Żydzi zniszczą Rosję...
F. Dostojewski
Generał-profesor Solomon Abramowicz Kogan, drugi mesjasz, napracował się, ratując Żydów przed antysemityzmem:
„Towarzysze, dzisiaj sprawdzimy religijne korzenie komunizmu. Na przykład, wszyscy oczywiście myślicie, że hasło „Kto nie pracuje, ten nie je!” – to komunistyczny wynalazek. Nie, to jest dokładnie wzięte z Ewangelii: „Jeśli ktoś nie chce pracować, niech nie je” (2 Tes 3,10).
Ale najpierw pozwólcie, że przypomnę, co mędrzec syjoński, profesor Lombroso, mówił o religiach:
„Mahomet, Luter, Savonarola również byli szalonymi geniuszami. To samo tyczy się założycieli, jeśli nie wszystkich religii, to przynajmniej wszystkich sekt, które pojawiły się w świecie starożytnym i współczesnym”.
Z grzeczności lub ze względów taktycznych, Lombroso nie mówi „wszystkie religie”. W naszej pracy nie lubimy też mówić „wszyscy”. Zobaczmy teraz, jak sytuacja wygląda z komunizmem, który na Zachodzie nazywany jest nową religią.
Pierwotne źródła komunizmu, począwszy od Karola Marksa, mocno trącą Żydami, którzy według tego samego Lombroso, mają średnio sześć razy więcej chorych psychicznie niż goje. Wszyscy wiecie, że Komunistyczna Partia ZSRR wyrosła z RSDLP Lenina. A teraz powiedz mi, z kogo narodziła się RSDLP? Kto wie?”
Audytorium zawstydzone milczało.
„W 1897 r. odbył się w Bazylei Pierwszy Zjazd Organizacyjny Syjonistów. Miesiąc później, we wrześniu 1897 r., w Wilnie, gdzie dominowała ideologia syjonizmu, odbył się Pierwszy Zjazd Organizacyjny żydowskiego socjalistycznego Bundu. A 6 miesięcy później, w marcu 1898 r., w Mińsku odbył się Pierwszy Zjazd Organizacyjny RSDLP, która wydzieliła się z żydowskiego Bundu i gdzie roiło się od Żydów, w tym pół-Żyda Lenina, a potem pół-Żyda Stalina.
Swoją drogą, mała ilustracja o żydowskich rewolucjonistach... Teraz w Moskwie dysydent Władimir Lwowicz Gerszuni, którego zachodnia propaganda wychwala jako anielskiego idealistę i „bojownika o prawa człowieka”, szaleje. A on jest bratankiem słynnego żydowskiego terrorysty, Grigorija Gerszuniego, głównego eserowca-rewolucjonisty. Ten Gerszuni kiedyś doprowadził do morderstwa rosyjskiego ministra spraw wewnętrznych, Sipiagina, zamachu na gubernatora Charkowa, księcia Oboleńskiego i zabił gubernatora Ufy, Bogdanowicza. W 1904 roku jako morderca został skazany przez sąd wojskowy na śmierć, car jednak ułaskawił go, i wkrótce uciekł. I wtedy ten terrorysta-morderca był wychwalany na Zachodzie w taki sam sposób, jak teraz jego bratanek.
Za Stalina ten bratanek, Władimir Gerszuni siedział cicho jak mysz, w koncłagrze. Ale gdy tylko go wypuściliśmy, natychmiast ponownie rozkleja ulotki, pisze listy do ONZ w sprawie „praw człowieka”, ogólnie, ponownie prosi się do koncłagru. Wysłaliśmy tego permanentnego rewolucjonistę na badania do Instytutu Medycyny Sądowej im. Serbskiego. Wniosek: niepoczytalny, to znaczy chory psychicznie, obłąkany, na wpół szalony. Podobnie było z jego wujkiem terrorystą. Za Stalina po prostu ich rozstrzeliwano jak wściekłe psy. A teraz my tylko umieszczamy ich w durdomach, co za Stalina uważano, w porównaniu z egzekucją, za największe szczęście. A wszystko to według formuły profesora Lombroso.
Powiedzcie mi teraz, dlaczego na Drugim Kongresie w Brukseli w 1903 r. RSDLP podzieliła się na bolszewików i mieńszewików?”
„W sprawie narodowej” – odpowiedzieli z audytorium.
„Mianowicie?”
„No cóż, chyba prawo narodów do samostanowienia”.
„Nie, nie zgadliście. Oficjalna historia partii skromnie o tym milczy. Trochę niewygodne. Rozstali się przez kwestię żydowską. Mieńszewicy, głównie syjoniści i bundowcy, chcieli, aby partia uległa Żydom – jako narodowi wybranemu. A bolszewicy pod przywództwem pół-Żyda Lenina, wokół którego też roiło się od Żydów, wręcz przeciwnie, żądali, aby Żydzi poddali się partii. Ogólnie typowa żydowska kłótnia.
Ponieważ przed rewolucją i bezpośrednio po rewolucji, kierownictwo partii komunistycznej składało się w 90% z Żydów, na szczycie partii często pojawiały się spory w kwestiach żydowskich. Lenin, będąc półkrwi, oficjalnie opowiadał się za asymilacją Żydów, czyli mieszaniem się ich z gojami, poprzez małżeństwa mieszane. Stalin, gruziński pół-Żyd, będąc Komisarzem ds. Narodowości, także opowiadał się za asymilacją Żydów, czyli ich rozpuszczeniem i zanikiem.
Dla zwolenników „autonomii narodowej” utworzono w 1934 r., Żydowski Obwód Autonomiczny, większy od Belgii, lecz z tego pomysłu zupełnie nic nie wyszło. Stalin ostatecznie położył kres tym sporom, po prostu rozstrzeliwując wszystkich starych bolszewików, głównie Żydów, podczas Wielkiej Czystki w latach 1935-1938.
To ja przedstawię wam przegląd historyczny. Przyjrzyjmy się teraz problemowi asymilacji Żydów bardziej szczegółowo. Uważa się, że Żydzi zawsze trzymają się z daleka i z reguły nie zawierają małżeństw mieszanych. Tak właśnie? Dobrze, teraz spójrzmy na statystyki.
Biorę więc książkę A. Flegona i J. Naumowa „Rosyjski antysemityzm a Żydzi”, Londyn 1968. To dwaj polscy Żydzi, którzy uciekli przed Hitlerem do ZSRR, a potem udali się do Izraela, ale z jakiegoś powodu wylądowali w Londynie. W książce tej, moskwiczanin, Salomon Rabinowicz, podaje, że w ZSRR żyje obecnie około 3 milionów Żydów, z czego 3/4 miliona mieszka w Moskwie, a w 1966 roku w Moskwie na 17 małżeństw czysto żydowskich przypadały 33 małżeństwa mieszane (s. 45-46). Okazuje się więc, że 2/3, czyli 66% małżeństw żydowskich to małżeństwa mieszane Żydów z gojami.
Wydaje się zatem, że Żydzi przestrzegają przykazań Lenina i Stalina dotyczących asymilacji. Za pokolenie uważa się zazwyczaj wiek 25 lat, w którym zwykle pojawiają się dzieci, czyli drugie pokolenie. Jeśli weźmiemy pod uwagę te 66% małżeństw mieszanych wśród Żydów, to w ciągu 2 pokoleń, w ciągu 50 lat władzy sowieckiej, wszyscy Żydzi powinni byli zmieszać się z gojami, zasymilować i zniknąć. Czy tak?
To jest teoretycznie. Ale praktycznie liczba Żydów w ZSRR, od 1917 r. do dnia dzisiejszego pozostaje prawie niezmieniona – około 3 milionów osób. O co chodzi? Jakaś żydowska zagadka?
Dobrze więc, zobaczmy jak sprawy mają się z Żydami w USA. Przewodniczący Związku Kongregacji Żydowskich, Moses Feuerstein, na zjeździe Związku w 1965 roku stwierdził, że na 100 tys. ludności żydowskiej miasta Waszyngton, 17,9% nowożeńców zawiera małżeństwa mieszane, a w niektórych stanach liczba ta sięga ponad 40%.
The New York Times (25.06.1973, s. 38) podaje, że według statystyk Rady Federacji Żydowskich w 1972 r., prawie 1/3 amerykańskich Żydów zawarła małżeństwa mieszane.
Magazyn Time (03.10.1975, s. 25) potwierdza, że prawie 1/3 wszystkich małżeństw żydowskich jest mieszanych. Nawiasem mówiąc, szef „Time”, Andrew Heiskell, sam jest żonaty z Żydówką. I to nie tylko Żydówką sprzedającą bajgle, ale siostrą właściciela New York Timesa, Sulzbergera.
Jeśli więc w Ameryce 1/3 Żydów zawiera małżeństwa mieszane, to teoretycznie w ciągu 3 pokoleń, za 75 lat, Żydzi w Ameryce powinni się zasymilować, rozpuścić i zniknąć. Lecz w praktyce okazuje się zupełnie odwrotnie – jest ich tam coraz więcej. Co za cud? Znowu jakaś żydowska zagadka?!
Skoro Bóg kocha Trójcę, to po ZSRR i Ameryce weźmy Niemcy. Universal Jewish Encyclopedia, 10 tomów, Nowy Jork, 1943, skarbnica żydowskiej mądrości, podaje, że zanim Hitler doszedł do władzy, w Niemczech, na 70 milionów Niemców było 1/2 miliona Żydów. W artykule „Niemcy”, s. 582, stoi: „W 1935 roku w Niemczech pozostawało 475 tysięcy Żydów i 300 tysięcy nie-Żydów, nie-Aryjczyków”.
Kim są ci „nie-Żydzi, nie-Aryjczycy”? Są to produkty mieszanych małżeństw pomiędzy Żydami i Niemcami – pół-Żydami, ćwierć-Żydami i tak dalej. Używając prostej arytmetyki, widzimy, że w odniesieniu do czystych Żydów ci „nie-Aryjczycy” stanowią 63%, czyli 2/3. Oznacza to, że na każdych 3 „czystych” Żydów przypada 2 „nieczystych” Żydów.
Ile mieszanych małżeństw żydowskich potrzeba, aby na każdych trzech Żydów przypadały dwa półżydowskie memzery? Załóżmy, że 1/3 małżeństw żydowskich jest mieszana i każda taka rodzina ma dwoje dzieci. Wtedy otrzymasz 2/3 „nie-Żydów, nie-Aryjczyków”. Okazuje się, że jest to około 1/3 małżeństw mieszanych. To samo, co i w Ameryce.
Nawiasem mówiąc, ten sam artykuł w „Universal Jewish Encyclopedia” przytacza jedno ciekawe prawo z norymberskich ustaw dotyczących czystości rasowej: „Służącym krwi niemieckiej lub pokrewnej w wieku poniżej 45 lat nie wolno pracować w rodzinach żydowskich”. Prawo to wprowadził prawdopodobnie sam Hitler, którego babka ze strony ojca zaszła w ciążę, pracując jako służąca w żydowskim domu. I dlatego bajstruk Hitler rozliczał swoje porachunki rodzinne z Żydami.
I nie jest to napisane przez jakiegoś wściekłego antysemickiego zjadacza Żydów, ale przez „Powszechną Encyklopedię Żydowską”, magazyn żydowskiej mądrości. Zadziwia mnie, jak głupi są antysemici; nawet nie przychodzi im do głowy zaglądanie do encyklopedii żydowskich, które można znaleźć w każdej bibliotece. Można tam wygrzebać takie rodzynki, że palce lizać.
Podsumujmy teraz. Uważa się, że od czasów biblijnych Żydzi mieli mistyczną obsesję na punkcie czystości swojej krwi. Judaizm surowo zabrania małżeństw mieszanych. We współczesnym Izraelu małżeństwa mieszane są również zabronione. Osoby żyjące w małżeństwach mieszanych i ich dzieci czują się w Izraelu gorzej, niż Żydzi w hitlerowskich Niemczech. Kiedy w dobrej, ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej syn lub córka zawierają małżeństwo mieszane, papele, mamele i wszyscy krewni posypują głowy popiołem i wyją jak na pogrzebie.
A to wszystko jest mistycyzmem. Statystyki mówią jednak coś zupełnie innego. W ZSRR 2/3 Żydów zawiera małżeństwa mieszane. Natomiast w USA i Niemczech 1/3 Żydów zawiera małżeństwa mieszane. Więc jak to się dzieje, że liczba Żydów nie maleje? Rozwiązanie tej zagadki może być tylko jedno: produkty tych mieszanych małżeństw, pół- i ćwierć-Żydzi, wracają następnie na łono swoich przodków.
W ten sposób Żydzi zdają się odświeżać swoją krew. Lecz przy takim obrocie, jak 2/3 małżeństw mieszanych w ZSRR i 1/3 małżeństw mieszanych w USA i Niemczech, ponad 2-3 pokolenia, ponad 50-75 lat, wszyscy Żydzi nie są już Żydami, ale skrzyżowaniem z gojami. Czy tak? Jaka jest tutaj czystość krwi?
Dlatego często pojawia się spór o to, kim są Żydzi: narodem czy religią? A sami Żydzi, gdy trzeba, mówią, że nie jesteśmy narodem, ale religią. I zauważcie, że wszystkie ograniczenia nałożone na Żydów w diasporze i carskiej Rosji nie były oparte na narodzie czy krwi, ale na religii żydowskiej. Jeśli Żyd został ochrzczony, cieszył się całkowitą równością. Ale Żydzi wolą o tym milczeć, uważając, że to także jest antysemityzm.
Dobrze, jakie są rezultaty tego wychrzczenia? {выкрещивания?}. Ojciec Hitlera był ochrzczonym pół-Żydem i z niego narodził się taki czort jak Hitler. Ojciec i matka Karola Marksa byli nawróconymi Żydami i spłodzili takiego czorta jak Karol Marks. I ta sama historia z Leninem i Stalinem, z Himmlerem i Berią. Oznacza to, że chrzest nie pomaga. I nadal nie chodzi tu o religię, ale o krew. Znów jakaś zagadka.
Ale co to za tajemnicza żydowska krew, skoro Żydzi, jak już się przekonaliśmy, są trwałym skrzyżowaniem z gojami? Rozwiązanie tej zagadki jest takie. Jest tu kilka etapów. Tak jak ćma najpierw przylatuje pod postacią motyla, potem składa jaja, z których wyłania się szkodliwy robak, który po wykonaniu swojej pracy zamienia się w kokon, a potem znowu w motyla.
Ponieważ Żydzi od niepamiętnych czasów żyli na obcej ziemi, aby nie rozpuścić się w środowisku, stworzyli religię, która zabrania małżeństw mieszanych. W wyniku ciągłego, trwającego od wieków kazirodztwa pomiędzy współplemieńcami i krewnymi, wzrasta degeneracja. Wtedy ci żydowscy degeneraci, wiedząc, co się dzieje, aby odświeżyć swoją zgniłą krew, zaczynają zawierać małżeństwa mieszane.
Jest jednak jedno istotne „ale”… Nie mogą już poślubiać normalnych ludzi. Takie małżeństwa, plus lub minus, z reguły nie utrzymują się. Dlatego żydowscy degeneraci z reguły żenią się z takimi samymi degeneratami od gojów, minus za minus, których też są legiony. Dlatego też produkty tych mieszanych małżeństw – pół-Żydów i ćwierć-Żydów – są z reguły także nienormalne, negatywne.
Z kim żenią się żydowscy degeneraci? Z robotnikami czy chłopami? Oczywiście, że nie. Zawierają związki małżeńskie ze zgniłą inteligencją gojów. Stąd bierze się owiana złą sławą żydowska inteligencja, o której Starszy Syjonu, profesor Lombroso, pisze, że Żydzi mają wielu wykształconych i utalentowanych ludzi, ale... Żydzi też mają 4-6-8 razy więcej szaleńców niż goje.
Tak więc przywódca światowego proletariatu, Karol Marks, ożenił się nie z proletariuszką, ale z baronową Jenny von Westphalen. Karol Marks jest mordercą starego świata, a jego własne dzieci to samobójcy. W rzeczywistości osławiona inteligencja żydowska to geny skradzione inteligencji gojowskiej. Ogólnie, jak mól…
Mędrzec Syjonu, dr Lange-Eichbaum, uczeń Lombroso, mówi o tym w swojej książce „Geniusz, szaleństwo i chwała”, gdzie ostrożnie zauważa, że celowe hodowanie geniuszy jest niemal zbrodnią: „Aby to zrobić, trzeba krzyżować osoby z utalentowanych rodzin z ludźmi o obcej, a przede wszystkim psychopatologicznej krwi, czyli trzeba świadomie stworzyć osobę bionegatywną...”
Mówi o Żydach, lecz sam będąc Żydem, nie może stawiać kropki nad „i”.
W wyniku tego procesu powstają tak genialne czerwone diabły, jak Marks, Lenin, Stalin i Beria. Albo takie genialne brązowe diabły jak Hitler, Himmler, Heydrich, Eichmann i tak dalej. I okazuje się, że to diabelska karuzela.
A potem Żydzi narzekają, że Marks jest antysemitą, Hitler jest antysemitą, i Stalin jest antysemitą. A jeśli wyjaśnię im powody tego, powiedzą, że też jestem antysemitą.
Oczywiście żydowski bajstruk Hitler wiedział o tym procesie, gdy w swoim „Mein Kampf” wściekał się na syfilis i Żydów i zapewniał, że Żydzi w jakiś sposób „zanieczyszczają” naród niemiecki. Przecież on sam był jednym z tych parszywych gadów spośród 300 tysięcy „nie-Żydów, nie-Aryjczyków”. A teraz całe Niemcy i wszyscy Niemcy są zmuszeni do ponoszenia konsekwencji za Hitlera.
To jest podstawowy schemat sojuszu pomiędzy szatanem i antychrystem, czyli S-S-A. Jednak oczywiście nie ma reguł bez wyjątków. Na przykład adoptowane dzieci. Już na samym początku Starego Testamentu, w Księdze Rodzaju, często pojawiają się wzmianki o „dzieciach kupionych za pieniądze od cudzoziemców”, które zostają poddane obrzezaniu i stają się Żydami (Rdz 17,12, 13, 23, 27).
Więc nawet dzisiaj może wśród Żydów znaleźć się człowiek, który powie: „Przepraszam, jestem Żydem i to nawet obrzezanym, ale jestem zupełnie normalny!” Tak, po prostu nie powiedzieli mu, że jest adoptowany.
A takich tricków jest wiele. Na przykład możesz mieć dziecko ze służącą. Według Biblii, praojciec wszystkich Żydów, Abraham, za zgodą swojej niepłodnej żony Sarah, spłodził swoje pierwsze dziecko, Izmaela, ze służebnicą egipską Hagar (Rdz 16,3). Hitler został spłodzony według tego samego przepisu. A Karol Marks miał także potomstwo ze służącą, które Engels adoptował.
Możecie też podsunąć swoją żonę obcemu wujkowi. Zatem ten sam przebiegły praojciec Abraham oddał swoją żonę Sarę faraonowi, podając ją za swoją siostrę. To prawda, że Sara była bezpłodna i według Biblii zaraziła faraona chorobą weneryczną (Rdz 12,11-18).
A w krytycznym przypadku można spłodzić dzieci nawet z własnym ojcem, jak to zrobiły sodomskie córki wiernego Lota, siostrzeńca przebiegłego Abrahama (Rdz 19,32-36).
A potem okazuje się, że Sara to tak naprawdę siostra Abrahama, tyle że przyrodnia, z tego samego ojca i różnych matek. Abraham poślubił więc swoją przyrodnią siostrę, co było skrajną formą kazirodztwa. A potem Abraham, jak doświadczony sutener, ponownie podsuwa swoją żonę-siostrę Sarę królowi Abimelechowi, który wpada w takie same kłopoty z Sarą, jak wcześniej faraon (Rdz 20:12 i 18).
To wszystko wydaje się absurdalne. Tak, ale podobne małżeństwo było i u Alberta Einsteina! Jego drugie małżeństwo było zawarte z Elsą Einstein, gdzie ich matki były siostrami, a ojcowie kuzynami. A jego syn z pierwszego małżeństwa z Serbką Milevą Maric, pół-Żyd Edward, siedział w szpitalu psychiatrycznym.
I okazuje się, że geniusz i szaleństwo są bliskimi krewnymi. Ale niestety, po bliższym zbadaniu, na każdego, takim sposobem wywiedzionego geniusza, przypada milion bezrozumnych, szaleńców i psychopatów, w których nie ma nawet zapachu genialności”.
Drugi mesjasz w mundurze KGB demonstracyjnie potrząsnął głową:
„Boże, jacy głupi są antysemici. Nawet nie spojrzą na Biblię. A jeśli spojrzą, nie zrozumieją, co tam jest napisane. Przecież wszystkie te biblijne sztuczki można znaleźć w naszych czasach.
Rzecz w tym, że Biblia jest napisana językiem symbolicznym lub zakodowanym. Jeśli jednak rozszyfrować te kody biblijne, możecie znaleźć wiele niemoralnych, szkodliwych i niebezpiecznych nauk, rzekomo głoszonych w imieniu Jehowy Boga. Część z tych szyfrów już dla Was rozszyfrowałem.
Biorę na przykład klasyczną książkę Hendrika van Loona „Historia Biblii”, Nowy Jork, 1956. I od razu na początku pisze on następujące dziwne ostrzeżenie na temat Biblii: „Gdzieś oczywiście będzie historyk, albo filozof, albo jakiś ekscentryk, który przeczytał wszystkie księgi wszystkich narodów i być może zdaje sobie sprawę, że zbliża się do prawdy absolutnej. Ale jeśli chce wieść spokojne i szczęśliwe życie, to lepiej o tym milczeć”
(s. 17). Właśnie tę absolutną prawdę przekazujemy wam jako Wyższą Socjologię.
Przypomnę słowa Starszego Syjonu, dr Lange-Eichbauma, na temat filozofii wartości bionegatywnych: „Patologiczna zasada zamaskowana pod szatą religijną, filozoficzną czy etyczną może znacząco zaszkodzić zdrowemu życiu”
. Dotyczy to także niektórych fragmentów Starego Testamentu. Nawiasem mówiąc, dr Lange-Eichbaum, podobnie jak van Loon, ostrzega również, że jeśli pojawi się nowy filozof wartości, który będzie chciał odrzucić wszystko, co bionegatywne, może znaleźć się w smutnej mniejszości.
Oto na Zachodzie sekciarze krzyczą, że zakazujemy Biblii. Nie zabraniamy tego, ale... też nie zachęcamy. Przecież i ruscy carowie czynili tak samo. I nie kiedyś-tam, ale całkiem niedawno – w XIX wieku. I tak, car Mikołaj I, dekretem z 12 kwietnia 1826 roku, nakazał metropolicie Serafinowi zakazać Rosyjskiego Towarzystwa Biblijnego, które tłumaczyło Biblię na język rosyjski. Należy pamiętać, że stało się to bezpośrednio po powstaniu dekabrystów w grudniu 1825 r. Okazało się, że to Towarzystwo Biblijne było powiązane z masonerią angielską i dekabrystami. Pierwsza Biblia w języku rosyjskim ukazała się dopiero 50 lat później – w 1876 roku. Robimy więc to samo, co robili ruscy carowie. Nie ma nic nowego pod słońcem!” {Ничто не ново под луной!}.
* * *
„Teraz spójrzmy na zjednoczenie szatana i antychrysta z drugiej strony. Ze strony szatana. Przypomnę amerykańskie statystyki doktora Wittelsa, według których 47% zamężnych kobiet jest mniej lub bardziej zaznajomionych z homoseksualizmem. Oraz statystyki dr Kinseya, przytaczane przez profesora Swiadoszcza, że w Stanach Zjednoczonych w okresie przygotowania do stosunku płciowego, 54% mężów i 52% żon uprawia „seks oralny”, czyli miłość francuską, która jest wskaźnikiem ukrytego lub stłumionego homoseksualizmu. Tak więc 52-54% ludzi w USA zna szatana.
Wielu z tych „oralnych” mężów i żon doskonale zdaje sobie sprawę, że ich francuski gust zostanie przekazany ich dzieciom, i to nawet w udoskonalonej formie. Niektóre z tych żon, czasami za zgodą swoich mężów, a czasami w tajemnicy przed mężami, mają dzieci z cudzym wujkiem. Z normalnym mężczyzną. Aby poprawić genetykę dzieci. Od tego zrodziło się, na pierwszy rzut oka dziwne wyrażenie: „na cudzym ch… wjechać do raju”.
Nawiasem mówiąc, pramatka wszystkich Żydów, niepłodna Sara, żona-siostra przebiegłego Abrahama, po raz pierwszy zaszła w ciążę po tym, jak nieznacznie zmienili swoje imiona, a ich namiot odwiedziło trzech przechodniów, rzekomo Jehowa i dwóch aniołów (Księga Rodzaju 18:10). Ale znając wszystkie poprzednie sztuczki Abrahama i Sary, z dialektycznego punktu widzenia... rozumiecie.
Z jednej strony degeneraci często mają dzieci od innego wujka. Z drugiej strony, jak pokazują praktyczne obserwacje, wśród tych par typu 52-54%, gwałtownie rośnie liczba małżeństw mieszanych z Żydami. I co się wtedy stanie? Jeśli ojciec jest gojem, a matka Żydówką, ale mają dzieci od innego, zdrowego goja, to dziecko nadal będzie pół-Żydem. Ale jeśli ojciec jest Żydem, a matka gojką, shiksą, a nawet urodzi dziecko z innego goja, to dziecko wcale nie będzie Żydem, tylko czystej krwi gojem. Czy tak?
To wyjaśnia dziwne prawo rabiniczne, że w przypadku małżeństw mieszanych, syn Żydówki z ojcem gojem uważany jest za Żyda, w najgorszym przypadku nadal jest pół-Żydem. A syn gojki od ojca Żyda nie jest uważany za Żyda. Prawo to jest ściśle przestrzegane we współczesnym Izraelu.
Rabini doskonale znają te biblijne sztuczki. Ale posobne sztuczki obserwowałem także wśród moich znajomych. Oczywiście wszystko to odbywa się pocichutku. A rezultaty tego zobaczycie dopiero po 20 latach. Są zazwyczaj złe.
Cały problem polega na tym, że degeneracja zaczyna się nie od dołu, ale od góry społeczeństwa. Dlatego na szczycie społeczeństwa i wśród inteligencji jest wielu degeneratów. A potem rozpoczyna się proces krzyżowania tych degeneratów z Żydami, którzy są najbardziej zdegenerowanym narodem na świecie i którzy są rozproszeni po całym świecie. W ten sposób Żydzi próbują „przejąć w posiadanie cały świat”, jak Jehowa obiecuje praojcu Abrahamowi: „Uczynię cię ojcem wielu narodów... i królowie będą pochodzić od ciebie”
(Rdz 17: 5-6).
Jehowa obiecuje to 100-letniemu Abrahamowi i 90-letniej Sarze. I stawia jedyny niezbędny warunek – obrzezanie (Rdz 17,10). Ale obrzezanie jest tak naprawdę konieczne tylko w przypadku stulejki, czyli phimosis, co jest jedną z zewnętrznych oznak zwyrodnienia. Zatem cała historia Żydów opiera się na obrzezaniu, czyli na zwyrodnieniu.
Ten proces zjednoczenia szatana i antychrysta (SSA) zauważają także inni badacze. Na przykład w książce F. Rodericha-Stoltheima „The Mystery of Jewish Success”, Kalifornia, 1970, czytamy:
„Niektóre warstwy społeczeństwa, które osiągnęły już podobieństwo do Żydów, reprezentują typy degeneracji, które w każdym przypadku skazane są na zanik. Tylko ci degeneraci wykazują skłonność do Żydów” (s. 214).
Tam też: „…Żydzi wywodzili się z mieszaniny odprysków wszelkiego rodzaju ras, lecz przez tysiące lat mieszania się, ta mieszanina przekształciła się w swego rodzaju typ rasowy” (s. 223).
Również tam: „Żydowskość... jest symptomem choroby ludzkości, fakt ten potwierdza nawet Żyd Heinrich Heine, nazywając ją „wieczną infekcją przyniesioną znad brzegów Nilu” (s. 284 ).
Nawiasem mówiąc, sam poeta Heine cierpiał na tę chorobę; w wieku 49 lat zachorował na postępujący paraliż, typową chorobę zwyrodnieniową, i przez 10 lat powoli umierał, jak sam pisał, w „mogile materacowej”.
Autor cytuje tam Żyda dr Müntzera, który w swojej książce „Droga do Syjonu” pisze:
„W ten sposób my, Żydzi, nie tylko zdegenerowaliśmy się i znaleźliśmy się u schyłku cywilizacji, która się wyczerpała, ale zepsuliśmy krew wszystkich narodów Europy – być może w pierwszej kolejności ich zaraziliśmy. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko jest obecnie pod wpływem Żydów. Nasze idee ożywiają wszystko, nasz duch rządzi światem. Jesteśmy mistrzami, bo to, co obecnie jest władzą, jest bezpośrednim wytworem naszego geniuszu” (s. 284).
A żebyście się nie zdziwili, towarzysze, pamiętajcie o Chrystusie, Marksie i Freudzie. A także bękarta {байстрюка} Hitlera i takich pół-żydowskich memzerów, jak Kiereński i Lenin, Stalin i Beria, Himmler, Heydrich i Eichmann. Pamiętajcie także o trzecim prawie profesora Kałmykowa, opartym na zachodnich statystykach, że 90% geniuszy na świecie jest psychicznie nienormalnych w wyniku zwyrodnienia. Dlatego Lew Tołstoj mówi, że światem rządzą szaleńcy. A większość tych szaleńców, a dokładniej psychopatów, pochodzi od Żydów. Widzicie, wszystko do siebie pasuje, jak dwa plus dwa to cztery.
Teraz sięgam po książkę francuskiego Żyda, Bernarda Lazara, „Antysemityzm”, Londyn, 1967, gdzie pisze:
„W czasie niewoli babilońskiej, jak mówi Majmonides, Żydzi zmieszali się ze wszystkimi obcymi narodami i mieli dzieci, które dzięki tym małżeństwom wywołały coś w rodzaju nowego pandemonium babilońskiego” (s. 124).
Tam też: „W całej Europie Żydzi werbowali prozelitów, odnawiając swoją krew domieszką nowej krwi... Zatem naród żydowski, przedstawiany zarówno przez Żydów, jak i antysemitów, jako najbardziej nie do zdobycia, najbardziej jednorodny z narodów, w rzeczywistości jest bardzo niejednorodny” (s. 125-126).
I nie pisze tego jakiś głupi antysemita, ale poważny syjonista, Bernard Lazar, uczestnik I Kongresu Syjonistycznego w Bazylei w 1897 r. i obrońca Dreyfusa. Ponadto cytuje Majmonidesa, słynnego filozofa żydowskiego z XII w., z którego idei korzystali nawet przedstawiciele tzw. herezji judaistów na Rusi w XVI w. Źródła są więc bez zarzutu.
Okazuje się więc, że nie tylko 2/3 Żydów zawiera małżeństwa mieszane w ZSRR i 1/3 w USA i Niemczech, ale proces ten trwa nieprzerwanie od 4000 lat, odkąd Żydzi kręcą się po całym świecie. Czy zatem tę trwałą mieszaninę można nazwać narodem? Nie, to rodzaj sztucznego narodu. Nie tyle naród, ile religia lub, jeśli wolisz, sekta.
Ale cała istota tego problemu polega na tym, że Żydzi, będąc zdegenerowaną sektą, z reguły wdają się w małżeństwa mieszane z degeneratami z gojów. Zwykle z degeneratami z inteligencji lub z wyższych sfer. I dzieje się to, co filozofowie tacy jak Bierdiajew, (mason żonaty z Żydówką) nazywają zjednoczeniem szatana i antychrysta, w wyniku którego powstanie rzekome królestwo księcia tego świata, co jest pseudonimem diabła. A prostsi ludzie nazywają to judeo-masonerią.
Pozory takiego królestwa pojawiły się w Rosji po rewolucji 1917 r., kiedy Żydzi przejęli całą władzę w ZSRR. To dlaczego to żydowskie królestwo właśnie się skończyło? Tak, ponieważ kremlowscy Żydzi strzelali do siebie w walce o władzę. A teraz Żydzi krzyczą o emigracji z ZSRR.
Oto kolejne objawienie z księgi syjonisty Lazara: komunista Karol Marks, socjalista Lassalle, którego Marks nazwał „żydowskim Murzynem”, społeczny utopista Fourier i anarchista Proudhon – wszyscy jednomyślnie uważają Żydów… za pasożytów (s. 190). Mój Boże, więc wszyscy przodkowie komunizmu uważają Żydów za pasożytów?!
Tamże: „Rewolucja jest dziełem jednej lub większej liczby sekt, które powstały w czasach starożytnych, sekt stworzonych przez to samo pragnienie i tę samą zasadę: pragnienie władzy i zasadę zniszczenia” (s. 114).
To jest to samo, co Freud nazywa kompleksami władzy i zniszczenia, zwykle związanymi z homoseksualizmem, o czym już mówiliśmy. A teraz powiedzcie mi: czy stary rewolucjonista Stalin naprawdę tego wszystkiego nie wiedział? Oczywiście, że tak. Dlatego Stalin rozstrzeliwał wszystkich leninistów jak wściekłe psy.
Przypomnę też, co Allen Edwards pisze w swojej książce „Jewish Erotica”: wielu klasycznych historyków rzymskich – Justin, Maneto, Tacyt i Diodorus Siculus – pisze, że exodus Żydów z Egiptu był w rzeczywistości wypędzeniem gangu seksualnie chorych żydowskich niewolników, którzy okazali się przyczyną wyniszczającej choroby, rozprzestrzeniającej się po całym Egipcie. Jak widać, zeznania wszystkich świadków są zgodne co do tego samego.
Tutaj biorę książkę Tamary Sołoniewicz „Trzy lata w przedstawicielstwie handlowym w Berlinie”, Sofia, 1938. Tamara Sołoniewicz jest żoną Iwana Sołoniewicza, autora bardzo dobrej książki „Rosja w koncłagrze”. Pracowała w tej misji handlowej od 1928 do 1931. A oto co pisze:
„W ostatnich latach w Rosji Sowieckiej zauważono dużą liczbę małżeństw mieszanych, a dzieci z tych małżeństw, gdzie ojciec jest Żydem, a matka Rosjanką lub odwrotnie, pozostawiają wiele do życzenia: histerycy, degeneraci, epileptycy a nawet paralitycy. I oto taka para zostaje odkomenderowana do Niemiec. Zaraz po przybyciu na miejsce zaczynają leczyć swoje dziecko. Często choroba jest nieuleczalna, ale podejmuje się różnorodne próby, które kosztują dużo pieniędzy. I znowu, większość tych Żydów, to główni dostojnicy radzieccy…”
„Pamiętam jeszcze jedno wydarzenie. Z jakiegoś powodu udałam się do przychodni. Na jednym z krzeseł siedziała przyzwoicie ubrana kobieta i trzymała w ramionach śliczną dziewczynkę. Twarz tej dziewczynki wciąż stoi przede mną jak żywa: niebieskie oczy, gładkie, precyzyjnie narysowane brwi, szkarłatne usta. Na początku nic nie zauważyłam, ale po chwili dziewczynka jakoś się skurczyła, twarz miała zmarszczoną jakby z nieznośnego bólu, a prawa rączka zaczęła gorączkowo drapać twarz. Matka mocno trzymała ją za rękę. Potem znów nastała cisza, ale po około dwóch minutach spazm się powtórzył.
„Okazuje się, że dziewczynka ma jakiś paraliż nerwów: ma już dwa lata, ale nie chodzi, nie mówi, nic nie rozumie i nie myśli, a co dwie minuty jej ciałem wstrząsa ten straszny spazm... Ciągle trzeba ją trzymać na rękach, bo twarz zalewa jej krew i może uszkodzić oczy, trzeba ją karmić sutkiem i dopiero przez tych kilka godzin, kiedy zasypia, mama może trochę odpocząć. A przy tym takie piękne niebieskie oczy i taki przyjacielski uśmiech, że aż trudno uwierzyć w tę straszliwą chorobę krwi. Matka jest Rosjanką, ojciec Żydem, zajmuje ważne stanowisko.”
Przyjrzyjmy się jeszcze kilku przykładom tego zjednoczenia szatana i antychrysta (SSA), którego rezultatem będzie rzekome królestwo księcia tego świata. 98% naszych tak zwanych dysydentów, opozycjonistów czy też nieprawomyślnych, to lewacy, którzy są w jakiś sposób związani z Żydami. Są to w zasadzie neotrockiści. Ale około 2% naszych dysydentów to prawicowcy, coś w rodzaju neosłowianofilów. Na przykład podziemny „Związek Socjalistów” WSKHSON, którego członków wypędzamy do łagrów lub wyrzucamy za granicę. Dlaczego?
Faktem jest, że za swoją ideologię przyjęli filozofię Bierdiajewa, Sołowjowa i ich zwolenników. Ale to jest jednak coś innego, niż prawicowa masoneria udająca neochrześcijan. Za to „neochrześcijaństwo” Święty Synod Carski w 1915 r. skazał Bierdiajewa na wieczne zesłanie na Syberię. W istocie nie było to szukanie Boga, ale neosatanizm. Zatem zakazując Bierdiajewa, po prostu zgadzamy się z Carskim Świętym Synodem.
Jeśli szabes-goj Bierdiajew był masonem żonatym z Żydówką, to jego przyjaciel, Władimir Sołowjow, był produktem takiego małżeństwa – pół-Żydem i także masonem, co oczywiście jest starannie ukrywane. Jego ojcem był Siergiej Michajłowicz Sołowjow, znany rosyjski historyk, akademik i słowianofil. Ale ten słowianofil, którego zwykle uważa się za antysemitę, z jakiegoś powodu poślubił Semitkę. Również częste zjawisko. Zgodnie z pierwszym prawem marksizmu – o jedności i walce przeciwieństw.
Obaj synowie z tego małżeństwa są, zgodnie z oczekiwaniami, wyraźnie nienormalni. Starszy syn, Wsiewołod Sołowjow, został pisarzem i pisał powieści masońskie, takie jak „Kronika rodzinna domu Gorbatowych (Wielki Różokrzyżowiec)”. Ogólnie rzecz biorąc, grób naprawi garbusa. A młodszy syn, Władimir Sołowjow, jak nazywa go lewicowa prasa, był wielkim myślicielem, filozofem i teologiem.
Uczony i uczciwy archimandryta Antoni (Chrapowicki), który znał Sołowjowa z bliska, tak pisze o tym teologu:
„najpierw słowianofil, potem polakofil i papista, tajny katolik unicki, a potem judeofil i kosmopolita, typowy „judaizujący” intelektualista. Czasami bywał bezceremonialnym kłamcą i figlarzem, dużo pił. Oszustwa, kłamstwa i udawanie nie opuszczały go nawet na łożu śmierci, gdzie mówił: „Nie dajcie mi zasnąć, muszę się jeszcze modlić o zbawienie Żydów” i przy tym mamrotał „psalmy po hebrajsku”, których nie znał nie tylko po żydowsku, ale nawet po rosyjsku. Zadawał się z nihilistami i opluwał swoją ojczyznę. Przemówienia Sołowjowa były jak przemówienia szalonego profesora w „Biesach” Dostojewskiego. Dekadencja. Filozofia Sołowjowa taka: udowadniać cnotliwość prostytutki, uczciwość grabieży, patriotyzm zdrajców, legalizm kłamstw i oszczerstw”. Archimandryta Antoni (Chrapowicki), (Op. cit., St. Petersburg, 1911, t. 3, s. 23-35. 184-188).
Ale „Encyklopedia Żydowska” (red. Brockhaus-Efron, St. Petersburg, tom 14, s. 446-447) jest szalenie zachwycona Sołowjowem. Od razu nazywany jest „słynnym rosyjskim filozofem”, ponieważ interesował się tekstami talmudycznymi i rabinicznymi. O, też mnie one zainteresowały i nawet Wam je zacytowałem. Ponadto Sołowjow wierzył w odrodzenie „ludu dającego Boga”, wierzył w „opatrznościową misję narodu izraelskiego, powołanego do stworzenia królestwa Bożego na ziemi”
. Sołowjow także „ujawnia niekonsekwencję oszczerstw wobec żydostwa, demaskując złośliwe kłamstwa antysemitów”. Sołowjow zapewnia, że „Talmud nie zawiera tych złych praw, jakie antysemici chcą w nim znaleźć”
. Zacytowałem Wam pewne prawa Talmudu i sami widzicie, że ten „teolog” rażąco kłamie. A Sołowjow nie umarł ot tak, lecz „na łożu śmierci zanosił żarliwe modlitwy o odrodzenie cierpiącego od dawna „ludu niosącego Boga”.
Pamiętajcie o legendach o antychryście, który z jakiegoś powodu musi koniecznie być synem Żydówki z gojem. Władimir Sołowjow był takim typowym antychrystem. Ale niewiele osób wiedziało, że ten szabes-goj był pół-Żydem. A wszyscy Żydzi doskonale wiedzieli, że jest memzerem, że on „z naszych”. No cóż, i zrobili mu reklamę.
Przed śmiercią Sołowjow zawsze nosił czarne rękawiczki, ponieważ cierpiał na egzemę nerwową. Zmarł w wieku 47 lat, w wyniku otrucia domowymi lizakami terpentynowymi, które pochłaniał w niesamowitych ilościach. Podobno po to, by odpędzić demony próbujące go uwieść.
Sołowjow był typowym półszalonym pół-Żydem, który talent odziedziczył po rosyjskim ojcu, a szaleństwo po żydowskiej matce. Oto żydowski talent – skradzione intelektualne geny, skradzione gojom. Tak czy inaczej, filozofia Sołowjowa jest duchową trucizną. Trupia trucizna zgniłego liberalizmu. Złe dobro nihilizmu, anarchii i rewolucji.
To determinuje nasz stosunek do fałszywych neosłowianofilów ze strony „chrześcijan społecznych”, takich jak WSKHSON, którzy wyznają szabesgoja Bierdiajewa i antychrysta Sołowjowa. Dlatego umieszczamy ich w obozach, gdzie są traktowani zgodnie z zaleceniami wielkiego humanisty, Lwa Tołstoja. A potem, jeśli to nie pomoże, wyrzucamy tych „neochrześcijan” za granicę. Niech sieją tam nihilizm i anarchię.
Należy pamiętać, że wcale nie dotykamy prawdziwych zdrowych słowianofilów, jak pisarz Władimir Sołouchin, choć chwali ikony i krytykuje kołchozy. I nie uciskamy podobnego pisarza, Wasilija Szukszyna.
Kolejny przykład sojuszu szatana z antychrystem (SSA) na najwyższym poziomie. Hrabia Siergiej Juljewicz Witte (1849-1914), minister finansów (1899-1903), a następnie premier (1903-1906). Jego pierwsze małżeństwo zakończyło się skandalem, w drugim ożenił się z Żydówką, Matyldą Chotimską i ciesząc się wielkimi wpływami na dworze, głosował na Żydów wszelkimi możliwymi sposobami. Po wojnie rosyjsko-japońskiej w 1905 roku Witte podpisał traktat w Portsmouth.
Ambasador Francji Paleologue napisał o Witte’m: „Tajemnicza, irytująca osobowość, bardzo intelektualna, despotyczna, gardząca wszystkim, pewna swojej mocy; mający obsesję na punkcie próżności, zazdrości i dumy, jest zły i stanowi zagrożenie dla Francji i Rosji”
. 12 stycznia 1906 roku Mikołaj II napisał w swoim pamiętniku o Witte’m: „Nigdy nie widziałem takiego kameleona”
. Psychologia Witte'a łączyła w sobie zarówno niesamowitą samoocenę i pewność siebie, niczym nieomylność papieża, jak i bolesny kompleks niższości będący wynikiem nieudanego pierwszego małżeństwa. Witte był bardzo wrogo nastawiony do Stołypina, a po 1903 roku był wrogiem Mikołaja II. W swoich wspomnieniach Witte nazywał dekabrystów „szlachetnymi ludźmi”, choć wiedział bardzo dobrze, że większość dekabrystów to masoni. A potem okazało się, że sam szabes-goj Witte był głównym masonem. Oto cała tajemnica jego dziwnego zachowania.
A jak się sprawy mają w Związku Radzieckim? Może lepiej? W największej amerykańskiej gazecie „The New York Times”, która, notabene, jest całkowicie żydowska, w numerze z 4 lutego 1970 r., str. 4, podano, że komunistyczny poseł, Mosze Snow, przemawiał w izraelskim parlamencie, Knesecie, i poprosił go o wyjaśnienie mu, kogo należy uważać za Żyda. Mosze Snow jest bardzo zaskoczony, że syn izraelskiego prezydenta Ben-Guriona poślubił gojkę, sziksę: to znaczy, że według izraelskiego prawa jego dzieci nie są Żydami?! I tutaj Mosze Snow jest jeszcze bardziej zaskoczony: syn prezydenta Chruszczowa poślubił Żydówkę, co oznacza, że jego dzieci będą oficjalnie uważane za Żydów?! Czy to oznacza, że wnuki Ben-Guriona należy wyrzucić z Izraela, a wnukom Chruszczowa wysłać wezwanie do emigracji do Izraela?
Dodam, że pierwsza żona Chruszczowa, Nadieżda Gorska, była Żydówką. Potwierdza to nawet „NRS” z 30 grudnia 1959 r. Antysemita Stalin w 1931 roku wywiózł tę żonę na Syberię i zmusił Chruszczowa do tańca hopaka, mówiąc: „Głupcze, później mi podziękujesz!” Dlatego pół-żydowski syn Chruszczowa, Siergiej, ożenił się z Żydówką – wrócił na łono swoich przodków.
Celowo cytuję żydowskie „Nowe Rosyjskie Słowo”, żeby nie zostać oskarżonym o bycie antysemitą. I tak w „NRS” z 28 stycznia 1979 r., Misza Goldstein pisze: „A przecież wiadomo, że Breżniew jest uważany za antysemitę nr 1… ZSRR, który stał się bastionem zoologicznego antysemityzmu „pod mądrym” przywództwem Breżniewa. Dużo mówi się o chorobie Breżniewa... Nie wiem, jak nazywają się jego liczne choroby, ale jedną z nich – bolesny antysemityzm – znam na własne oczy”
.
Ale w tym samym „NRS” z 11 grudnia 1977 r. podano, że antysemita Breżniew jest żonaty z Żydówką Wiktorią Pietrowną, jeszcze do tego z burżuazyjnej rodziny żydowskiej. Tylko z dziećmi u nich jest bałagan. Jej pół-żydowska córka, Galina, ma za sobą kilka rozwodów, bo pod jej spódnicą panuje bałagan. A w „NRS” z 1 czerwca 1978 r., piszą, że pół-żydowski syn Breżniewa, Jurij, jest alkoholikiem i przeszedł specjalne leczenie z powodu alkoholizmu w Instytucie im. Serbskiego, czyli w tym samym domu wariatów, w którym praniu mózgu poddaje się żydowskich dysydentów.
Ogólnie rzecz biorąc, wygląda na to, że Wiktoria Pietrowna ma wyraźnie złą dziedziczność. Być może, patrząc na swoje półżydowskie dzieci, Breżniew stał się antysemitą…
A teraz pozwólcie, że przypomnę, co Kenneth Goff, jeden ze skruszonych organizatorów i przywódców Partii Komunistycznej Stanów Zjednoczonych, mówi w swojej książce „Ojciec komunizmu - satanizm”. Pisze:
„...nastąpi duchowa demoralizacja i upadek moralności, głównie przy pomocy Żydówek udających Francuzki, Włoszki i tak dalej. Są najpewniejszymi sprawcami niemoralności w życiu ludzi przewodzących narodom”.
Czy Chruszczow i Breżniew nie są tymi samymi „ludźmi, którzy przewodzą narodom”? Swoją drogą, Goff nie wziął tego znikąd, ale cytuje „Protokoły mędrców Syjonu”, gdzie Żydzi chcą przejąć cały świat za pomocą żydowskiej Kabały i jakiegoś „symbolicznego węża”.
Hmm, najpierw Rosja została zajęta przez przebranych pół-Żydów Kiereńskiego, Lenina i Stalina. A potem – przebrane żydowskie żony Chruszczowa i Breżniewa. Co to za rodzaj kabały? I o tym pomyślcie sami…”
Następny rozdział
Powrót do spisu treści