I Pan widział, że wielkie jest zepsucie człowieka na ziemi... I żałował Pan, że stworzył człowieka...
Rodzaju 6:5-6.
Generał profesor Bykow kontynuował analizę grzechów Adama:
„Istnieje wiele pięknych legend o angielskim królu Ryszardzie I, nazywanym Ryszardem Lwie Serce, o którego odwadze i wyczynach militarnych trubadurowie wyśpiewywali pieśni. Rzeczywiście, Ryszard I (1189-99) był bardzo agresywny i walczył od 16 roku życia. Będąc księciem Akwitanii, zaczął od wyruszenia na wojnę przeciwko własnemu ojcu, królowi Henrykowi II, w sojuszu ze swoimi braćmi. A królowa matka zachęcała ich do tego. Następnie Ryszard rozpoczął prawdziwą wojnę ze swoim starszym bratem. I ojciec-król musiał ich rozdzielić. Zanim tata zdążył ich pogodzić, Ryszard Lwie Serce ponownie wyruszył na wojnę ze swoim ojcem, pokonał go i tym samym został królem Anglii.
Ryszard zasłynął głównie podczas III Wyprawy Krzyżowej, gdzie walczył z sułtanem Saladynem. Jeden bronił chrześcijaństwa, drugi bronił islamu. Ale... obaj byli homo! I tysiące żołnierzy walczyło i ginęło z woli tych dwóch homos.
Trzeba powiedzieć, że nawet dla swoich sojuszników, Ryszard był niezwykle nachalny i bezczelny. Zginął od strzały w plecy. Jako król Anglii był kiepski, w ciągu 10 lat swego panowania mieszkał w Anglii tylko przez 6 miesięcy i nawet nie mówił dobrze po angielsku, gdyż większość życia spędził we Francji. Najlepsze, co zrobił, to nie pozostawił potomstwa. Czym zasłynął? – Agresywność! Trubadurowie zawyżyli jego sławę.
Znawca grzechów Adama wertował księgę „Jonathan to Gide” jako synodikon o spokój dusz grzeszników:
A oto słynny Cezar Borgia (1476-1507). Jego ojcem był papież Aleksander VI, w świecie Roderigo Lancol-Borgia, pochodzący z hiszpańskich konwertytów żydowskich i być może największe brudne przejęcie tronu papieskiego w całym istnieniu papiestwa. Papież Aleksander VI jest homo na tym synodzie – i jego syn Cezar również jest homo.
Papież Aleksander VI zasłynął głównie ze swej tyranii, przemocy i rozpusty, w której czynny udział brali jego syn Cezar i córka Lukrecja. Nawet w pałacu papieskim wydzielono specjalne pomieszczenie na burdel!
Cezar Borgia, z pomocą papieża, był kardynałem, generałem i politykiem, a swoją podłością, okrucieństwem i zdradzieckimi morderstwami przeszedł do historii. Lukrecja Borgia spała, czyli zajmowała się kazirodztwem, najpierw z własnym ojcem, a potem z bratem, dla wygody wyszła za mąż, a następnie z pomocą ojca lub brata sprzątała swoich mężów. Celem tego wszystkiego była władza i bogactwo. A lekarstwem są słynne trucizny Borgii. Cel uświęca środki. Ostatecznie sam papież Borgia zmarł z powodu trucizny. A Cezara Borgię dobił papież Juliusz II, nota bene, też homo. Więc to coś gryzie własny ogon.
Cezar Borgia posłużył za pierwowzór słynnej książki Machiavellego (swoją drogą, także homo!) „Książę”, będącej swego rodzaju podręcznikiem nt. rządzenia państwem z wykorzystaniem podłości, braku skrupułów, podstępu i zdrady. Ogólnie mówiąc o rodzinie Borgiów, można powiedzieć, że Papież urodził Antychrysta”.
Generał nowej sowieckiej inkwizycji ponownie kartkował swój podręcznik:
„Wrzucam tu wszelkiego rodzaju dobrych homosów, jak Leonardo da Vinci, Raphael czy Michelangelo. W końcu nie mamy tu przytułku, ale tajną policję państwową. I nie interesują nas święci, ale grzesznicy.
A oto grzeszny święty, Giordano Bruno, który najpierw został spalony na stosie Inkwizycji jako heretyk, a potem uczynili z niego świętego. Również homo.
Szekspir również został włączony do tego samego homosynodu. Ponieważ jednak sądząc po jego pracy, był uczciwym chrześcijaninem, nie uważamy go za homo. To jego osobista sprawa i nas to nie dotyczy. Swoją drogą średniowieczna Inkwizycja patrzyła na to dokładnie w ten sam sposób.
Tak, dotarliśmy do naszego Piotra Wielkiego. Bolszewik na tronie, którego współcześni nazywali antychrystem. Piotr miał przyrodniego brata, Iwana, półidiotę, który zmarł jako szalony paralityk, ale którego córka później rządziła Rosją jako cesarzowa Anna Ioanowna. Widzicie, ciężko znaleźć geniusza bez brata-idioty. Piotr miał charakterystyczne drgawki twarzy i tik nerwowy, będący zewnętrznym objawem chorób nerwowych.
W rzeczywistości Piotr Wielki był biseksualny. Jak wielki Cezar. Pierwszym homoseksualnym mentorem Piotra był szwajcarski poszukiwacz przygód, Franz Lefort. Dziś jego imię nosi słynne więzienie Lefortowo, w którym obecnie przetrzymujemy naszych dysydentów i innych poszukiwaczy przygód. Lefort poderwał na ulicy chłopca, Aleksaszkę Mienszykowa, który sprzedawał na ulicy nie tylko ciasta, ale także swój tyłek. Następnie Lefort oddał tego chłopca Piotrowi, który nadał Aleksaszce oficjalny nadworny tytuł sypialnianego {титул спальника}. Czyli człowiek służący carowi w sypialni. Hmmm. Następnie z tego sypialnianego stał się pierwszym towarzyszem picia i prawą ręką Piotra, feldmarszałkiem i Jego Najjaśniejszą Wysokością Księciem Mienszykowem.
Piotr zawiózł do klasztoru swoje siostry, Zofię i Martę, a także swoją pierwszą żonę Jewdokię. Syn Piotra z tej Jewdokii, Carewicz Aleksiej, już z wyglądu był trochę kretynem i Piotr wpędził go do grobu. Syn tego nieszczęsnego carewicza Aleksieja, Piotr II, również urodził się jako nieudacznik i zmarł w wieku 15 lat. Wyraźnie wadliwy był także drugi wnuk Piotra Wielkiego, syn jego córki, księżniczki Anny, Piotr III, nieszczęsny mąż Katarzyny Wielkiej, która pomogła mu umrzeć.
Przede wszystkim Piotr Wielki walczył z królem szwedzkim, Karolem XII, także homo. Zaczęli walczyć w 1700 roku, kiedy Piotr miał 28 lat, a Karol 18 lat. Jeśli Piotr był w pewnym sensie biseksualny (33% doktora Kinseya), to Karl był kompletnym homo (4% doktora Kinseya) i przez całe życie nie robił nic innego, jak tylko walczył – dopóki sam nie zginął. Tak więc bawi się dwóch królewskich pederastów, a dziesiątki tysięcy żołnierzy zabijają się nawzajem.
Powinienem zauważyć, że w tej encyklopedii słynnych homos, pominięto naszego słynnego cara Iwana IV Groźnego. Również homo. Albo raczej, jak Piotr, biseksualny. Jego sadystyczne okrucieństwo i agresywność są tak dobrze znane, że nie będę tego powtarzać. Podobnie jak Piotr Wielki, Iwan Groźny zlikwidował nawet własnego syna Iwana. Iwan Groźny był rudy, co jest złym znakiem i był 7 razy żonaty, co również nie przemawia na jego korzyść.
Pradziadkiem Iwana Groźnego był słaby umysłowo wielki książę Wasilij Ciemny, który słynął z okrucieństwa. Syn tego Wasilija Ciemnego i dziadek Iwana Groźnego, Iwan III, również był bardzo okrutny. Sam Iwan Groźny już jako dziecko bawił się torturowaniem ludzi i zwierząt. Brat Iwana Groźnego, Carewicz Jurij, od urodzenia był głuchy i niemy.
Iwan Groźny został carem w wieku 17 lat i na swojego głównego doradcę państwowego przyjął swojego „mydlarza”, czyli łaziennego, Aleksieja Adaszewa. Jest tu pewne podobieństwo do Piotra Wielkiego i jego „śpiwora” Aleksaszki Mienszykowa. Po raz pierwszy Iwan Groźny ożenił się w wieku 17 lat z księżniczką Anastazją Zachariną, która była prawdziwym aniołem. Ich pierwsze dziecko, Anna, nie żyło nawet roku, drugie, Maria, zmarło kilka miesięcy po porodzie. Trzecie dziecko Dmitrij również żyło tylko kilka miesięcy, czwarte dziecko – Carewicz Iwan – przeżyło, ale później zabił go Iwan Groźny. Piąte dziecko, Jewdokia, żyło tylko kilka miesięcy. Szóstym i ostatnim dzieckiem z tego małżeństwa jest chorowity i słaby na umyśle carewicz Fiodor.
Syn Iwana Groźnego, Carewicz Iwan, mimo 3 małżeństw, zmarł bezdzietnie. Następny syn Iwana Groźnego, car Fiodor Iwanowicz, jak wówczas mówiono, był „szlachetnym głupcem” i zmarł bezdzietnie. Najmłodszy syn Iwana Groźnego z jego siódmej żony Marii Nagoi, Carewicz Dmitrij, od wczesnego dzieciństwa cierpiał na padaczkę i zmarł w wieku 8 lat.
Ulubionym sługą, czyli kochankiem Iwana Groźnego, był jego nadworny kat, Basmanow, o którym historia mówi, że malował i smarował się jak kobieta. Hrabia Aleksiej Tołstoj pisze o nim w „Księciu Kurbskim” w ten sposób: „Z dziewczęcym uśmiechem, z wężową duszą, ulubieniec Ioannowa dzwoni, odrzucony przez Boga Basmanow”
.
Tak zakończyła się dynastia Rurykowiczów – całkowitą degeneracją. Potem nastał trudny Czas Smuty (1601-13): Borys Godunow, Griszka Otrepiew, najazd Polski na Moskwę, Minina i Pożarskiego, i w ogóle – głód i zaraza. Aż skończyło się wraz z wstąpieniem dynastii Romanowów.
Przewińmy zatem dalej nasz homosynodik, spis. Król pruski Fryderyk Wielki. Również homo. Och, jaki „Wielki”, taki i homo.
Oto nadchodzi George Washington, ojciec rewolucji amerykańskiej i pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych. Okazuje się, że on także homo. Podczas tej rewolucji Waszyngton walczył z angielskim królem Jerzym III, który również jest homo na tej liście. Powtarza się więc ten sam schemat: dwóch skurwielów bawi się, a żołnierze umierają.
Głównym sługą Waszyngtona był Alexander Hamilton, którego Waszyngton mianował swoim adiutantem i osobistym sekretarzem w wieku 19 lat. Zwykła historia. Niektórzy korzystają ze swojej sekretarki, inni ze swojego sekretarza. Wtedy ten Hamilton był także jednym z filarów rewolucji amerykańskiej. Waszyngton poślubił wdowę z gotowymi dziećmi, ale nie miał własnych dzieci. Również zwyczajna historia.
Za Waszyngtonem podąża słynny oszust i samozwańczy „hrabia” Cagliostro, poszukiwacz przygód i farmaceuta, który oszukał całą Europę. Udawał alchemika, przyzywał duchy, sprzedawał eliksir życia, eliksir piękna i tak dalej. Zakończył karierę w podziemiach Inkwizycji jako przebrany Żyd i mason. Nawet wielki oszust jest homo!”
Generał inkwizytor nowej sowieckiej inkwizycji kartkował swój podręcznik:
„Cesarz rosyjski Paweł I. Syn Katarzyny Wielkiej i Piotra III. Ten Piotr III był wnukiem Piotra Wielkiego i jak przystało na potomków wielkich ludzi był trochę kretynem i impotentem. A Katarzyna Wielka, Niemka i nimfomanka, skarżyła się, że jej mąż nie zaleca się do niej, ale do swoich lokajów i urzędników dworskich.
W swoich intymnych „Wspomnieniach”, napisanych po francusku i przeznaczonych wyłącznie dla członków rodziny carskiej, Katarzyna Wielka pisze, że syna Pawła I spłodziła nie z mężem Piotrem III, ale z kochankiem, hrabią Siergiejem Sałtykowem. Zrobiła to na polecenie ówczesnej imperatorowej, Elżbiety, ciotki Piotra III, która pełniła funkcję stręczycielki. Te ciekawe „Wspomnienia”, napisane ręką samej Katarzyny Wielkiej, zostały opublikowane dopiero na początku XX wieku, za specjalnym zezwoleniem cesarza Mikołaja II, przez akademika A. N. Pypina. Ich autentyczność nie budzi wątpliwości.
Wynika z tego, że Paweł I i jego dzieci, Aleksander I i Mikołaj I, a także wszyscy kolejni carowie rosyjscy wcale nie są Romanowami, ale Sałtykowami. A dynastia Romanowów w linii męskiej została przerwana wraz ze śmiercią Piotra I. Po Piotrze, jego żonie Katarzynie I, która z urodzenia była Litwinką, na tron wstąpiła Marta Skawrońska, córka Samuiła Skawrońskiego. Znajdziecie to nawet w encyklopedycznym słowniku Pawlenkowa, opublikowanym przed rewolucją. Choć oficjalnie nazywała się Jekatierina Aleksiejewna, w rzeczywistości była to Marta Samuiłowna, co może sprawić, że niektórzy antysemiccy monarchiści drapią się po głowie.
Katarzyna Wielka, z urodzenia Niemka, nie tylko objęła tron (1762-96) mordując swojego męża Piotra III, ale także przygotowała tron swojemu następcy, Pawłowi I, który zasiadł na tronie dopiero po śmierci swojej matki – w wieku 42 lat. Nawiasem mówiąc, oprócz nieślubnego spadkobiercy, Pawła I, kochająca Katarzyna miała także całą masę nieślubnych dzieci od jej wielu ulubieńców – od Poniatowskiego, od Orłowa i tak dalej. To tyle, pomazańcy Boży!
Choć Katarzyna II uczyniła swojego następcę nie ze zdegenerowanym mężem, ale z figurantem, to też nie pomogło – Paweł I trafił do naszego synodycznego homo. Dlaczego? Możliwe, że ta zła dziedziczność pochodzi od samej Katarzyny. Powszechnie wiadomo, że była nimfomanką. Dlatego zaczęły się nawet legendy, że zginęła pod ogierem, gdzie wspięła się na specjalną drewnianą klacz.
Nawiasem mówiąc, taką miłość do konia bardzo pięknie opisuje nasz słynny dysydent Władimir Maksimow, alkoholik. W swojej powieści „Kwarantanna”. Otóż w ramach kwarantanny wyrzuciliśmy tego pijaka za granicę.
Ale nimfomania Katarzyny Wielkiej oznacza utajony lub stłumiony homoseksualizm. Wypędź diabła przez drzwi – wejdzie przez okno. Taka nimfomanka nie może naprawdę kochać żadnego mężczyzny. Dlatego zmienia kochanków jak sukienki. A Katarzyna miała ponad 2.000 sukienek.
Tak czy inaczej Paweł I jest na liście homos. Chociaż ma dużo dzieci. Jednocześnie był wyraźnie chory psychicznie. Jego własny syn, przyszły car, Aleksander I, tak pisał o swoim ojcu, Pawle I: „Jeśli kiedykolwiek nadejdzie moja kolej na panowanie, postawię sobie za cel, aby moja ojczyzna nigdy w przyszłości nie stała się zabawką w rękach szalonego człowieka…”
. Uważa się, że Paweł I został zabity za cichą zgodą swojego syna, Aleksandra I.
W czasie wojny przebywałem w szpitalu w Leningradzie, który urządzono na Zamku Michajłowskim, gdzie zginął Paweł. Potem specjalnie poszedłem obejrzeć pokój, w którym został zabity. Nieprzyjemny. W zdradziecki sposób zamordowano człowieka. A tym bardziej imperatora. A kto jest temu winien?
Dobrze, przejdźmy dalej. Następny jest słynny markiz de Sade, od którego imienia pochodzi słowo „sadyzm”. Również homo, a raczej biseksualny. Tutaj widać najbardziej bezpośredni i oczywisty związek między homoseksualizmem a sadyzmem. Markiz de Sade zmarł w zakładzie dla obłąkanych, gdzie bawił się pisaniem dzieł pornograficznych, które przyniosły mu sławę sadysty.
W prawdziwym życiu, markiz de Sade był nie tyle sadystą, co chuliganem z wyższych sfer. Na przykład zorganizował bankiet dla filarów społeczeństwa i dodał do jedzenia „hiszpańskiej muchy”, silny afrodyzjak. W rezultacie bankiet zamienił się w dziką orgię niczym w burdelu.
Rewolucja Francuska wyzwoliła go z domu wariatów i uczyniła sędzią Trybunału Rewolucyjnego, gdzie sądzono jego teściową, która umieściła go w domu wariatów. Zamiast jednak wysłać tę teściową na gilotynę, sadysta de Sade próbował ją usprawiedliwić, za co został oskarżony o kontrrewolucję i uwięziony.
Przykład biseksualizmu. Któregoś dnia policja przyszła aresztować de Sade'a i zastała go w takiej pozycji: markiz stał, pchając od tyłu służącą, a jednocześnie pchał go od tyłu lokaj. Miłego życia! To prawda, że większość życia spędził w więzieniach i zakładach dla obłąkanych. Ale nawet tam nie stracił ducha i napisał swoje wspomnienia pornograficzne. Mimo to miał kochającą masochistyczną żonę i dwójkę dzieci.
Następni są przywódcy rewolucji francuskiej. Prawe skrzydło to hrabia Mirabeau, który przebywał w tym samym więzieniu co markiz de Sade za rozpustę i pornografię. Lewe skrzydło – Robespierre, przywódca terroru. Ale obaj, lewy i prawy, są w tej encyklopedii homo. A rewolucja francuska kosztowała życie 1.025.100 ludzi. Znowu ten sam schemat: pedryle się bawią, a ludzie umierają na gilotynie.
Nawiasem mówiąc, większość przywódców tej rewolucji była członkami pewnych tajnych stowarzyszeń, które nazywają siebie humanistami, podczas gdy inni nazywają ich satanistami. Wynalazca gilotyny, dr Guillotin, był takim humanistą-satanistą, który później sam wpadł pod gilotynę. I Robespierre'a też. Rewolucja pożera swoje własne dzieci, jak świnia prosięta. Oto tajemnica Wielkiej Czystki lat 30., kiedy Stalin całkowicie zniszczył całą gwardię leninowską. Nie ma nic nowego pod słońcem.
Rewolucja Francuska została stłumiona przez Napoleona, który ogłosił się cesarzem. Ale Napoleon... także jest homo w tym synodikonie! Chociaż, ściślej mówiąc, był utajonym lub stłumionym homo. Pamiętajcie o 33% doktora Kinseya. Grzechy młodości…
Kiedy Napoleon najechał Rosję, walczył z carem Aleksandrem I. Ale Aleksander też nie jest lepszy, jest też homo w tym synodikonie. Pamiętajcie, że ojcem Aleksandra I był Paweł I, który był homoseksualistą i jednocześnie chory psychicznie. Nic więc dziwnego, że Aleksander okazał się mieć złą dziedziczność. Ale drugi syn Pawła I, cesarz Mikołaj I, był nie tylko normalnym człowiekiem, ale także dobrym imperatorem. W każdym razie Mikołaj I, dzięki Bogu, nie dostał się na ten spis. Są więc wyjątki. A może mama domyślała się, że nie zrobiła go z tatą, ale z kimś innym, tak jak zrobiła to Katarzyna Wielka.
Należy zauważyć, że matką Aleksandra I była księżna Zofia Wirtemberska, siostra króla Fryderyka I, który widnieje na tych listach homo. A jeśli brat jest homo, to często siostra ma również złą dziedziczność. Zatem Aleksander I miał złe geny zarówno od ojca, jak i od matki.
Cesarz Napoleon otwarcie nazywał cara Aleksandra I w ten sposób: „Najprzebieglejszy i najpiękniejszy z «Greków»”, co wówczas w dobrym towarzystwie oznaczało homo. Mimo to Napoleon poczuł się strasznie urażony, gdy „grecki” Aleksander odmówił wydania mu za żonę swojej siostry Anny.
Pod koniec Aleksander I popadł w mistycyzm religijny i istnieją podstawy sądzić, że nie zmarł w 1825 r. w Taganrogu, ale został mnichem i do 1864 r. żył w Tomsku, pod nazwiskiem Starszego Fiodora Kuźmicza. To są legendy. Kiedy jednak rząd radziecki otworzył w 1926 r. grób Aleksandra I, okazało się, że jest on pusty.
Małżeństwo Aleksandra I było nieszczęśliwe. Obie jego córki, jedna {spłodzona} z żoną, a druga z ukochaną Naryszkiną, zmarły w młodym wieku i nie było następców. I tak od Aleksandra I (1801-25) sukcesja na tronie przeszła na jego zdrowego brata Mikołaja I (1825-55), następnie na jego syna Aleksandra II (1855-81), syna tego ostatniego Aleksandra III (1881-94) i jego syna, Mikołaja II (1894-1917).
Kiedy homo Napoleon walczył z Anglią, wszystkim kierował premier Pitt, także homo, który, podobnie jak Waszyngton, wykorzystywał swojego sekretarza. A królem Anglii był wówczas homo Jerzy III, który oficjalnie kilka razy oszalał i umarł jako szalony, ale miał 14 dzieci, od których wywodzili się wszyscy kolejni angielscy monarchowie, w tym jego wnuczka królowa Wiktoria, która cierpiała na dziedziczną i nieuleczalną chorobę, hemofilię, czyli brak krzepliwości krwi. Potomkowie królowej Wiktorii zarazili tą hemofilią wszystkie dwory królewskie Europy, łącznie z ostatnim rosyjskim carewiczem, Aleksiejem.
Kiedy homo Napoleon walczył z „Grekiem” Aleksandrem I, wojskami rosyjskimi dowodził feldmarszałek Kutuzow, który także był homo w tym synodiku. Podobno zmarł na zawał serca, ale... jadąc na żołnierzu.
Podczas kampanii przeciwko Rosji, Napoleon stracił 400 tysięcy ludzi ze swojej 500-tysięcznej armii. Tylko w bitwie pod Borodino po obu stronach zginęło i zostało rannych 80 tysięcy ludzi. Znów pojawia się ten sam schemat: pedermoci walczą, a żołnierze giną.
Rozumiecie teraz, towarzysze, dlaczego od niepamiętnych czasów, zwyrodnienie nazywano diabłem i księciem tego świata?
Wtedy staje się jasny jeden z najbardziej kontrowersyjnych fragmentów Biblii:
„I widział Pan, że wielka jest niegodziwość człowieka na ziemi i że wszelkie zamiary ich serc są ustawicznie złe. I żałował Pan, że stworzył człowieka na ziemi, i zasmucił się w sercu swoim. I rzekł Pan: „Zniszczę z oblicza ziemi człowieka, którego stworzyłem…” (Rdz 6,5-7).
Potem rzekomo nastąpił Wielki Potop. Biblijna Apokalipsa mówi, że 1/3 wszystkich ludzi zostanie zniszczona przez ogień, dym i siarkę (Obj. 9:18). Czy myślicie, że to wszystko bajki, czy bredzenia szaleńca?
Nie, po prostu biblijni prorocy i apostołowie znali tę Wyższą Socjologię, którą przedstawiamy Wam, już nie jako mistycyzm biblijny, ale jako współczesną statystykę.
Niestety, nawet teraz światem rządzą te same ukryte siły, które wcześniej nazywano Bogiem i diabłem. I teraz jesteśmy o krok od wojny nuklearnej, w której może być gorzej niż apokalipsa…
* * *
„Towarzysze, abyście mogli odpocząć od grzechów Adama, porozmawiajmy teraz o grzechach Ewy.”
Generał profesor Kałmykow, czerwony kardynał i nuncjusz papieski w Ameryce, położył na mównicy kilka książek z zakładkami.
„Weźmy książkę doktora Wittelsa „Życie seksualne amerykańskich kobiet” i przeanalizujmy bardziej szczegółowo jego statystyki dotyczące zamężnych kobiet. Przypomnę, że wzięli grupę 1200 zamężnych kobiet, należących do klasy średniej, średnia wieku 37 lat. Wyniki są następujące:
1. 15% miało (przed ślubem) fizyczne związki lesbijskie.
2. 32% miało (przed ślubem) silne emocjonalne popędy lesbijskie.
Zatem 15% + 32% = 47% zamężnych kobiet jest w jakiś sposób zaznajomionych z homoseksualizmem! Oznacza to, że 47% kobiet wychodzi za mąż za mężczyzn, gdy w głębi duszy pociągają je kobiety. Dlatego w USA co drugie małżeństwo kończy się rozwodem (tak samo 47%), a w ZSRR co trzecie małżeństwo.
Ściśle mówiąc, jest to ogromna zbrodnia moralna – grzech Ewy. Spróbujmy zrozumieć tę kabalistyczną statystykę.
Po pierwsze, czym są „fizyczne relacje lesbijskie”? Są to pocałunki, pieszczoty piersi, wzajemna masturbacja, trybadyzm (wzajemne tarcie narządów płciowych), cunnilingus (kontakt żeńskich narządów płciowych z ustami), stosowanie „wańki-wstańki”, czyli sztucznego męskiego narządu. 15% zamężnych kobiet, czyli co siódma żona, oddaje się tym psikusom.
Czym są „silne emocjonalne popędy lesbijskie”? Wszyscy wiecie, że czasami dziewczyny tańczą razem, czekając, aż mężczyźni je zaproszą. A tutaj w pobliżu tańczą dwie 18-letnie dziewczyny, Szura i Mura, ocierając się o siebie tak bardzo, że lecą iskry. I w ogóle nie myślą o mężczyznach. A kiedy Szura (bierna) zostaje zaproszona przez mężczyzn, Mura (aktywna) z zazdrości zagryza wargi, wyrzuca błyskawice z oczu i puka kopytem w podłogę. Emocje! 32% zamężnych kobiet, czyli co trzecia żona, angażuje się w takie szury-mury.
20 lat później Szura i Mura rozwodzą się. Szura ma dwa rozwody i dwoje ułomnych dzieci: córkę narkomankę i syna kretyna. A Mura po trzech mężach okazała się bezpłodna. Tak się kończą te bzdury. Oczywiście Szura i Mura obwiniają za wszystko swoich mężów. Ale co wtedy, jeżeli ci mężowie byli normalnymi ludźmi? W końcu te żony zrujnowały im życie. A ci mężowie nic nie rozumieją”.
Z męskiej widowni słychać było zaciekawione odgłosy.
„Mogą powiedzieć, że te statystyki dotyczą tylko Ameryki, że to jest, ich zdaniem, zgniły Zachód. Cóż, sądząc po statystykach rozwodów, skoro w USA co drugie małżeństwo kończy się rozwodem, a w ZSRR tylko co trzecie, to tych szura-murów mamy trochę mniej. 50% – 33% = 17%. 17% mniej. Ale ta różnica nie jest tak znacząca.
Pamiętam, że gdy byłem młody, sam dałem się nabrać na tę przynętę. Wtedy zalecałem się do pewnej Nataszy. Ładna, 19 lat. Za każdym razem, gdy prosiłem ją do tańca, ciągnęła ze sobą swoją przyjaciółkę Liuśkę. I tańczą razem. I po prostu na mnie prychają. Potem odwiozłem Nataszę do domu – a Liuśka została z nią do spania. Oczywiście w tym samym łóżku. Po prostu jak przyjaciółki.
Nic mi wtedy nie przychodziło do głowy. Wszystko to zostało bardzo sprytnie zamaskowane jako dziewczęcość i dziewictwo. Że nie są byle jakie, ale „porządne”. Dlatego filozofowie mówią, że diabeł uwielbia ukrywać się za najlepszymi przejawami ludzkiego ducha. W tym przypadku – za dziewictwem.
Potem wyszło na jaw, że były to po prostu dwie młode lesbijki w ogniu swojej miłości. A dzisiaj, 25 lat później, Natasza jest mężatką i ma 3 dzieci. Liuśka jest również mężatką i ma 2 dzieci. Spróbujcie, powiedzcie im, że są lesbijkami lub byłymi lesbijkami. Jeśli jednak kopać głębiej, pojawi się takie diabelstwo, że... Ale o tym porozmawiamy później. Idziemy po kolei.
Kim są lesbijki – i byłe lesbijki? Spójrzmy jeszcze raz na statystyki doktora Wittelsa. Wzięli 1200 niezamężnych kobiet, z klasy średniej, średni wiek 37 lat (s. 118). Tym razem wśród nich 27% stanowiły osoby z lesbijską przeszłością, którą dzielimy następująco:
1. Z jedną kobietą: 17%
2. Z dwiema kobietami: 5%
3. Z trzema i więcej kobietami: 5%
Co ciekawe, tylko trzecia grupa (5%) to niejako prawdziwe lub dożywotnie lesbijki. Te 5% zwykle pojawia się w statystykach lesbijek. A pozostałe 22%, to tak jakby byłe lesbijki, po prostu „grzechy młodości”. Ale ich mężowie i dzieci często muszą płacić za te grzechy.
Teraz po prostu przejrzyjmy tę książkę. Oto kilka ciekawych miejsc:
Większość lesbijek przestaje być lesbijkami po 35-tym roku życia (s. 126). Ale w głębi serca nadal pozostają lesbijkami.
Lesbijki często poślubiają pederastów lub mężczyzn impotentów (s. 126). Tak... Liuśka wyszła za homoseksualistę, a Natasza za faceta robiącego loda, co oznacza stłumiony homoseksualizm.
Lesbijki często wykonują zawody męskie. Mieszają się tu samolubne narcyzy, oziębłe syreny-impotentki i po prostu lesbijki (s. 126). Jednocześnie pamiętajmy o starych bolszewiczkach, które walczyły o równość kobiet, a nawet przebierały się za mężczyzn, i które zostały zniszczone podczas Wielkiej Czystki.
Duży odsetek kobiet jest biseksualnych lub dwubiegunowych. Mogą spać zarówno z mężczyznami, jak i kobietami. Charakterystyczna jest tu jednak silna obojętność na emocjonalną stronę miłości (s. 127). Oznacza to, że oddają tylko swoje ciało, ale nie duszę. Pamiętajcie o 47% zamężnych kobietach według doktora Wittelsa. Czasami nazywane są również aseksualnymi lub bezpłciowymi. Granice tutaj są bardzo nieostre.
Kobiety homoseksualne są bardziej podatne na choroby psychiczne (około 40%) i niestabilność emocjonalną (s. 128).
Homoseksualizm utajony lub tłumiony jest znacznie ważniejszy i liczniejszy niż otwarta forma homoseksualizmu (s. 132). Jeśli założymy, że lesbijek uczciwych, pełnych i otwartych jest 5%, to lesbijek nieuczciwych, ukrytych i stłumionych będzie 10 razy więcej, czyli te same 47% zamężnych kobiet, z czego 15% jest „stłumionych”, czyli, które zrobiły to przed ślubem, ale potem zrezygnowały, a 32% było „ukrytych”, czyli tych, które tego chciały, ale tego nie zrobiły.
Ale nie bez powodu mówią, że jeśli wypędzisz diabła drzwiami, wejdzie oknem. Tłumiony w ukryciu lub, powiedzmy, zakonserwowany homoseksualizm czasami powoduje nimfomanię lub wściekliznę macicy, i w rezultacie powstaje kobieta taka jak Messalina. Przypomnę, że Messalina była żoną rzymskiego homo-cesarza Klaudiusza, który w wieku 26 lat nakazał jej śmierć. W tym krótkim czasie miała niesamowitą liczbę kochanków, a jeśli któryś z nich nie podobał jej się, to rano kazała go zabić. Nawiasem mówiąc, na Zachodzie Katarzynę Wielką nazywano rosyjską Messaliną. Do tego typu należy caryca Tamara Lermontowa.
U mężczyzn Messalina odpowiada typowi Don Juana. W medycynie nazywa się to satyriazą. Tacy Don Juanowie nie są w stanie naprawdę kochać kobiet i polują na nie tylko po to, by udowodnić innym – i sobie – że nie są homo. To Don Juan i Childe Harold z Lorda Byrona, który sam był takim Don Juanem. Dla Lermontowa jest to bohater naszych czasów, Pieczorin. Takie typy znajdziesz wśród swoich znajomych.
Doktor Wittels pisze (s. 137), że pederaści tworzą kliki, które pomagają sobie nawzajem i promują się. Lesbijki tworzą też własne kliki, które mają przyjaciół i patronów na wysokich stanowiskach urzędowych i które mogą zrobić niemal wszystko, czasem nawet wbrew prawu, bez obawy przed karą.
W swoim imieniu dodam, że to właśnie te „kliki”, udające humanistów, wyją pod niebiosa o „prawach człowieka”, jeśli chodzi o naszych dysydentów, opozycjonistów czy wolnomyślicieli, których umieszczamy w szpitalach psychiatrycznych czy domach wariatów. Następnie wyrzucamy tych szaleńców za granicę, ponieważ ci szaleńcy też tam będą dalej szaleć. To jest zaczyn Heroda, zaczyn nihilizmu, anarchii i rewolucji. Niech sami to załatwią.
Następnie dr Wittels stwierdza (s. 154), że niekontrolowani i niepoprawni złodzieje, kłamcy i oszuści, to z reguły psychopaci seksualni, „którzy znajdują diaboliczną satysfakcję w swoich zbrodniach”, gdzie niezaspokojony instynkt seksualny odgrywa dużą rolę w podstawie sadyzmu i masochizmu. Z kolei sadyzm i masochizm są zwykle kojarzone z homoseksualizmem.
To samo mówi dr Wittels o szpiegach (s. 158). A ja, jako specjalista, to samo mogę powiedzieć o szpiegach: przyjrzyj się bliżej każdej większej sprawie szpiegowskiej, a znajdziesz tam psycholi i homosów z kompleksami destrukcji i samozniszczenia. Dlatego filozofowie mówią, że diabeł jest piątą kolumną wszystkich stuleci i narodów. Wystarczy zastąpić słowo „degeneracja” słowem „diabeł”.
Podsumowując, dr Wittels twierdzi (s. 175), że prostytutki są często lesbijkami, że zazwyczaj są to lesbijki aktywne lub męskie i że wśród prostytutek występuje uderzająco wysoki odsetek upośledzonych schizofreniczek o rozdwojonej osobowości (w rzeczywistości są to to szalone stworzenia). Kiedy kopulują ze swoimi klientami, nic nie czują i można je uznać za wyjątkowo zimne.
Niektórzy psychiatrzy mówią o „urodzonych prostytutkach” i „urodzonych przestępcach” (s. 183).
Cóż, teraz weźmy świadka z drugiej strony – naszego słynnego pisarza-dysydenta, Anatolija Kuzniecowa, który uciekł na Zachód i tam zasłynął dzięki swojej książce „Babi Jar”. I biorę inną rzecz – książkę „Oktiabrina i rosyjskie podziemie”, największe amerykańskie wydawnictwo "Harper and Row", Nowy Jork, 1971. Jest to w rzeczywistości zbiór sowieckiej podziemnej pornografii, gęsto usianej sadyzmem.
We wstępie do tej książki, dysydent Anatolij Kuzniecow pisze dosłownie: „...Moskwa i inne miasta dosłownie roją się od prostytutek, homoseksualistów, lesbijek i tak dalej. Większość z nich to ludzie, którzy albo spędzali czas w więzieniach lub koncłagrach, albo wychowali się w sierocińcach lub w łagrach dla dzieci, które nazywa się „koloniami pracy korekcyjnej”
.
Tutaj Kuzniecow mimowolnie wymamrotał. Zatem dzisiaj, po Stalinie, większość ludzi przebywających w sowieckich więzieniach, koncłagrach i koloniach pracy, według zeznań Kuzniecowa, to prostytutki, homoseksualiści i lesbijki? Tutaj muszę zgodzić się z Kuzniecowem. Tak, w zasadzie to prawda. Ale nie zawsze. I tutaj trzeba być bardzo ostrożnym.
Nawiasem mówiąc, nasz inny słynny dysydent, Władimir Maksimow, dorastał właśnie w tych „korekcyjnych koloniach pracy”, o których pisze Kuzniecow. Ale tam go nie naprawili. W swojej autobiografii, Maksimow, suchoręki i alkoholik, pisze, że już w wieku 16 lat oficjalnie uznano go za niepoczytalnego, nie odpowiadającego za swoje czyny, czyli szaleńca. A potem, już jako dorosły, znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. Cóż to jest?
No dobrze, ale kto jest temu wszystkiemu winien? W zasadzie te same 47% zamężnych kobiet z utajonym lub stłumionym homoseksualizmem, jak wynika ze statystyk dr Wittelsa, jest za to winnych. To z nich rodzą się wszelkiego rodzaju nienormalni ludzie: psychole, szaleńcy i psychopaci, schizofrenicy i paranoicy, impotenci i oziębłe kobiety, homoseksualiści i lesbijki, alkoholicy i przestępcy, wieczni buntownicy i dysydenci – nihiliści i anarchiści.
Oczywiście te wszystkie 47% zdegenerowanych żon najpierw zaprzeczy temu wszystkiemu, a potem zacznie wymyślać argumenty, żeby też urodzić geniusza. Tak, jeden geniusz na milion wszelkiego śmiecia. Jak perła w kupie gnoju. Powstaje pytanie: co zrobić z tymi 47% potencjalnych nosicieli zła?”
„Wysterylizować i przybić pieczątkę na czole” – rozległ się głos z widowni. – „Albo po prostu wystrzelać”.
„Tak, ale wtedy będziesz musiał zastrzelić połowę żon swoich przyjaciół i znajomych. Rozwiązanie tego problemu nie jest takie proste. Dlatego od niepamiętnych czasów tę małą rzecz nazywano diabłem.
Przyjrzyjmy się bliżej tym 47% homo-rusałkom. Przede wszystkim dr Wittels bierze klasę średnią, w tym robotników i chłopów, gdzie jest mniej tego brudnego materiału. A co, jeśli weźmiemy klasę wiodącą, czyli inteligencję. Powiedzmy, że są to po prostu ludzie z wyższym wykształceniem w 3 pokoleniu. Bazując na doświadczeniu moich 30-letnich obserwacji, mogę wprost powiedzieć, że tam te 47% wzrasta do 70%.
Jak możemy rozpoznać te 70% utajonych homosów, półhomosów i byłych homosów? Średniowieczni eksperci twierdzą, że po zapachu: święci pachną dobrze, a grzesznicy brzydko pachną. Słynny pisarz Robert Louis Stevenson w swojej książce „W morzach południowych” przekazuje opowieści Polinezyjczyków o martwych pięknościach, które od żywych można odróżnić jedynie po delikatnym zapachu zwłok wydobywającym się z tych piękności.
Ale słynny psychiatra Jung twierdzi, że za każdym mitem kryje się ziarno prawdy. A ja sam spotkałem piękności z zapachem zwłok. Pewnego dnia, gdy byłem młody, obudziłem się rano, a Liuboczka spała obok mnie na podwójnym łóżku. Moja, że tak powiem, ukochana od 19 lat. Cóż, nachyliłem się ku niej, żeby pocałować ją w ramię – i cofnąłem się. Poczułem od niej tak obrzydliwy zapach, jakiego nigdy w życiu nie czułem. A w laboratorium doświadczalnym wąchałem wszystkie chemiczne środki bojowe, trujące gazy. Ale Liuboczka pachnie znacznie gorzej. Gorzej niż zgniłe jaja, gorzej niż siarkowodór.
Liuboczka śpi, a ja ponownie się pochyliłem i powąchałem – zupełnie jak w laboratorium broni chemicznej BOV. Smród przypomina zapach gnijącego mięsa. Rzeczywiście, śmierdzi trupem. Ranek był bardzo gorący i duszny, a na szyi Liuboczki, w fałdach, występował gęsty, tłusty pot, od którego wydobywał się ten obrzydliwy zapach. Wtedy jeszcze nie wiedziałem nic o pięknościach pachnących zwłokami, ale jakoś instynktownie pomyślałem: „Muszę natychmiast zerwać z nią wszelkie więzi. W końcu jest trochę chora…”
„Niestety nie zrobiłem tego. Żal mi było Liuboczki" – znawca grzechów Ewy ze smutkiem potrząsnął głową. – „Aha, i bardzo cierpiałem później z powodu tej Liuboczki. Ostatecznie okazała się bezpłodna – tutaj masz żywe zwłoki. Jeśli chodzi o zapach, najwyraźniej Liuboczka miała jakiś nieprawidłowy metabolizm.
Oczywiście, w naszej pracy nie kierujemy się nieprzyjemnym zapachem. Istnieją dokładniejsze wskaźniki. Większość naukowców uważa, że głównym zewnętrznym wskaźnikiem stłumionego lub utrwalonego homoseksualizmu jest „erotyka oralna” dr Freuda. Co to jest? To te same sztuczki z francuskich dowcipów: francuska miłość, obciąganie lub 69. Jak mówią eksperci, 69 sposobów na bycie nieszczęśliwym. I nie daj Boże poślubić kobietę o takim francuskim guście”.
Siedzący przy biurku prezes Akademii Nauk ZSRR ciężko westchnął:
„Teraz rozumiem, dlaczego moja pierwsza żona uciekła”. Bez wyraźnego powodu. I zabrała dzieci. Ech, żyj wiecznie, ucz się wiecznie – a umrzesz głupim…”
Następny rozdział
Powrót do spisu treści