I odkryłem, że kobieta jest bardziej gorzka niż śmierć, bo jest sidłem i jej serce jest sidłem…
Król Salomon (Kazn. 7:26).
Profesorowie Instytutu Badań Naukowych NII-13 przeanalizowali krzywą wzrostu, rozkwitu i upadku chrześcijaństwa na przestrzeni 2000 lat cywilizacji chrześcijańskiej. Co dziwne, powstanie chrześcijaństwa zbiegło się z powstaniem średniowiecznej Inkwizycji, która interesowała się nie tyle Bogiem, co diabłem, i aktywnie polowała na czarownice i czarowników.
Idąc śladami średniowiecznej inkwizycji i dowiedziawszy się, że biblijny diabeł to nic innego, jak zwyrodnienie lub degeneracja, profesorowie sowieckiej inkwizycji wzięli miarę i zaczęli mierzyć tego diabła.
Biblia wypowiada się na ten temat dość niejasno: „Nazywam się Legion, bo jest nas wielu”
(Marka 5:9).
Dokładniejszy obraz tego legionu dały statystyki amerykańskiego lekarza Kinseya, które ukazały się w 1948 roku i wytworzyły w Ameryce i na całym świecie wrażenie wybuchającej bomby atomowej. Okazuje się, że w tak wysoce cywilizowanym kraju jak USA, legion ten, w takiej czy innej formie, stanowi około 37% populacji. Czyli co trzecia osoba. Co się dzieje? Okazuje się, że Biblia ma rację: tak, mam na imię Legion!
Wykłady te prowadził profesor Kałmykow, doktor Socjologii Wyższej, który odkrył kilka tajnych praw tej czarnej socjologii, która dla sowieckiej inkwizycji zastąpiła teraz Prawo Boże. Na ramionach profesora błyszczały naramienniki generała broni 13 Wydziału KGB.
„Towarzysze, dr Kinsey liczył jedynie homoseksualizm, który jest rodzajem korzenia, lub pnia tego drzewa zła. Z 37% doktora Kinseya tylko 4% to pełnoprawni legioniści, czyli uczciwi i otwarci homoseksualiści, którzy robili to przez całe życie. A pozostałe 33% robiło to samo częściowo lub, że tak powiem, w niepełnym wymiarze godzin, czyli 5 lat, 3 lata, 1 rok lub raz, lub nawet po prostu marzyło o tym we śnie – ale do orgazmu. Nazywa się to homoseksualizmem częściowym, utajonym lub tłumionym. To swego rodzaju kandydaci, towarzysze podróży czy sympatycy partii, której imię brzmi Legion.
Jednak diabeł degeneracji to nie tylko perwersja seksualna, ale także choroba psychiczna. W Ameryce istnieje wiele statystyk na ten temat, o których już wam mówiono. Mniej lub bardziej oficjalne statystyki amerykańskie mówią, że 18,5% populacji USA, czyli co 6 osoba z klinicznego punktu widzenia, to osoby chore psychicznie, wymagające leczenia psychiatrycznego.
Skoro są to dwie twarze tego samego problemu, jeśli porównać 37% doktora Kinseya i 18,5% psychopatów, to w zasadzie okazuje się, że co drugi legionista ma bałagan nie tylko w spodniach, ale i w głowie.
Trzeba przyznać, że proces degeneracji nie na darmo został nazwany diabłem. To coś niesamowicie zagmatwanego, przebiegłego i podstępnego, w którym wiele stoi w sprzeczności ze zdrową logiką.
Na przykład, mówiąc o 37% doktora Kinseya, można by naturalnie pomyśleć, że 4% otwartych legionistów cierpi na więcej chorób psychicznych niż 33% ukrytych legionistów. Ale w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. To właśnie w tej grupie 33% homoseksualistów utajonych lub stłumionych, choroby psychiczne występują częściej i mocniej się objawiają niż w pierwszej grupie 4% homosów uczciwych i otwartych.
Słynny dr Freud twierdzi, że wiele chorób psychicznych, w tym przewlekłe bóle głowy, pojawia się właśnie w wyniku stłumienia w ludzkiej duszy wszelkich bolesnych emocji. A dr Freud radzi: wypuść te demony. Freud wypędził te demony poprzez psychoanalizę.
Ale apostołowie biblijni znali tę kwestię lepiej niż apostoł psychoanalizy, Freud. Na przykład apostoł Mateusz 12:43-45 tak mówi na ten temat: „Kiedy duch nieczysty opuszcza człowieka, chodzi po różnych miejscach, szukając odpoczynku, ale go nie znajduje. Potem mówi: Wrócę do mojego domu, skąd przyszedłem... Potem idzie i zabiera ze sobą siedem innych duchów gorszych od siebie, a one wchodzą i tam mieszkają; i dla tej osoby ostatnia rzecz jest gorsza niż pierwsza”.
Dlatego mówią: wygoń diabła drzwiami – wejdzie oknem. Dlatego freudyzm jest zakazany nie tylko przez Kościół katolicki, ale także przez Partię Komunistyczną. Praktyka pokazuje, że w większości przypadków to nie Freud ma rację, ale apostoł Mateusz. Zrobimy z Was takich teologów, że nawet siebie nie poznacie!
Diabeł degeneracji to ciągła plątanina sprzeczności. Naturalne byłoby założenie, że im mądrzejsi są ludzie, tym rzadziej cierpią na choroby psychiczne. W rzeczywistości jest odwrotnie – im inteligentniejsza jest dana grupa społeczna, tym więcej jest tam chorób psychicznych. Z poprzednich wykładów wiecie już, że większość geniuszy to psychopaci. A wszystko to przebiega rodzinnie. Na przykład, Albert Einstein jest oczywiście genialnym człowiekiem, ale jego syn Edward był w domu wariatów.
Zasadniczo degeneracja pochodzi z samej góry społeczeństwa. Oznacza to, że im wyżej na drabinie społecznej, tym więcej jest degeneratów. Jeśli w USA 37% populacji to legioniści, to ilu legionistów będzie wśród inteligencji? Konwencjonalnie za inteligencję uznamy najwyższe 5% populacji, czyli 11 milionów ludzi (stan na 1980 rok), warstwę wiodącą, że tak powiem, elitę. A wśród tej elitarnej inteligencji będzie już ponad 50% legionistów. Dlatego narodził się frazes słowny – zgniła inteligencja.
A co, jeśli weźmiemy pod uwagę tak inteligentnych ludzi, jak poeci, pisarze, dziennikarze i inni bazgracze? Tam 37% doktora Kinseya, według najbardziej ostrożnych szacunków, wzrasta do ponad 75%. Dlatego filozof Kierkegaard twierdzi, że w naszych czasach diabeł zamieszkał w farbie drukarskiej. Dlatego „dysydencja” w ZSRR zaczęła się nie gdziekolwiek, ale w prasie, wśród poetów i pisarzy – Pasternaka, Sołżenicyna, Maksimowa i tak dalej.
Mówiąc o degeneratach, naturalne byłoby założenie, że są to pewnego rodzaju kretyni, którzy siedzą w domach wariatów. Lecz w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Często dzięki kompleksowi władzy, który zaczyna się od murzyńskich czarowników i syberyjskich szamanów, jak już powiedziano, ci legioniści zasiadają w panteonie wielkich ludzi, w fotelach przywódców, führerów, prezydentów i premierów. A ich krewni lub dzieci są często kretynami i siedzą w domach dla niepełnosprawnych lub w szpitalach dla obłąkanych.
Na przykład, Aleksander Macedoński był wielkim człowiekiem, ale jego brat był idiotą. A syn Mao Tse-tunga, Mao An-ching, był w domu wariatów. A z jakiegoś powodu prezydent Kennedy, kiedy siedział w Białym Domu i bawił się wojną atomową, jego siostra, Rosemary, siedziała w żółtym domu przez 20 lat. I z jakiegoś powodu nasz kolega, szef amerykańskiej centrali wywiadu, Allen Dulles, również miał syna w ośrodku dla psychicznie chorych. A jego brat, Foster Dulles, sekretarz stanu, z jakiegoś powodu miał syna, który został katolickim mnichem, pojechał do Rzymu i nawet ostentacyjnie nie przyszedł na pogrzeb ojca, czyli splunął na grób ojca. A córka Stalina, Swietłana, również opluła tę sprawę i grób ojca – i uciekła do Ameryki. Ach, kłopoty z tymi dziećmi wielkich ojców. Tak, nawiasem mówiąc, córka premiera Churchilla, Diana, popełniła samobójstwo.
I teraz pojawia się pytanie: kto rządzi światem?! Tak... Dlatego Biblia mówi, że diabeł jest księciem tego świata, a nawet bogiem tego wieku. Lecz wszystkie te mroczne rzeczy nie przeszkadzają tym, którzy dziś rządzą Związkiem Radzieckim.
Filozofowie mówią, że diabeł ma skłonność do skrajności. Na przykład istnieje ścisły związek między geniuszem a szaleństwem, o czym już wiecie. Ale podobna zależność istnieje w wyglądzie tych legionistów. Z jednej strony zwyrodnienie – legionizacja jest główną przyczyną wszelkich wrodzonych deformacji i wad, z drugiej strony największy odsetek tych legionistów znajdziecie wśród hollywoodzkich piękności i przystojnych mężczyzn, gdzie bardzo rzadko zdarza się szczęśliwe małżeństwo. Dlatego Hollywood słynie nie tylko ze swoich piękności, ale także z najwyższego odsetka skandalicznych rozwodów.
Podam konkretny przykład. W latach 20. przystojny mężczyzna Rudolph Valentino był uważany za męskie bóstwo Hollywood, za którym szalały wszystkie kobiety. I tutaj biorę książkę „Valentino”, Brada Steigera, wydaną w Nowym Jorku w 1966 roku. I opisuje bardzo szczegółowo, że w rzeczywistości, Valentino jako mężczyzna był zerem absolutnym. W przypadku kobiet był całkowicie bezsilny. Ale miał dwa fikcyjne małżeństwa – tylko dla zamaskowania, z tymi samymi kobietami bez płci, których też są legiony. Valentino próbował kochać się z homoseksualistami, ale to też mu się nie podobało. Oznacza to, że Valentino, idol męskiej urody w Hollywood, był rodzajem aseksualnej hermafrodyty. Jednak kiedy Valentino zmarł w kwiecie wieku i sławy z powodu wrzodu żołądka, wśród zakochanych w nim histerycznych kobiet nastąpiła cała epidemia samobójstw.
Teraz rozszyfruję dla Was jeszcze kilka biblijnych formuł diabła, z punktu widzenia materializmu dialektycznego. Ewangelia mówi, że diabeł jest „kłamcą i ojcem kłamstwa” (Jana 8:44). Sprawdźmy – dlaczego? Tak, choćby dlatego, że skala perwersji seksualnych, w uproszczeniu, dość trafnie odpowiada skali niedrukowalnych przekleństw. W pełni zgodne z formułą „seksu oralnego” dr Freuda. Oznacza to, że legioniści dosłownie robią to, co jest powiedziane w tych pozornie absurdalnych i pozbawionych znaczenia przekleństwach. Ale który z nich to przyzna? Oczywiście, że nikt. I samo to rodzi kłamstwa. A za tym kłamstwem kryje się większość nieudanych małżeństw, dramatów rodzinnych, bolesnych rozwodów i wszelkiego rodzaju nieudanych dzieci, o czym przekonacie się dopiero wtedy, gdy będzie już za późno, aby naprawić lub zmienić to zło.
Weźmy na przykład rosyjskie przekleństwa. W psychopatologii odpowiada to kazirodztwu, kompleksowi Edypa lub kompleksowi obscenicznemu. A ten kompleks jest ściśle związany z homoseksualizmem. Ale tutaj degeneraci natychmiast zaczną kłamać, że przekleństwa powstały w języku rosyjskim w wyniku najazdu tatarskiego. No dobrze, ale dlaczego dokładnie to samo przekleństwo istnieje także w języku angielskim: mother-fucker? {матер-факкер?}. I po niemiecku. Przecież nie było tam najazdu Tatarów? Ale zamiast odpowiedzieć na to pytanie, degeneraci zaczynają fiksować i przeklinać.
Podążając śladami tego legionu, będziecie stale natrafiać na kłamstwa – bezpośrednie i pośrednie, całkowite i częściowe. Naukowcy, profesorowie i lekarze często oszukują. Czasem to właśnie z tego kłamstwa dowiadujemy się, że dana osoba ma… nieczyste sumienie. W większości przypadków ci legioniści, każdy indywidualnie i zbiorowo, zaprzeczą wszystkiemu i wszystkim: statystykom doktora Kinseya, gdzie sami stawiają krzyżyki w anonimowych ankietach, obecności legionu i samego istnienia degeneracji. Dlatego Ewangelia mówi, że diabeł jest kłamcą i ojcem kłamstwa, ponieważ rodzi kłamstwa. I pamiętajcie o tej formule. Może wam się przydać nawet w życiu rodzinnym.
Rozszyfruję dla was kolejną biblijną formułę diabła. Ewangelia mówi, że diabeł jest „władcą tego świata” (Jana 14:30 i 16:11), a także „bogiem tego wieku” (2 Kor. 4:4). Co to jest? Z punktu widzenia dialektycznego chrześcijaństwa sytuacja wygląda następująco: w dobrym, cywilizowanym społeczeństwie, gdzie od dawna nie było rewolucji, jak na Zachodzie, gdzie system społeczny nie został wywrócony do góry nogami, jak w ZSRR, w tak dobrym społeczeństwie zachodnim, na szczycie tego społeczeństwa, wśród inteligencji i prasy, legioniści z legionu doktora Kinseya będą z reguły stanowić większość. A w zachodniej demokracji, gdzie rządzi większość parlamentarna, ci legioniści demokratycznie cię przegłosują.
Dlatego ci legioniści z reguły są za taką demokracją. Ale w istocie nie jest to demokracja, ale satanokracja. Na tej samej zasadzie planowano rewolucję lutową Kiereńskiego, który w swoich przedśmiertnych wspomnieniach przyznał, że od 1912 roku był członkiem tajnych stowarzyszeń tych legionistów. Dlatego mówią o takiej demokracji – zgniła demokracja. Podobny obraz istniał również podczas upadku starożytnej Grecji i starożytnego Rzymu, o czym pisali biblijni apostołowie.
Dlatego apostoł komunizmu, Karol Marks, sam będąc legionistą, widział to wszystko i zapowiadał rewolucję na Zachodzie. Ale z powodu szeregu przyczyn historycznych rewolucja ta miała miejsce w Rosji, a wcale nie tam, gdzie prorokował apostoł Marks. Oto kolejny aspekt czystego marksizmu. Dlatego umieszczamy naszych neomarksistów w zakładach psychiatrycznych lub wyrzucamy ich za granicę.
Widzicie, towarzysze, jakie to wszystko proste? Ale do tego trzeba mieć biblijne klucze wiedzy” – generał-profesor nowej sowieckiej inkwizycji uśmiechnął się subtelnie, jak jezuita. „Zrobimy tu z was takich teologów, takich filozofów, że nawet siebie nie poznacie”. Damy wam nasze nowe sowieckie prawo Boże i naszego nowego sowieckiego boga. Na razie pamiętajcie, że Bóg jest przeciwieństwem diabła. Ażeby zrozumieć Boga, trzeba najpierw dobrze poznać diabła”.
W przerwie studenci wyszli zapalić na korytarz i wymienili wrażenia. Jeden ze studentów, będący jednocześnie prezesem Akademii Nauk ZSRR, szepnął innemu studentowi, prezesowi Sądu Najwyższego ZSRR:
„Czy wiesz, kim jest ten profesor? Tajny Radca Stanu – Geheimrat. W sowieckiej misji przy ONZ w Nowym Jorku. A jego słowo jest prawem dla szefa radzieckiej misji przy ONZ. I dla ambasadora sowieckiego w Waszyngtonie. Ogólnie rzecz biorąc, jest to nuncjusz papieski naszego Czerwonego Papy w Ameryce”.
„Tak... Gwardia Papieska naszego Czerwonego Papy” – skinął głową Przewodniczący Sądu Najwyższego ZSRR. „I jasne jest, że znają się na swoich sprawach nie gorzej niż Watykan”.
„Mówili kiedyś, że Moskwa jest trzecim Rzymem, ale czwartego nigdy nie będzie. Cóż, tak to teraz wygląda. Papież siedzi w Rzymie, a Czerwony Papa siedzi w Moskwie”.
* * *
Po przerwie nuncjusz papieski kontynuował:
„Przeanalizujmy teraz statystyki doktora Kinseya bardziej szczegółowo. Statystyki te są obecnie najbardziej wiarygodnym źródłem informacji w tej dziedzinie. I są uznawane nie tylko na Zachodzie, ale także w Związku Radzieckim. Główną zasługą doktora Kinseya jest to, że oprócz 4% homos całkowitych, o których już wcześniej było wiadomo, wydawało się, że odkrył kolejne 33% homos częściowych, na które wcześniej nie zwracano uwagi.
Ale to właśnie tutaj, w tych 33%, kryje się główne zło. Dlatego filozofowie mówią, że diabeł jest niebezpieczny nie wtedy, gdy się pojawia i nas przeraża, ale wtedy, gdy go nie widzimy.
Zwolennicy diabła starają się obalić tę statystykę, twierdząc, że te 37% jest przesadzone, że – jak twierdzą – osoby, które w anonimowych ankietach stawiały krzyżyki, rzekomo rzucały na siebie fałszywe oskarżenia. Ale logicznie rzecz biorąc, można założyć coś zupełnie odwrotnego. Ludzie są bardziej skłonni do ukrywania takich nieprzyjemnych faktów. I w rzeczywistości jest bardziej prawdopodobne, że tych kinseyczyków jest nie mniej, ale więcej niż 37%. Ale załóżmy, że 37%.
Jeśli chodzi o adwokatów diabła, są to zazwyczaj przebrani kinseyczycy, którzy próbują zmylić was z tropu. Dlatego filozofowie mówią, że diabeł zawsze stara się udowodnić, że nie istnieje, że jest nikim i niczym.
W swoim Instytucie Badań nad Seksem dr Kinsey i jego zespół przebadali 12000 osób. Warto zauważyć, że wyniki znacznie różnią się w przypadku mężczyzn i kobiet. Jeśli dla mężczyzn było to 37% homo, jeśli chodzi o orgazm, to dla kobiet było to tylko 13%, czyli prawie 3 razy mniej. Całkowita liczba „impulsów homoseksualnych”, czyli osób z popędami homoseksualnymi, nawet przejściowymi i łagodnymi, wynosi 50% dla mężczyzn i tylko 28% dla kobiet, czyli 2 razy mniej.
Skąd taka rozbieżność w statystykach? Czy kobiety naprawdę uprawiają znacznie mniej seksu homoseksualnego niż mężczyźni? Logika jednak podpowiada, że degeneracja powinna dotykać w równym stopniu mężczyzn i kobiety. O co chodzi?
Ponadto są naukowcy, którzy twierdzą coś zupełnie przeciwnego. Na przykład słynny degenerolog, Havelock Ellis, uważa, że lesbijek jest dwa razy więcej niż homoseksualistów. Główny badacz homoseksualizmu, dr Magnus Hirschfeld – notabene sam jest homoseksualistą – również twierdzi, że lesbijek jest dwa razy więcej niż homoseksualistów.
No właśnie, gdzie jest prawda? A prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku. Dla uproszczenia przyjmujemy, że homoseksualizm jest taki sam dla kobiet i mężczyzn i stanowi podstawową liczbę doktora Kinseya – 37%, z czego 4% jest jawnych, a 33% ukrytych. Kobiety, które zaciekle walczą o równość z mężczyznami, to z reguły lesbijki. No cóż, więc dajemy im tę równość.
Rozbieżność w liczbach można prawdopodobnie wyjaśnić w następujący sposób. Ponieważ mężczyzna odgrywa aktywną rolę w akcie seksualnym, mężczyźnie kinseyczykowi jest dość trudno oszukać normalną kobietę. Będzie miał albo impotencję, albo słabość seksualną, albo wszelkiego rodzaju francuskie sztuczki. I normalna kobieta wkrótce go opuści. A ponieważ kobieta odgrywa bierną rolę w stosunku płciowym, każda kobieta kinseyka, jeśli chce, może bardzo łatwo oszukać każdego mężczyznę i udawać normalną kobietę. Będą ochać, achać i wyprężać się – i to wszystko jest oszustwem. Najwyraźniej to oszustwo znajduje odzwierciedlenie w statystykach. I muszę powiedzieć, że jest to jeden z najohydniejszych grzechów Ewy.
Aby lepiej zrozumieć te grzechy Ewy, przyjrzyjmy się bliżej amerykańskim statystykom. Weźmy na przykład książkę doktora Wittelsa „The Sexual Life of American Women”, Nowy Jork, 1953, nakład ponad miliona egzemplarzy. Na s. 119 są takie statystyki. Wzięli grupę 1200 niezamężnych kobiet z klasy średniej, średni wiek 37 lat. Wyniki są następujące:
1. 20% utrzymywało fizyczne związki lesbijskie.
2. 51% miało silne emocjonalne popędy lesbijskie.
Zatem 20% + 51% = 71% niezamężnych kobiet zna homoseksualizm!
Następnie wzięli tę samą grupę zamężnych kobiet. Wyniki są następujące:
1. 15% miało (przed ślubem) fizyczne związki lesbijskie.
2. 32% miało (przed ślubem) silne emocjonalne popędy lesbijskie.
Zatem 15% + 32% = 47% Mężatek jest zaznajomionych z homoseksualizmem!
To jest główny powód większości nieszczęśliwych małżeństw, bolesnych rozwodów i wszelkiego rodzaju problematycznych dzieci, w przypadku których, wy, jeśli jesteście normalnym człowiekiem, nie dowiecie się, co do cholery jest nie tak z waszą żoną i waszymi dziećmi, aż do samej śmierci.
Spójrzmy zatem jeszcze raz na statystyki. Teraz w ZSRR mamy „Pracownię Problemów Seksuologii i Seksopatologii w Instytucie Psychiatrii Ministerstwa Zdrowia RSFSR”, gdzie również korzystają ze statystyk dr Kinseya. Seksuolog z tego laboratorium, profesor P.B. Poswiański, donosi w 1968 r., że „połowa, jeśli nie więcej, rozwodów, jest spowodowana dysharmonią w intymnych relacjach między małżonkami”
. Cóż to za „dysharmonia”? Z reguły są to skutki ukrytego lub stłumionego homoseksualizmu, takie same 15% lub 32% dr Wittelsa. Albo 37% doktora Kinseya.
Profesor socjologii na Uniwersytecie Leningradzkim, Charczew, w wyniku swoich wieloletnich badań w 1966 roku pisze, że 80% wszystkich młodych przestępców to dzieci z rozbitych rodzin, dzieci rozwodów. Dlaczego? Powód jest ten sam – zła dziedziczność.
W 1976 r. w USA prawie co drugie małżeństwo kończyło się rozwodem, a w ZSRR prawie co trzecie małżeństwo (w 1975 r. 750 tys. rozwodów na 2,6 mln małżeństw). W dużych miastach ZSRR – Moskwie, Leningradzie, Kijowie – prawie co drugie małżeństwo kończy się rozwodem. Generalnie doganiamy Amerykę. W 1977 r. radziecki socjolog J. Rurikow podał, że „co roku w ZSRR przybywa 700-800 tysięcy dzieci, które wychowuje samotna matka”. Powody? W większości przypadków – to samo.
Przypomnę, że jak wynika z wniosków Cornell University Medical Center w Nowym Jorku z 1962 roku, wśród osób rozwiedzionych szczególnie dużo jest osób chorych psychicznie. Na 25 rozwiedzionych mężczyzn (winnych), 24 to szaleńcy. Spośród 14 rozwiedzionych kobiet (winnych), 13 to psycholki. Powody? Te same.
Najpoważniejsza nowojorska gazeta „Wall Street Journal” 27.04.1970 donosi, że ginekolog, doktor Masters i psycholog, doktor Johnson, obliczyli, że ponad 50% amerykańskich małżeństw cierpi na „wady seksualne”, gdzie główną rolę odgrywa impotencja mężczyzn i podobny „chłód” u kobiet. I równolegle: w 1976 roku w USA prawie co drugie małżeństwo kończyło się rozwodem. Oznacza to, że te same 50%”.
Nuncjusz papieski i znawca grzechów Ewy uśmiechnął się nieznacznie:
„Swoją drogą, z jakiegoś powodu często mówi się, że impotentami mogą być tylko mężczyźni. Ale tak naprawdę wśród kobiet jest tyle samo impotentek, ilu jest impotentów mężczyzn. Tylko u kobiet to zjawisko nazywa się „oziębłością”. Jednak gdy tylko taka oziębła kobieta rozkłada nogi, wydaje się już „pełna potencji”. Ale to tylko oszustwo – grzech Ewy”.
Męska publiczność zaczęła się poruszać z wyraźnym zainteresowaniem.
„U niektórych z tych impotentnych kobiet nie działają gruczoły nawilżające na narządach płciowych, tzw. gruczoły Bartholina. I nie tylko wy, ale nawet sam Adam po prostu nie wejdzie w takie rajskie wrota. Ale nawet tutaj łatwo jest oszukać: te córki Ewy po prostu smarują bramy rajskie wazeliną. Oczywiście w tajemnicy przed Adamem. Po pierwsze, kiedy chcą się pobrać. A wtedy mąż musi splunąć na rękę i posmarować śliną te rajskie wrota. Ale wszystkie te oszustwa kończą się źle. Pana Boga nie da się tak łatwo oszukać…”
Znawca grzechów Ewy skrzywił się, jakby doświadczył tego wszystkiego na własnej skórze. A audytorium szumiało z ożywieniem:
„Towarzyszu profesorze, wojna płci jest ciekawsza niż wojna atomowa!”
„Czy można powiedzieć więcej o Adamie i Ewie?”
„Podobne statystyki prowadzone są w Związku Radzieckim. W tym celu posiadamy 6 klinik eksperymentalnych patologii seksualnych. Na przykład w 1974 roku w ZSRR opublikowano książkę leningradzkiego seksuologa, doktora Abrama Swiadoszcza, „Żeńska seksopatologia”, w której towarzysz Abram mądrze donosi, że w ZSRR tylko 18% kobiet nie ma orgazmu w czasie seksualnego pożycia, podczas gdy w zgniłej Francji z jej francuską miłością – 40% i w Anglii – 41%. Wydawałoby się wyraźne zwycięstwo komunizmu na froncie seksualnym”.
Następnie dr Swiadoszcz z dumą donosi, że 44% radzieckich kobiet ma więcej niż jeden orgazm podczas każdego stosunku płciowego, a 16% radzieckich kobiet ma orgazm podczas każdego lub prawie każdego stosunku płciowego. Ogólnie życie stało się lepsze, życie stało się przyjemniejsze. Chwała sowieckiej kobiecie!
Jednak statystyki często bywają zwodnicze. Dodajcie te 44% + 16% = 60%. Tak? A co z pozostałymi 40%? Więc te 40% nie ma orgazmu? Czyli dokładnie tak jak we Francji.
Swoją drogą, niedawno z zainteresowaniem przeczytałem książkę Sołżenicyna „Oddział Chorych na Raka”. Faktem jest, że jego książki są bardzo interesujące dla psychiatrów. Tak więc Sołżenicyn wspomina, że w latach 20-tych w ZSRR popularna była książka dr Friedlanda „O cierpieniach miłości”, czyli o perwersjach seksualnych. Sołżenicyn dokładnie wyjaśnia: „To historie o tym, jak kobiety… szukając siebie, przechodzą z kategorii do kategorii”.
Oj, mąci Sołżenicyn, ściemnia. Czym są te „kategorie przejściowe”? Podam konkretny przykład. Mąż mieszkał z żoną przez 20 lat. Wszystko wydawało się być mniej więcej normalne. Ale kiedy żona skończyła 40 lat, nagle zaczęła dziwnie się zachowywać i uciekła od męża. Mąż myśli: „W wieku balzakowskim… Może ma kochanka?” W rzeczywistości żona nie wzięła sobie kochanka, ale kochankę. I tak się sklejały, że nie można było nawet polać ich wodą. To wszystko jest maskowane po prostu przez „przyjaźń”.
Trudno je jednak nazwać lesbijkami w pełnym tego słowa znaczeniu, gdyż u kobiet w „wieku balzakowskim” ta miłość zwykle nie ma charakteru fizycznego, a jedynie emocjonalny, czyli „przyjaźń”. Ale dlaczego w takim razie ma opuścić męża?
Jeśli powiesz mężowi, że jego żona zakochała się w innej kobiecie, nigdy w to nie uwierzy: „Co?! Po 20 latach małżeństwa?!” Tak, po prostu jego żona należała do „kategorii przejściowej” lesbijek utajonych lub stłumionych – 15% + 32% = 47% zamężnych kobiet ze statystyk dr Wittelsa. I okazuje się, że 47% córek Ewy ma robaczywe jabłko.
Dlatego w USA prawie co drugie małżeństwo kończy się rozwodem. A w ZSRR prawie co trzecie małżeństwo kończy się rozwodem. I ile smutku i udręki kryje się za tym…
Dlatego mądry król Salomon pisze w Księdze Kaznodziei: „I odkryłem, że kobieta jest bardziej gorzka niż śmierć, bo jest siecią, a jej serce jest sidłem, jej ręce – okowami; dobry przed Bogiem zostanie od niej wybawiony, ale grzesznik zostanie przez nią złapany”
(Kazn. 7:26). A św. Hieronim mówi krótko i wyraźnie: „Ładna kobieta jest żądłem skorpiona i pomiotem diabła”
.”
Nuncjusz papieski zaśmiał się lekko:
„Ale muszę przyznać, że życie byłoby diabelsko nudne bez tych diabelskich pomiotów”.
* * *
Kolejny wykład wygłosił generał-profesor KGB, Bykow, lekarz sowieckiej inkwizycji, na którego pagonach błyszczały węże owinięte wokół miski z trucizną:
„Towarzysze, po grzechach Ewy, porozmawiajmy o grzechach Adama. Nie bez powodu słynny filozof Fryderyk Nietzsche mówi: „Kobieta jest drugim błędem Pana Boga”. Kto jest pierwszym błędem? Okazuje się, że Adam.
Przy okazji kilka słów o samym Nietzschem. Ostatnie 11 lat życia spędził w szpitalu psychiatrycznym. Jego ojciec i obaj dziadkowie byli pastorami protestanckimi. Ojciec Nietzschego cierpiał na chorobę psychiczną i także oszalał. Nietzsche przez całe życie cierpiał na migreny, a to zły znak. W życiu osobistym był ascetą. Złożył kobietom kilka propozycji – i był bardzo szczęśliwy, gdy mu odmawiały. Jedyną kobietą, którą Nietzsche wydawał się naprawdę kochać, była rosyjska Żydówka Lou Salome, która później plątała się z poetą Rilke, a potem z Freudem. Istnieją dowody na to, że Nietzsche dopuścił się kazirodztwa ze swoją młodszą siostrą, Elżbietą, która później poślubiła zagorzałego antysemitę, który ostatecznie popełnił samobójstwo. W tej samej rodzinie – żydofile i żydojady, jedność i walka przeciwieństw, jedność skrajności. Rozum i szaleństwo.
Chociaż ojciec Nietzschego i obaj dziadkowie byli pastorami, sam Nietzsche był zagorzałym ateistą i napisał zabawny esej zatytułowany „Antychryst”. Wszystko to warto wiedzieć, aby zrozumieć, z jakich korzeni wyrósł nietzscheanizm wraz ze swoimi urojeniowymi teoriami na temat „Übermenscha”, z których później wyrósł nazizm i hitleryzm.
Przeanalizujmy teraz główny grzech Adama – agresywność. Dokładniej, jest to grzech Kaina, który zabił swojego brata. Jednak freudyści twierdzą, że agresywność jest ściśle związana z homoseksualizmem, który często utożsamiany jest z sadyzmem, z którego wywodzi się nietzscheańska „wola mocy”, kompleks przywódcy i agresywność. Sprawdźmy, czy to prawda, czy nie?
Biorę więc grubą książkę Noela Garde „Jonathan to Gide”, 750 stron, Nowy Jork, 1964. Jest to swego rodzaju podręcznik o słynnych pederastach w historii świata. Ta książka jest bardzo poważna, opracowana na podstawie poważnych źródeł. I co dziwne, tutaj znajdziecie wszystkich wielkich agresorów, zdobywców, niszczycieli i tyranów w historii ludzkości. Związek pomiędzy agresją a homoseksualizmem staje się dość oczywisty. Towarzysze marszałkowie, generałowie i admirałowie sił zbrojnych ZSRR, aby poznać wroga, nadstawcie uszy i słuchajcie.
Przejrzyjmy tę księgę od samego początku – od biblijnego Jonathana. Jest mało prawdopodobne, że ktokolwiek z was wie, kim był Jonathan. Ale wszyscy słyszeliście o jego przyjacielu – słynnym biblijnym królu Dawidzie. Ten sam, który dość agresywnie pokonał Goliata. A teraz na fladze Izraela powiewa sześcioramienna gwiazda Dawida, która również zachowuje się dość agresywnie i naśladując Dawida, zastrasza cały świat arabski.
Oto historia Dawida i Jonathana. Dawid był najpierw pasterzem, a Jonathan był synem króla Saula. Potem doszli do porozumienia na gruncie pederastii. W ten sposób pasterz Dawid wszedł do pałacu królewskiego, że tak powiem, przez odbyt. Następnie Dawid poślubił siostrę Jonathana, Meloczę. Podobne sztuczki Dawida często można znaleźć we współczesnym społeczeństwie wyższym.
Biblia zawiera dość szczery opis miłości Dawida i Jonathana: „Mój bracie Jonathanie... Twoja miłość była dla mnie większa niż miłość kobiety”
(2 Sam. 1:26).
Kolejnym wielkim homo-agresorem był słynny Aleksander Macedoński. Już jego ojciec, król Macedonii, Filip II, był pederastą. Aleksander rozpoczął karierę pomagając zabić ojca. Chociaż Aleksander był wielkim zdobywcą, jego brat był zwykłym idiotą.
Aleksander walczył przez całe życie i stworzył jedno z największych imperiów starożytnego świata. Zmarł w wieku 33 lat albo z powodu gorączki, albo delirium tremens w wyniku alkoholizmu. Ostatnie dwa dni swojego bohaterskiego życia pił w niekontrolowany sposób w domu swojego ukochanego eunucha Mediusa.
Przekartkujmy dalej. Zarówno słynny kartagiński wódz Hamilkar, jak i jego syn Hannibal, jeszcze wspanialszy dowódca, byli homos. Zupełnie jak Aleksander Wielki i jego ojciec Filip. Hamilkar ciągnął niejakiego Hazdrubala, który później ciągnął jego syna Hannibala i poślubił jego córkę. Trochę analogii do sztuczek króla Dawida. Wyższe społeczeństwa... A za tym kryje się historia krwawych wojen punickich z Rzymem, kampanii Hannibala przez Alpy i innych agresji.
Kolejnym numerem w tej paradzie homos jest sam Juliusz Cezar, wódz i dyktator, o którym mówiono, że „jest mężem każdej kobiety i żoną każdego mężczyzny”. To znaczy, rodzaj biseksualisty, 33% dr Kinseya. Uważa się, że urodził się przez cesarskie cięcie, skąd rzekomo wziął się ten termin medyczny. Oznacza to jednak, że jego matka nie była biologicznie całkowicie normalna. Nawiasem mówiąc, rosyjskie słowo „car” pochodzi od Cezara.
Wymienię pokrótce kilku bardziej znanych homos w historii Rzymu. Marek Antoniusz, wódz, mąż stanu i kochanek Kleopatry, co bynajmniej nie przeszkodziło mu w zainteresowaniu się chłopcami.
Cesarz August, od którego imienia wziął się tytuł wielu cesarzy „Najbardziej sierpniowy” i nazwa miesiąca sierpnia. Po śmierci cesarza Augusta, Senat rzymski umieścił go wraz z Juliuszem Cezarem na oficjalnej liście bogów rzymskich. A w młodości Juliusz Cezar ciągnął tego samego Augusta od przodu i od tyłu.
Cesarz Tyberiusz, który rządził Rzymem po Auguście, także był homo. Zasłynął z sadystycznego okrucieństwa i niesamowitych perwersji.
Cesarz Kaligula, prawnuk homo-cesarza Augusta, w sposób naturalny również był homo. A poza tym najwyraźniej jest na wpół szalonym sadystą. Żałował, że naród rzymski nie miał jednej głowy do odcięcia jednym ciosem. Angażował się w kazirodztwo ze swoimi siostrami, zabijał swoich krewnych i przyczepiał własną głowę do posągów bogów. Wreszcie w wieku 29 lat Kaligula został zabity przez własnego ochroniarza, również geja.
Po Kaliguli kolejnym cesarzem był Klaudiusz, w którego żyłach zmieszała się krew homo-cesarza Augusta, homo-wodza Marka Antoniusza i homo-cesarza Tyberiusza. W rezultacie cesarz Klaudiusz był także homo – i półidiotą. Ale uczciwie należy zauważyć, że nie był agresywny i rządził Rzymem ostrożniej niż jego wielcy przodkowie. Pewne podobieństwo do naszego cesarza Pawła I.
Cesarz Klaudiusz zasłynął głównie dzięki swojej nimfomance Messalinie, która miała więcej kochanków niż włosów na głowie. W końcu Klaudiusz odciął jej kochającą głowę i poślubił swoją siostrzenicę Agrypinę, siostrę cesarza Kaliguli, która publicznie zaangażowała się w kazirodztwo ze swoim bratem. I biedny Klaudiusz spadł z patelni do ognia! Agrypina namówiła Klaudiusza, aby adoptował jej syna z poprzedniego małżeństwa, Nerona, a następnie, aby zrobić miejsce dla syna, otruła Klaudiusza. Trujące grzyby. Jak Katerina z „Lady Makbet z Mcenska” {“Леди Макбет Мценского уезда”}.
Tym samym, kolejnym homo-cesarzem został słynny Neron, w którego żyłach zmieszała się krew homo Augusta, homo Marka Antoniusza i homo Kaliguli. Już w dzieciństwie nimfomanka Messalina próbowała otruć Nerona. Nero poślubił później córkę tej samej Messaliny, Oktawię. Zamiast jednak spać z żoną, Neron dopuścił się kazirodztwa ze swoją matką Agrypiną. Zwróćcie uwagę na związek między homoseksualizmem a kazirodztwem z siostrami, jak Kaligula, lub z własną matką, jak Neron. Oto praktyczny przykład pochodzenia przekleństwa „pi... twoją matkę” – i jacy ludzie to robią.
Następnie Neron związał się z Żydówką Poppeą Sabiną, która chcąc pozbyć się konkurencji, namawiała Nerona do zabicia swojej matki Agrypiny, co też uczynił. Mówią, że Agrypina, widząc zabójców, podniosła spódnicę i powiedziała: „Zabijcie mnie tam, gdzie urodziłam tego potwora!” Potem Neron zabił swoją prawowitą żonę Oktawię, córkę Messaliny.
Neron zasłynął także z podpalenia Rzymu i podziwiając ogień, grał na lirze i deklamował swoje wiersze (był też poetą!). Potem oskarżył o podpalenie chrześcijan, którzy byli wówczas po prostu żydowską sektą, i brutalnie ich prześladował. A jednocześnie ożenił się z Żydówką Poppeą, którą jednak później także zabił – uderzeniem w brzuch w czasie ciąży.
Po zamordowaniu Poppei Sabiny, Nero wykastrował swojego ukochanego młodzieńca, Sporusa, nadał mu imię Sabina i oficjalnie go poślubił. Tutaj odegrał rolę aktywnego pederasty. A jednocześnie chciał być biernym homoseksualistą. Potem równie publicznie i oficjalnie został „żoną” innego pederasty, Doryfora. Wszystko to szczegółowo opisali ówcześni kronikarze rzymscy. Ostatecznie Neron został zmuszony do popełnienia samobójstwa. I ten potwór rządził Rzymem przez 14 lat.
Po Neronie (54-68 n.e.) przyszła cała seria pomniejszych cesarzy:
Cesarz Serwiusz Galba (68-69). Homo.
Cesarz Marek Oto (69). Homo.
Cesarz Aulus Witeliusz (69). Homo.
Następnie przychodzi cesarz Tytus (79-81). Jego ojciec, cesarz Wespazjan (69-79), ustanowił swego rodzaju rekord: był pierwszym w całej dotychczasowej historii Rzymu cesarzem rzymskim, który nie był homo. Ale jego syn, cesarz Tytus, jest już... znowu homo!
Cesarz Domicjan (81-96), brat Tytusa. Również homo.
Cesarz Marek Nerwa (96-98). Homo.
Cesarz Trajan (98-117), adoptowany syn cesarza Nerwy. Choć adoptowany, znów jest homo.
Cesarz Hadrian (117-38). Homo.
Cesarz Kommodus (180-92), syn cesarza Marka Aureliusza (161-180). Choć ojciec wydaje się być normalny, syn znów jest homo.
Cesarz Karakalla (211-17). Homo.
Cesarz Heliogabal (218-222). Homo. Ale to był humorystyczny homo. Na przykład rozdzielał najwyższe stanowiska rządowe nie według inteligencji, ale według wielkości penisa. Aby udowodnić swoją demokrację, zorganizował kiedyś zjazd wszystkich rzymskich prostytutek, przebrał się za kobietę i zwrócił się do nich w ten sposób: „Towarzyszki!” Potem zaczął omawiać z tymi prostytutkami różne pozycje kopulacyjne. Zresztą i niektórzy amerykańscy demokraci również robią podobne rzeczy.
Następnie Heliogabal wysłał posłańców po całym swoim imperium w poszukiwaniu mężczyzn o największych penisach. Ale w końcu i ten wesoły człowiek został zabity. Z okrzykiem: „Niech umrze tak, jak żył!” I zabili go mieczem w odbyt.
A teraz wyciągnijmy z tego konstruktywne wnioski:
1. Większość wielkich agresorów starożytnego świata była homos. Oznacza to, że freudowska teza, że istnieje pewien związek między homoseksualizmem a agresją, zostaje potwierdzona.
2. Większość cesarzy rzymskich była homo. Możecie to sprawdzić sami korzystając z dat, które wam podałem. To tyle, jeśli chodzi o kompleks władzy.
3. Zauważalny jest także związek pomiędzy homoseksualizmem, geniuszem (Cezar i August) i szaleństwem (Neron i Kaligula).
4. Wszyscy ci homos byli żonaci i mieli dzieci. Tylko te małżeństwa były z reguły mniej lub bardziej fikcyjne, a dzieci upośledzone.
5. Warto znać wszystkie te grzechy Adama, ponieważ te rzeczy powtarzają się w naszych czasach. Jeśli wy, towarzysze przywódcy państwa radzieckiego, chcecie być prawdziwymi mężami stanu, poznajcie te tajne siły, które od niepamiętnych czasów nazywane są Bogiem i diabłem".
Następny rozdział
Powrót do spisu treści