. Zatem Castro jest pół-Żydem. Podobnie jak Lenin i Stalin. Kompleks władzy.

Amerykańskie gazety donosiły, że wkrótce po rewolucji, Castro otworzył na Kubie specjalne obozy koncentracyjne dla homoseksualistów, zwłaszcza wśród studentów. Castro doskonale wie, skąd należy spodziewać się kolejnej próby przejęcia władzy, jakiejkolwiek rewolucji czy buntu. Znowu ten sam wąż, który gryzie własny ogon.

W 1980 roku Castro tymczasowo otworzył swobodne wyjazdy z Kuby do Stanów Zjednoczonych. W ciągu kilku miesięcy wyjechało 125 tysięcy osób. Amerykańskie gazety zawyły z radości: tak Kubańczycy lubią amerykańską wolność! A potem okazuje się, że Castro, wraz ze zwykłymi uchodźcami, wypędził z Kuby cały element aspołeczny: przestępców, szaleńców, homoseksualistów, prostytutki i wszelkiego rodzaju oszustów. Ogólnie rzecz biorąc, Castro nasypał Wujkowi Samowi wszy za kołnierz.

Jednak zderzywszy się z amerykańską przestępczością, kubańscy przestępcy nie wytrzymali i zaczęli uciekać z powrotem na Kubę. Rozpoczęły się masowe porwania amerykańskich samolotów na Kubę. A Castro wyrzuca ich z powrotem do USA. A amerykańskie gazety piszą, że wszystko to dzieje się za radą Moskwy. Tak, doradzaliśmy mu to. To samo robimy z naszą żydowską emigracją z ZSRR.

Żona Fidela dawno od niego uciekła i mieszka w Hiszpanii. Jego syn, 28-letni Fidelito, studiował w ZSRR specjalności inżynierskie, a potem jako emigrant polityczny uciekł do Hiszpanii. Podobnie jak córka Stalina uciekła do Ameryki. To wszystko psychole. Ale tacy psychole rządzą światem”.

* * *

Generał-profesor Malinin zajrzał do swoich notatek:

„Tutaj mam kolejne pytanie: „Dlaczego tłumimy artystów modernistycznych?”

„Aby zrozumieć sztukę modernistyczną, należy dokładnie przyjrzeć się biografiom wszystkich tych modernistów. Niemal wszędzie można znaleźć znajome objawy: alkoholizm, narkotyki, perwersje seksualne, choroby psychiczne, samobójstwa. Zezowaci, kulawi lub garbaci.

Na przykład idziecie na wystawę sztuki modernistycznej. Idziecie, oglądacie. Widzicie jakiś dziwny kicz – i nic nie rozumiecie. Koniec końców czujecie się jak jakiś idiota. A nawet lekko mdli, robi się niedobrze. O co chodzi?

A sprawa jest bardzo prosta. Wielu psychiatrów prowadziło obserwacje normalnych artystów, którzy zapadali na postępujące szaleństwo. W czasie stopniowego popadania w szaleństwo, ich twórczość przechodziła wszystkie etapy rozwoju sztuki modernistycznej: wczesny impresjonizm, późny impresjonizm, kubizm, Dadaizm i wreszcie malarstwo abstrakcyjne, czyli po prostu kicz szaleńca.

Wiedząc o tym, przestaniecie czuć się jak idiota, patrząc na malarstwo modernistyczne. I wtedy zrozumiecie stosunek rządu radzieckiego do sztuki modernistycznej. Na wystawie w Maneżu w 1964 roku, oglądając malarstwo artystów modernistycznych, car Nikita z charakterystyczną dla siebie szczerością, stwierdził wprost, że nie byli to artyści, ale pederaści. A car Nikita wiedział, co mówi. Większość z tych modernistów to prawdziwi homoseksualiści.

Mam tu książkę psychiatry E.A. Wachnadze „Niektóre cechy rysunków osób chorych psychicznie” (Tbilisi, 1972. Nakład 2000, bardzo mały – tylko dla specjalistów).

We wstępie profesor I.T. Bżaława pisze: „Ogromne zainteresowanie teoretycznym i praktycznym znaczeniem twórczości osób chorych psychicznie wzrosło do tego stopnia, że już w 1950 r. zorganizowano w Paryżu specjalną wystawę, na której pokazano ponad dwa tysiące eksponatów twórczości artystycznej osób chorych psychicznie. Prace w tym kierunku trwają także w Związku Radzieckim…” Następnie profesor Bżaława „porusza kwestię relacji sztuki patologicznej do współczesnej sztuki dekadenckiej, w szczególności surrealizmu”.

A to z samej książki: „…należy też zwrócić uwagę na bardzo ciekawy i dość złożony problem związku sztuki patologicznej ze współczesną sztuką dekadencką, który wzbudził duże zainteresowanie wśród psychiatrów, psychologów i krytyków sztuki” (s. 12).

Oto kolejny: „Do kategorii formalnej rysunków pacjentów chorych na schizofrenię zaliczamy także brzydkie, karykaturalne twarze ze strasznymi grymasami, wyrażającymi nieprzyjemne przeżycia i stan emocjonalny pacjentów” (ryc. 11, 12). Wszystko to jest charakterystyczne dla modernistów. Portretują siebie.

Dalej: „Jednym z interesujących aspektów obrazów pacjentów chorych na schizofrenię jest animacja obrazów i obiektów: widzący kamień, roślina z uszami, drzewo z rękami itp”. (s. 26). To wszystko znajdziecie na obrazach naszych modernistów, surrealistów i innych idiotów.

A oto kolejny: „Przy bolesnej zmianie osobowości artysta jednocześnie manifestuje skłonność do kierunku dekadenckiego: pacjent rości sobie pretensje do ekspresjonizmu i malarstwa abstrakcyjnego” (s. 31).

„...analogia sztuki dekadenckiej ze sztuką patologiczną postawiła pod znakiem zapytania istotę dekadenckiego kierunku w malarstwie. Na wystawach artystów dekadenckich coraz częściej słychać było głosy o konieczności umieszczenia ich w klinikach psychiatrycznych. Widzowie ze zdumieniem pytali: „Czy drzwi od szpitala psychiatrycznego pozostawiono otwarte?” (s. 50)”.

„Wystawy sztuki patologicznej w Anglii (1913), Paryżu (1928, 1929, 1946), Nowym Jorku (1936) jeszcze bardziej wyostrzyły problem związku sztuki patologicznej ze współczesną sztuką dekadencką. Krytycy sztuki uznali artystów dekadenckich za estetycznie wypaczonych, paraestetów o wyraźnie uwidocznionych tendencjach patologicznych. Szaleństwo, ich zdaniem, istniejące już w sztuce, rozbłysło z całą swoją siłą w XX wieku. Specjalnie w tym celu badano kierunki współczesne: kubizm, abstrakcjonizm i przede wszystkim surrealizm” (s. 51).

Cóż, na przykład słynny surrealista, Dali. Całe życie oszukiwał ludzi i zarobił na tym miliony. A na starość oszalał – absolutnie oszalał. Nawiasem mówiąc, był żonaty z rosyjską Żydówką, Gałoczką, którą najpierw chciał zabić, ale potem zmienił zdanie i poślubił ją”.

Generał-profesor Malinin odłożył książkę i powiedział:

„Książka ta została wydana przez Instytut Psychologii Akademii Nauk Gruzińskiej SRR. Zatem źródło jest dość wiarygodne. Oraz solidna bibliografia literatury zagranicznej na ten temat.

I wszystkie te rzeczy są bardzo zagmatwane i zaleca się tutaj dużą ostrożność. Na przykład car Nikita nazwał naszych modernistycznych artystów pederastami. Ale... Rafael, Michał Anioł i Leonardo da Vinci, którzy też byli homoseksualistami, mogą się tu poczuć urażeni.

Przypomnijcie sobie formułę Lombroso dotyczącą związku geniuszu z szaleństwem. Stąd formuła naszego profesora Kałmykowa: tak, większość geniuszy to psychopaci, ale to nie znaczy, że każdy psychopata jest geniuszem. Dlatego filozofowie mówią, że diabeł ma wiele alibi i incognito.

Rzecz w tym, że modernizm w malarstwie, to w zasadzie anarchia w sztuce. I to jest zaraźliwe. Następnie rozprzestrzenia się na literaturę, a potem i na politykę. A kończy się wybuchami bomb w moskiewskim metrze.

Pamiętajcie, jak podczas Wielkiej Czystki zlikwidowano nie tylko permanentnych rewolucjonistów Trockiego i zawodowych rewolucjonistów Lenina, ale także wszystkich rewolucjonistów w sztuce. Przecież wtedy wszystkich pisarzy modernistycznych wywieziono na Syberię. W obszarze teatru, modernista Meyerhold został uciszony. Kiedy Szostakowicz zajął się modernizmem w muzyce i zamiast symfonii zaczął komponować kakofonie, on także został skarcony.

Stalin rozstrzeliwał tych modernistycznych anarchistów lub wywoził ich na Syberię. My wywozimy ich tylko za granicę. I zauważcie, że cały ten modernizm w sztuce, a także opozycja w polityce, są ściśle związane z emigracją Żydów z ZSRR.

Dlaczego? Tak, według złotej formuły Lombroso – że Żydzi mają 6 razy więcej szaleńców niż Gojów. To jest, jak mówią, zaczyn Heroda. Drożdż nihilizmu, anarchii i rewolucji.

Od dawna wiadomo, że nieograniczona wolność - to anarchia. Proces ten łatwo zaobserwować w Ameryce, gdzie wolność prasy – przy błogosławieństwie Sądu Najwyższego – w coraz większym stopniu zamienia się w otwartą pornografię, gdzie pod pozorem wolnej miłości głosi się perwersję seksualną, a pod pozorem wolności politycznej - anarchię.

Wychowani na takiej literaturze, amerykańscy studenci-dysydenci zajęli Uniwersytet Columbia i jako symbol wolności narobili kupę na biurku rektora uniwersytetu. Następnie jego czcigodny kolega, rektor Uniwersytetu Nowojorskiego, przemawia na bankiecie masońskim i gratuluje dysydentom z uniwersytetu Columbia ich osiągnięć.

W 1969 roku w Waszyngtonie odbyła się parada z okazji inauguracji prezydenta Nixona. W tym samym czasie wokół Białego Domu maszerują kolumny brudnych i obdartych, miłujących wolność hippisów z czerwonymi flagami rewolucji i czarnymi flagami anarchistów. A dookoła armia amerykańska, rzekomo najsilniejsza na świecie – i bezsilna wobec gangu psychopatów i chuliganów. Prezydent i Naczelny Dowódca Armii USA nie boi się ZSRR tak bardzo, jak własnej prasy amerykańskiej, która oskarży go o ograniczanie wolności jednostki, jeśli rozproszy tych psychopatów. A jednocześnie w prasie wciąż pojawiają się słowa „chore społeczeństwo”.

Od lat 60-tych przestępczość w Stanach Zjednoczonych niesamowicie wzrosła. I to pomimo najwyższego na świecie poziomu dobrobytu gospodarczego w USA. Korzenie tej przestępczości nie są w gospodarce, tylko w psychice ludzi. W niektórych szkołach w Nowym Jorku przez cały czas dyżuruje 2 policjantów i 2 psychiatrów. A w szkolnych toaletach na ścianach takie modernistyczne napisy: Ja ssę, ona ssie, my ssie... Widziałem to na własne oczy. Co to za modernizm?

Te choroby społeczne zniszczyły kwitnącą Helladę, dumny Rzym i imperialną Rosję. A te choroby znamy doskonale. Nie jesteśmy starymi pannami z Armii Zbawienia, ale tajną policją polityczną nowej młodej Rosji. Dlatego wystawę artystów modernistycznych w Leningradzie rozproszyliśmy symbolicznie: za pomocą maszyn do zbierania śmieci.

Sam znam jednego artystę modernistycznego, nonkonformistycznego i surrealistycznego. Ożeniony z pół-Żydówką. Dwoje dzieci. Więc wygląda na to, że wszystko jest w porządku. A tak naprawdę to on naciąga swojego ormiańskiego przyjaciela. Gdyby był Rafaelem lub Michałem Aniołem, to oczywiście wybaczylibyśmy mu to. Ale ponieważ to zwykły niechluj, wyrzuciliśmy go na podstawie izraelskiej wizy. Razem z Ormianinem”.

* * *

„Następne pytanie do mnie jest takie. Ponieważ rozmawialiśmy tutaj o sodomii, proszę o przypomnienie historii Sodomy i Gomory. Przypomnę, że Jehowa Bóg dokonał inspekcji tych miast. Wszystko to znajdziecie w Biblii – Księga Rodzaju, rozdział 19.

Zabierając ze sobą dla ochrony dwóch aniołów, prawdopodobnie z niebiańskiego KGB, Bóg Jehowa udał się do Sodomy. Sam Jehowa przezornie pozostał poza bramami, podczas gdy aniołowie weszli do Sodomy i zatrzymali się, aby przenocować w domu sprawiedliwego Lota. Sodomici, którzy wszyscy byli homoseksualistami, otoczyli ten dom i chcą zabawić się z aniołami. Wtedy sprawiedliwy Lot oferuje im w zamian swoje dwie dziewicze córki. Ale sodomici krzyczą: „Nie, dawajcie tu aniołów!” Dobrze, że sam Jehowa pozostał za bramami.

W rezultacie Sodoma i Gomora zostały zniszczone. Ocalał tylko sprawiedliwy Lot i jego dwie córki. Lecz tu pojawiło się pytanie: jeśli Sodoma została zniszczona, jak możemy przedłużyć nasz ród? Wtedy przebiegłe córki sodomickie przespały się z własnym ojcem, sprawiedliwym Lotem, zaszły w ciążę z własnym ojcem – i pomyślnie kontynuowały linię rodzinną. Wszystko to pochodzi ze Starego Testamentu, który jest, mniej więcej, historią narodu żydowskiego.

I z punktu widzenia naszej Wyższej Socjologii, czy też, jeśli wolicie, dialektycznego chrześcijaństwa, ci mieszkańcy Sodomy i Gomory rozprzestrzenili się po całym świecie. Następnie związują się z takimi samymi sodomitami ze środowiska – tymi samymi 52-54% doktora Kinseya. Rezultatem jest to, co nasz słynny filozof-poszukiwacz Boga, a raczej poszukiwacz diabła, czule nazywa unią szatana i antychrysta. Dlatego zachodni sodomici nazywają Bierdiajewa najlepszym rosyjskim filozofem XX wieku.

* * *

„Mam jeszcze kilka pytań dotyczących formuły pisarskiej Lorda Snowa – że 9 na 10 pisarzy jest skorumpowanych politycznie. Jak to rozumieć? Weźmy jako przykład naszego głośnego poetę, Jewgienija Jewtuszenkę. Jest poetą małym, ale krzykliwym, aroganckim i kłamliwym. Zasłynął głównie dzięki kontrowersyjnemu wierszowi „Babi Jar”.

W Babim Jarze hitlerowcy rozstrzelali 200 tys. obywateli sowieckich, w tym 34 tys. Żydów. Zobaczcie „Księgę Żydów rosyjskich” (1917-1967), wyd. Y. Frumkina (Nowy Jork, 1968, s. 82). A Jewtuszenko w swoim wierszu przedstawia sprawę tak, jakby w Babim Jarze leżeli sami Żydzi – i domaga się postawienia im pomnika. Typowo żydowskie: 1/6 Żydów to ludzie, a 5/6 nie-Żydów to goje, nieludzie. Za to Jewtuszenko był nieco krytykowany w prasie radzieckiej. I wtedy stanęła w jego obronie prasa międzynarodowa, kierowana przez Żydów. Rezultatem był nieprzyjemny międzynarodowy skandal.

Dla nas Jewtuszenko okazał się politycznym złośliwcem. Ale liżąc tyłki Żydów, ten ssabes-goj zdobył międzynarodową sławę. Skandaliczna sława.

Aby go trochę ochłodzić, wysłali go w twórczą podróż na Syberię. Tam pisze wiersze o Brackiej Elektrowni Wodnej, gdzie ponownie liże Żydom tyłki. To są ci, których nazywa się szabes-gojami. Często sami szabes-goje są z częściowym żydowskim pochodzeniem.

Następnie Jewtuszenko opublikował za granicą swoją „Autobiografię”. Przedmowę do amerykańskiego wydania tej biografii napisał Allen Dulles, były szef amerykańskiego wywiadu w CIA. Co to za dziwny miłośnik poezji? A sprawa w tym, że od razu wyczuli, że Jewtuszenko może być dla nich jednym z tych „pożytecznych idiotów”, o których mówił Lenin.

Cytuję wam tę biografię. Pradziadek Jewtuszenki został zesłany przez rząd carski na Syberię za podpalenie. Dziadek Jewtuszenki, Jermołaj, był zastępcą dowódcy artylerii Armii Czerwonej i został zlikwidowany podczas Wielkiej Czystki. W tym samym czasie zgarnęli też drugiego dziadka ze strony mamy. Matka Jewtuszenki, aby podkreślić swojego rewolucyjnego ducha, założyła męską koszulę i czerwone buty. A chłopiec dorastał bez ojca. Dziecko z rozbitej rodziny. Oznacza to, że albo ojciec jest nienormalny, albo matka jest nienormalna, albo oboje są nienormalni.

Jewtuszenko relacjonuje, że w szkole radził sobie bardzo słabo i zawsze otrzymywał złe oceny z gramatyki i składni. Następnie przeniesiono go do szkoły specjalnej dla dzieci trudnych w wychowaniu, czyli dla dzieci nienormalnych. Ale nawet ze szkoły dla niepełnosprawnych wkrótce został wydalony. Czyli, jakiś debilny kretyn. Rezultatem jest poeta konfrontacyjny. Nawiasem mówiąc, Majakowski zaczął dokładnie w ten sam sposób. Dlatego Demokryt mówi, że człowieka przy zdrowych zmysłach nie uważa za prawdziwego poetę.

Jewtuszenko napisał wiersz „Bomby – według sztuki” – o wybuchu bomby w nowojorskim biurze impresario Solomona Juroka, w którym zginęła Żydówka Iris, a 13 osób zostało rannych. Sam Jurok jest całkowicie przyzwoitym i godnym Żydem. Był przyzwoity nawet w tym, że nie miał dzieci, tylko adoptował syna. Jurok odegrał dużą rolę w wymianie kulturalnej między ZSRR a USA, gdzie działało wielu artystów żydowskich.

Wkrótce stało się jasne, że bombę pod Żyda Juroka podłożył szalony rabin Meyer Kahane, twórca terrorystycznej „Żydowskiej Ligi Obrony”. Aby uniknąć więzienia, rabin Kahane musiał uciekać ze Stanów Zjednoczonych do Izraela. Ale nawet tam szalony rabin rzucał bomby i trafił do więzienia – we własnej ziemi obiecanej.

Sprawa Juroka-Kahane to typowa historia: porządni Żydzi cierpią z powodu własnych szalonych Żydów. Ten sam żydowski wąż, który gryzie własny ogon.

A w jaki sposób szabesgoj Jewtuszenko przedstawił tę kwestię w swoim wierszu „Bomby – według sztuki”? Używa następujących wyrażeń: „wy degeneraci”, „szaleni” i „przeklęci ci, którzy zaprzedają się diabłu”. O wszystko obwinia antysemitów i znów narzeka na Babi Jar. Ale Jewtuszenko milczy, że tym zdegenerowanym, szalonym i antysemitą jest nikt inny jak szalony rabin Meyer Kahane. Oto przykład wyjątkowego oszustwa i dwulicowości tego Jewtuszenki.

A skoro już mowa o patologicznym oszustwie i dwulicowości Jewtuszenki... Na takich mamy psychoanalityczną formułę naszego profesora Kałmykowa. Wiecie, kiedyś byli mędrcy syjońscy, a teraz mamy własnych mędrców radzieckich. Zatem formuła profesora Kałmykowa wygląda następująco: biseksualność rodzi dwulicowość, a zatem osoby biseksualne są osobami dwulicowymi i odwrotnie, osoby dwulicowe są osobami biseksualnymi.

Możliwe, że w pewnym stopniu wynika to z początkowych stadiów schizofrenii, rozdwojenia osobowości. Odpowiada to biblijnej formule, że diabeł jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Dlaczego „ojciec”? Tak, ponieważ rodzi to kłamstwa. Formuły te przydadzą wam się także w życiu osobistym, wśród przyjaciół i znajomych”.

Generał-profesor nowej sowieckiej inkwizycji lekko się uśmiechnął:

„Dawno, dawno temu, w latach dwudziestych, w Instytucie Czerwonych Profesorów studiowano «Zagadnienia leninizmu». A teraz” – profesor podniósł plik notatek z pytaniami – „teraz studiujemy problematykę satanizmu. I zrobimy z was teologów lepszych od Papieża Rzymskiego i psychoanalityków lepszych od Freuda”.

Sprawdźmy Jewtuszenkę pod kątem biseksualności. Psychoanalitycznie. Tutaj biorę kartę dla Jewtuszenki z naszego specjalnego pliku kart. Jego ulubieni poeci to: Walt Whitman (homo), Baudelaire (narkoman), Verlaine (homo), Rimbaud (sługa homo Verlaine'a). W malarstwie lubi wszelkiego rodzaju abstrakcyjnych modernistów, czyli maniaków. Krytyka radziecka nazywa Jewtuszenkę „nihilistą”, „ideologicznym przywódcą młodocianych przestępców”, „dekadenckim burżua” i „pseudorewolucjonistą”.

Jewtuszenko w każdy możliwy sposób chwali Żyda i poetę Pasternaka i opisuje, jak go pocałował: „jego usta pachniały liliami” (to u starego peda-to!). Będąc w Nowym Jorku, Jewtuszenko natychmiast przyłączył się do demonstracji młodych ludzi w Greenwich Village, gdzie protestowali oni przeciwko zarządzeniu szefa nowojorskiej policji, który zakazał ich zgromadzeń na Washington Square. Tylko, że Jewtuszenko milczy o fakcie, że były to zgromadzenia homoseksualistów i lesbijek. Wszystko to pochodzi z „Autobiografii”, napisanej przez samego Jewtuszenkę.

Dlatego przedmowę do tej „Autobiografii” napisał Allen Dulles, były szef CIA, którego syn przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Od razu dostrzegli w Jewtuszence „pożytecznego idiotę”, którego można wykorzystać do celów wojny psychologicznej. Ale my też to widzimy.

W swojej „Autobiografii” Jewtuszenko słusznie zauważa, że źli ludzie, nawet jeśli się nienawidzą, to zawsze trzymają się razem – i to jest ich siła. A dobrzy ludzie zawsze są w nieładzie – i to jest ich słabość. Lecz sam Jewtuszenko zdecydowanie opiera się na złych ludziach – i reklamuje to na wszelkie możliwe sposoby.

Spójrzmy na życie rodzinne Jewtuszenki. Jego pierwszą żoną była poetka Bella Achmadulina. Rudowłosa. To już jest zły omen. Półtatarka, półkrwi – też zły omen.. A jaka jest druga połowa – przekonajcie się sami. Nie mówię tego celowo, żebyście przyzwyczaili się do myślenia psychoanalitycznego. Jednocześnie zainteresujcie się, kim był dziadek Jewtuszenki ze strony matki, Rudolf Gangnus, rzekomo Łotysz, który również został zmieciony podczas Wielkiej Czystki.

Jewtuszenko pisze, że „rewolucja była w jego rodzinie religią” i że Bella jest równie zagorzałą leninistką jak on. Tylko on nie wie o „leninistach” profesora Harvardu, Nathana Leitesa z jego magicznym „utajonym kompleksem pederastii Lenina”.

Teraz rudowłosa Bella była już trzykrotnie zamężna. A według formuły rozwodowej Uniwersytetu Cornell 13 na 14 rozwiedzionych kobiet ma zaburzenia psychiczne. A jeśli to będzie trzy razy? A potem prawo naczyń połączonych – jeśli w głowie jest bałagan, to pod spódnicą też nie jest lepiej. Tutaj macie poetkę marudzącą o czystej miłości. Jej drugie małżeństwo było z pisarzem Jurijem Nagibinem. Jurij Markowicz. W trzecim małżeństwie wyszła za mąż za Żyda, Borisa Messerera, którego brat, baletmistrz Michaił Messerer, uciekł do USA wraz ze swoją 71-letnią matką baletnicą w 1980 roku podczas tournée po Japonii.

Drugą żoną Jewtuszenki była Żydówka Gałoczka, której rodzice i cała rodzina zostali zamordowani podczas Wielkiej Czystki. Zły omen. Galoczka jest 2 lata starsza od męża i ma żelazny charakter. Dwa złe znaki: kompleks przeklinania i żona-mężczyzna. Galoczka uwielbia także Pasternaka i malarstwo abstrakcyjne. W malarstwie abstrakcyjnym, czyli w malarstwie osób chorych psychicznie, widzi pragnienie prawdy i uważa Pasternaka za najwybitniejszą postać naszych czasów. Całkowicie zły omen.

Zgodnie z tymi znakami, chociaż Jewtuszenko ma syna Pietię, jego drugie małżeństwo również zakończyło się rozwodem. A chłopiec został bez ojca. Podobnie jak kiedyś sam Jewtuszenko, którego rodzice również się rozwiedli. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Podobnie jest ze zgniłym jabłkiem.

W wieku 44 lat Jewtuszenko po raz trzeci ożenił się, z 25-letnią Angielką, która była jego tłumaczką. Hmm, 19 lat różnicy? A która Angielka zna rosyjski? Prawdopodobnie także Żydówka. Złe wszystkie znaki.

I korzystając z tych znaków psychoanalitycznych, potrafię przepowiedzieć przyszłość Jewtuszenki lepiej, niż jakakolwiek cygańska wróżka. Będzie tak samo jak u Pasternaka. Dlatego Jewtuszenko pocałował Pasternaka.

Psychoanalitycznie, bez zaglądania do dokumentów, sądzę, że Jewtuszenko jest pół-Żydem ze strony matki. Ale jak większość tych mieszańców, ukrywa to, choć wewnętrznie skłania się ku Żydom i odgrywa rolę szabes-goja.

Jewtuszenko stał się światową reklamą Babiego Jaru. Ale Jewtuszenko i jego fani nie znają następujących faktów... W czasach wydarzeń w Babim Jarze, naczelnikiem rosyjskiej policji w Kijowie był niejaki Wadim Majkowski. Zgodnie ze swoim stanowiskiem był on swego rodzaju panem Babiego Jaru. A ten gospodarz Babiego Jaru, Wadim Majkowski, był takim samym ukrytym pół-Żydem, jak sam Jewtuszenko. Znów jedność i walka przeciwieństw.

Ta sama historia, co Hitler, Himmler, Heydrich, Eichmann i aż do Torquemady. Znowu ten sam żydowski wąż, który gryzie własny ogon.

Całkiem dobrze znam przypadek gospodarza Babiego Jaru, Wadima Majkowskiego. Był ukrytym pół-Żydem i schizofrenikiem. Za schizofrenię obwiniał swoją żydowską połowę i dlatego zapędził Żydów do Babiego Jaru. Kompleks Hitlera. Oto racjonalne ziarno tego problemu.

Przesłuchiwałem jednego lekarza – świadka w sprawie Majkowskiego. Pytam: „Skąd wiesz, że Majkowski był schizofrenikiem?” Odpowiedź: „Przecież wszyscy jego krewni byli schizofrenikami. Poza tym miał szkliste spojrzenie, charakterystyczne dla niektórych typów osób chorych psychicznie”.

A co do szklistego spojrzenia... To samo szkliste spojrzenie i wyłupiaste oczy widzę na portretach Jewtuszenki w jego książkach. Słynny Rasputin miał takie same oczy. Takie samo szkliste spojrzenie na portretach Hitlera – nazywano je hipnotycznym spojrzeniem opętanego Führera. I takie same wyłupiaste, szklane oczy na wszystkich fotografiach modernisty Picassa. Dlatego mówią, że oczy są zwierciadłem duszy. Picasso był hiszpańskim pół-Żydem i sądząc po jego bazgrołach, był wyraźnie szalony psychicznie.

Pamiętajcie o legendach, że antychryst będzie synem Żydówki i nie-Żyda, to jest zamaskowanym pół-Żydem, noszącym nazwisko swojego ojca, który nie jest Żydem. Po prostu ludzie od dawna zauważyli, że wśród takich mieszańców jest wielu wszelkiego rodzaju psychopatów. W efekcie, z jednej strony otrzymujemy takich antychrystów jak Władca Babiego Jaru, Wadim Majkowski, a z drugiej strony takich fałszywych Chrystusów, jak, opiewający Babi Jar, Jewtuszenko. Więc rozwiążcie ten żydowski bałagan!

Formuła pisarska Lorda Snowa głosi, że 9 na 10 pisarzy jest skorumpowanych politycznie. Dałem wam więc szczegółową psychoanalizę jednego z tych „9 z 10” – Jewtuszenki. Jest to swego rodzaju paradoks społeczny. Uważamy, że pisarze, władcy ludzkich dusz lub, jak to się obecnie mówi, inżynierowie ludzkich dusz, muszą być ludźmi idealnymi. Lecz rzeczywistość okazuje się być zupełnie inna.

Jak możemy to wyjaśnić? Aby twórczość literacka tętniła życiem, potrzebne są ostre konflikty – wojny i rewolucje, dramaty rodzinne, morderstwa i samobójstwa. A wszystkie te konflikty, jak już wiecie, są w rękach diabła degeneracji. Aby to opisać zgodnie z prawdą, trzeba być degeneratem. W przeciwnym razie literatura produkuje mdłe powieści socrealistyczne o odważnym traktorzyście Waniuszce i wesołej dojarce kołchozowej. Nie literaturę, tylko makulaturę.

Tutaj biorę książkę „Klątwa degeneratów” Croswella Bowena, Nowy Jork, 1959. Jest to biografia najlepszego amerykańskiego dramaturga, Eugene'a O'Neilla. Opisuje także, jak pewnego dnia, w chwili szczerości, O'Neill pokazał swojemu przyjacielowi, doktorowi Stekelowi, książkę „Maski miłości”, słynny podręcznik na temat perwersji seksualnych, i stwierdził, że książka ta może dostarczyć fabuł wszystkim dramatopisarzom w świecie (s. 156). Charakterystyczne jest, że wszystkie własne dramaty O'Neilla pisane są właśnie według tej receptury.

Dramaturg O'Neill ma bardzo dramatyczne drzewo genealogiczne. Jego matka jest narkomanką i w młodości zamierzała wstąpić do klasztoru. Jego brat jest alkoholikiem. Jeden z synów O'Neilla popełnił samobójstwo po trzech rozwodach. Drugi syn dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo, był narkomanem, alkoholikiem i przebywał w szpitalu psychiatrycznym. A sam O'Neill również próbował popełnić samobójstwo. Wszystko to w wyniku tego, że jego matka chciała wstąpić do klasztoru, ale nie wstąpiła.

Laureat Nagrody Nobla, O'Neill nazywany jest twórcą amerykańskiego teatru realistycznego. Statystycy obliczyli, że w jego sztukach było 12 morderstw, 8 samobójstw a 7 osób popadło w szaleństwo. Skąd jednak bierze się jego popularność? Tak, stąd, że jego sztuki w dużej mierze odzwierciedlają faktyczny stan społeczeństwa amerykańskiego. W każdym razie w tym kulturalnym społeczeństwie chodzi się do teatru.

Nawiasem mówiąc, w „Klątwie degeneratów” jest opisane, że niejaka Louise, żona poety i radykała Johna Reeda, flirtowała z O'Neillem, i głośno skarżyła się, że jej mąż jest chory i nie może odbyć stosunku płciowego. Czy wiecie, kim jest ten impotent?

„To jedyny Amerykanin, którego prochy zamurowano w murze Kremla. Jeden z pierwszych założycieli i przywódców amerykańskiej partii komunistycznej. Członek Komitetu Wykonawczego Kominternu. Autor książki o rewolucji sowieckiej „Dziesięć dni, które wstrząsnęły światem”, do której przedmowę napisał sam Lenin. Widzicie, ci ludzie wstrząsają światem, ale nie mogą wstrząsnąć własną żoną”.

Po śmierci Reeda, wdowa po nim, Louise, poślubiła pół-Żyda Williama Bullita, który później był pierwszym ambasadorem USA w Moskwie. Dziwny sojusz komunistów i kapitalistów. Louise skończyła jako alkoholiczka w paryskich slumsach”.

„Macie akta na każdego człowieka!” – dobiegło z audytorium. – „Nawet na martwych!”

„Nie tylko na zmarłych” – uśmiechnął się generał-profesor. – „Ale nawet na tych, którzy jeszcze się nie narodzili”.

„Jak to?”

„Bardzo prosto. Aby to zrobić, musicie znać drzewo genealogiczne. Dlatego interesujemy się zmarłymi.

Podsumujmy. Filozof Kierkegaard twierdzi, że diabeł zamieszkał w farbie drukarskiej. Noblowski pedał Andre Gide zapewnia, że bez pomocy diabła nie można napisać poważnej książki. A Lord Snow wyjaśnia: 9 na 10. Obraz jest dość smutny.

Ale weźmy najlepszą powieść sowiecką – „Cichy Don” Michaiła Szołochowa. Autor, choć laureat Nagrody Nobla, jest zupełnie normalnym człowiekiem: jedna dobra, wierna żona, obchodzili złote gody, czworo dzieci i żadnych rozwodów. Dlatego dysydenci-ch...ssacze {диссиденты-х...сосенты} dziobią Szołochowa – z zazdrości.

A najlepszy rosyjski poeta, Puszkin, nasz słoneczny geniusz, był zupełnie normalnym człowiekiem. Oznacza to, że najwyższy talent jednak pochodzi od Boga. A diabeł, małpa Pana Boga, tylko mu zazdrości i naśladuje go.

A tak przy okazji, widzieliście film „Cichy Don”? Jest bohaterka Aksinia, taka piękna kozacka dziewczyna, krew i mleko. Gra ją Elina Bystrickaja. Czy wiecie, jakie jest jej ojcowskie imię? Elina Abramowna. Albo Żydówka, albo pół-Żydówka. Myślicie, że jest żoną jakiegoś biednego artysty? Nie, jest żoną ministra handlu zagranicznego ZSRR, Patoliczowa”.

Generał-profesor Malinin zebrał swoje dokumenty z pytaniami:

„No cóż, na dziś skończyły się kwestie leninizmu, a ściślej mówiąc, kwestie satanizmu”.


Następny rozdział
Powrót do spisu treści